Śmierć na wiadra

W okolicy Chełma Lubelskiego chłopi ocembrowali studnie rakotwórczym chromem

– Wiem, że moja woda szkodzi, ale jakie mam wyjście? – Leokadia Bojar prowadzi do studni.
Droga do jej domu i ziemia wokół studni wyłożone są cegłą. Podwórko Marii Stadnickiej jest również całe brązowe od zastępującej asfalt cegły. U innych rolników podobnie.
– Kilka lat temu zauważyliśmy, że woda w naszej studni zrobiła się zielonkawa – mówi Leokadia Bojar. – Nieco wcześniej u mojej wujenki na odmianę połyskiwała na żółto. Ponieważ były tam dzieci, ściągnęli straż pożarną i kazali wypompować studnię aż do dna. Nic to nie pomogło. Nowa była jeszcze gorsza. Aż kiedyś jeden z sąsiadów zawiózł próbkę do laboratorium, a tam stwierdzili, że zawiera chrom i nie nadaje się nawet dla zwierząt.
W połowie lat 90. do Olenówki w gminie Dorohusk zjechali studenci. Mierzyli głębokości studni, pobierali wodę. I wtedy całe ówczesne województwo chełmskie obiegła dramatyczna wiadomość: zarówno w wodach podziemnych, jak i powierzchniowych pojawił się chrom, któremu przypisuje się działania rakotwórcze. W studniach we wsi Olenówka stwierdzono
300-krotne przekroczenie normy.
– Kazano nam podać do urzędu gminy – mówi Stanisław Prończuk, sołtys ze wsi Brzeźno w gminie Dorohusk. – ile każdy gospodarz zużył cegły przywiezionej z Chełma. U nas we wsi wyszło jakieś 300 ton. Najwięcej cegły, bo około 50 ton, poszło na podwórze Ignaciuków. To wtedy dowiedzieliśmy się, że ta cegła jest trująca.
Anna Ignaciuk ciągnie wiadro ze studni: – Sama pani widzi, że woda jest całkiem zielona. Ja już jej nie piję, bo mówią, że jest zatruta. Po drugiej stronie drogi mieszka córka, to od niej biorę wodę.
– Skąd pani wie, że woda jest zatruta? – pytam.
– Badania robili.
– Dali pani wyniki tych badań?
– Nie.
Wyników badań nie mają też rolnicy ze wsi Olenówka.
– Żadnych badań nikt mi do ręki nie dał – mówi Leokadia Bojar. – Powiedzieli tylko, że studnia jest zatruta. A co ja mam robić? W domu są cztery osoby dorosłe i 6-letnia wnuczka. Nie mam siły nosić ciężkich wiader od sąsiadów.
– Chyba w gminie w Dorohusku trzymają wyniki – mówi sołtysowa, Czesława Hyjek z Olenówki. – W gospodarstwie Tworków jest głębinówka, u Nestorowiczów też wywiercono studnię głębinową. Mają być one wolne od trującego chromu. W maju ub. roku w studni u Tworka stwierdzono 1,18 mg chromu na litr. Dopuszczalna norma została przekroczona tylko 118 razy. A u Nestorowiczów woda jest rdzawa i podczas prania barwi ubrania na taki właśnie kolor.
Teraz każdy w Olenówce już wie, skąd wziął się chrom w ich studniach.
– Źródłem są odpady złomu cegły magnetyzowo-chromitowej, pochodzące z wymurówek pieców obrotowych chełmskiej cementowni – mówi kierownik, Olgierd Bielak ze Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Chełmie. – W latach 60. i 70. taką zużytą cegłę zbierano na składowisku odpadów przemysłowych Cementowni “Chełm”. Przekazywana była okolicznej ludności do utwardzenia dróg, podwórek, wykonywania podmurówek w budynkach mieszkalnych i gospodarczych, a nawet do cembrowania studni. Ostatnie mokre lata spowodowały wymywanie chromu z tych odpadów.
U sołtysowej Hyjek całe podwórko wymurowane jest chełmską cegłą.
– Cegłę brał każdy, kto chciał i ile chciał – mówi sołtysowa. – Cementownia pozbywała się odpadów, a my jeszcze za to dziękowaliśmy. Chyba trzykrotnie nawoziliśmy ją na naszą drogę, bo przecież nie można nią było przejechać. Nikt nam nigdy nie powiedział, że ta cegła to trucizna.
Jedynym ratunkiem dla Olenówki byłoby podłączenie wsi do wodociągu. – Władze gminy Dorohusk zlekceważyły polecenie ówczesnego wojewody chełmskiego dotyczące wybudowania wodociągu – słyszę.
– Poprzedni wójt, Zbigniew Golda, oszukał nas. Mówił, że wodociąg będzie, a tu już cztery lata minęły i nic.
– A i obecny, Stanisław Maksymiuk, też kłamie. Na wiosnę przyrzekał, że po żniwach, jak ludzie zbiorą z pola, zaczną u nas kopać rowy pod wodociąg. A podobno nawet planu na ten wodociąg jeszcze nie ma zrobionego.
Sołtys z Brzeźna macha rękami:
– W ostatnich latach nikt ze mną nie rozmawiał na temat wodociągu.
W Urzędzie Gminy w Dorohusku poinformowano mnie, że dopiero w tym roku ogłoszony został przetarg na wykonanie projektu wodociągu we wsiach Brzeźno i Olenówka. I wygrał go projektant z Chełma, który już pracuje nad tym “zadaniem”.
A kiedy wodociąg będzie gotowy? Tego nikt nie wie.
Tor kolejowy od Cementowni “Chełm” oddziela wysoka, porośnięta trawą hałda. Na powierzchni 4 hektarów złożono przed laty kilkadziesiąt tysięcy ton cegły magnetyzowo-chromitowej. Leżakuje tam do dzisiaj.
Od miejskiego ujęcia wody “Bariera”, z którego pochodzi 75% wody dostarczanej mieszkańcom Chełma, składowisko cegły dzieli niecały kilometr. Wokół “Bariery” powstał i ciągle się powiększa lej depresyjny.
Nikt nie jest w stanie określić, jaka ilość trującej cegły trafiła na składowisko od początku działalności cementowni i ile cegły zabrali stamtąd mieszkańcy okolicznych wsi. Złom tej cegły wykorzystywany był także do stabilizacji dróg na terenie Kopalni Kredy i Cementowni “Chełm”. Dopiero pod koniec lat 80. cementownia zaczęła prowadzić ewidencję materiałów.
– Wyniki badań prowadzonych do roku 1996 wykazywały powiększanie się strefy zasięgu zanieczyszczeń wód podziemnych chromem w okolicach składowiska cegły – mówi kierownik, Olgierd Bielak ze Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Chełmie. – Badania zaczęły wykazywać zanieczyszczenie wód w studniach zakładowego wodociągu. Od marca 1997 roku wprowadzono więc zakaz podawania wody z tych studni do sieci wodociągowej. Wzięto również pod uwagę fakt, że wodociąg ten zaopatruje dodatkowo mieszkańców wsi Srebrzyszcze i Ignatów w wodę do picia i na potrzeby gospodarcze. Wypompowywana woda zrzucana jest do kanału Słyszówka, a następnie do rzeki Uherki, albo wykorzystywana do produkcji szlamu. W 1998 roku sytuacja uległa pogorszeniu – badania jakości wód podziemnych w rejonie ujęcia “Bariera” wykazały wzrost zanieczyszczeń chromem. W I kwartale 1999 roku odnotowaliśmy jeszcze większe stężenie.
Jak twierdzi kierownik, Olgierd Bielak, w chwili obecnej mieszkańcy Chełma mogą spać spokojnie. Nie grozi im zatrucie chromem. Stale utrzymywane jest na niskim poziomie lustro wód podziemnych w rejonie ujęcia “Bariera”. Nie dopuszcza się też do tworzenia zbiorników wód powierzchniowych na terenie kopalni kredy, a Cementownia “Chełm” musi wypompowywać truciznę z wód podziemnych, napływających od strony składowiska odpadów przemysłowych.
Ale przy szosie do Dorohuska, w stronę toru kolejowego i skarpy z odpadami cegły magnetyzowo-chromitowej, jedna przy drugiej, są działki z wybudowanymi na nich nowymi domami. – Wodę macie ze studni? – pytam gospodarza.
– Nie. Z wodociągu cementowni.
– A dobra ta woda? – dociekam.
– Ano różnie mówią.
– I pan ją pije?
– No, a co mam robić? Mamy inne wyjście? Pani, my już do cementowni przywiązani jesteśmy na śmierć i życie.

 

Wydanie: 46/2000

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy