Missisipi pełna trucizny

Huragan Katrina doprowadził do ekologicznej katastrofy

Nie zdołano jeszcze ocenić rozmiaru ekologicznych spustoszeń, które spowodowały huragany Katrina i Rita. Wiadomo jednak, że szkody są niewyobrażalne. Ich usunięcie będzie kosztować kilkadziesiąt milionów dolarów i potrwa całe lata. Agencje federalne i stanowe, a także wyspecjalizowane firmy potrzebowały aż ośmiu miesięcy, aby usunąć ekologiczne skutki huraganu Ivan, który we wrześniu ub.r. nawiedził południowe wybrzeża Stanów Zjednoczonych. A przecież Katrina dokonała nieporównanie większych zniszczeń niż Ivan. Akcja oczyszczania objęła już 200 tys. km kw. biegów wodnych i morskich stref przybrzeżnych oraz 10 tys. km brzegów morza, jezior i rzek.
Spalarnie nie nadążają z usuwaniem mas odpadów i śmieci. Przewożenie śmieci na dalszą odległość nie wchodzi w grę z uwagi na wyjątkowo wysokie ceny paliwa. Władze stanowe rozważają utworzenie prowizorycznych spalarni na wolnym powietrzu. Ekolodzy ostrzegają, że może to przynieść więcej szkody niż pożytku.
Kataklizm zatopił lub ciężko uszkodził ponad 400 statków i kutrów rybackich. Z wyrzuconych na brzeg statków wycieka paliwo, zanieczyszczając cyprysowe lasy i słone bagna delty Missisipi.

Kataklizm zdruzgotał ponad 50 platform wiertniczych

w Zatoce Meksykańskiej.
„Morze zatruwają gigantyczne masy ropy”, ostrzega ekspert organizacji Greenpeace, Karsten Smid. Na zdjęciach satelitarnych widać na wodach zatoki kożuch toksycznej mazi o powierzchni 18 tys. km kw. Jak twierdzi Dubravko Justic, biolog z Uniwersytetu Stanu Luizjana, tylko w Nowym Orleanie i w okolicach zalanych zostało 800 zakładów przemysłowych. Zniszczone lub uszkodzone zostały setki stacji benzynowych i oczyszczalni ścieków, z których zniknęły butle z toksycznym chlorem. Grunt w Nowym Orleanie jest podmokły, dlatego zbiorniki z paliwem i składy odpadów budowano zazwyczaj nad ziemią, także trumny ze zmarłymi składano w nadziemnych grobach. Kiedy uderzył huragan i zostały zerwane tamy, woda uniosła do jeziora Pontchartrain i Missisipi paliwo, rozpuszczalniki, trujące substancje, odpady ze związkami ołowiu, chromu i arsenu oraz trumny z cmentarzy. Istnieją obawy, że ze składowisk przemysłowych do środowiska przedostało się 900 gramów wysoce toksycznej dioksyny. Biolog Jeffery Foran, dyrektor Centrum Badań Środowiskowych w Milwaukee, ostrzega, że nawet jeśli jedna dziesięciotysięczna tej ilości dioksyny znajdzie się w Zatoce Meksykańskiej, zginą miliony ryb. Zespoły specjalistów od biologii morskiej na razie nie mogą ustalić skali zagrożenia, gdyż prawie wszystkie statki badawcze zostały uszkodzone. Tylko dwie jednostki przetrwały w na tyle dobrym stanie, że mogły wyjść w morze. Musiały jednak pospiesznie uciekać do portów przed nowym huraganem Rita.
Z Missisipi grupy ratownicze wydobywają 200 tys. m sześc. śmieci i odpadów dziennie – wraki samochodów, części domów, potrzaskane lodówki z gnijącą zawartością. Ale nie są w stanie powstrzymać cuchnącej mazi z Nowego Orleanu, pełnej bakterii E. coli, martwych zwierząt, ekskrementów. Cały

system kanalizacji Nowego Orleanu został zniszczony.

24 wielkie i 35 mniejszych oczyszczalni ścieków znalazło się pod wodą. Brudna woda z miasta pompowana jest po prostu do wielkiego jeziora Pontchartrain. Życie w tym akwenie jest poważnie zagrożone. Materiały organiczne opadają na dno i rozkładają się, z głębokich wód znika tlen. „Fauna denna może nie przetrwać. Być może katastrofy nie przeżyją kraby błękitne, które nie tylko są cenione jako przysmak w restauracjach, lecz także jako drapieżcy odgrywają poważną rolę w ekosystemie jeziora”, ostrzega Dubravko Justic. Pontchartrain połączone jest z Zatoką Meksykańską poprzez system naturalnych odpływów i sąsiednie jezioro Borgne. Zazwyczaj wody Pontchartrain przepływają do Missisipi w ciągu 30 dni. Potężna rzeka już wyrzuca trujący koktajl do morza. Jako pierwsze ofiarą toksycznej fali padają ostrygi – wielu hodowców ostryg stanęło w obliczu ruiny.
Ale Missisipi nie kończy się w delcie – jako prąd morski płynie jeszcze 2 tys. km, zakręca wokół Florydy, dociera do wybrzeży Kuby, niekiedy aż do Atlantyku. „Brudna woda usuwana obecnie z Nowego Orleanu trafia przeważnie do Missisipi bez żadnych procesów oczyszczających. Być może łowiska aż do wysp Floryda Keys zostaną zatrute metalami ciężkimi, rozpuszczalnikami, mazutem i szkodliwymi bakteriami”, przewiduje Mitch Roffer, specjalista od rybołówstwa z Miami. Morski prąd Missisipi niesie ze sobą także mnóstwo szlamu, który

grzebie żyjące na dnie skorupiaki i małże.

„Najwidoczniej w cuchnącej wodzie napływającej z Nowego Orleanu czują się dobrze tylko rekiny. Ściągnęły ich tu całe setki. Rekiny zwabiła padlina, zmyta z lądu do morza – tysiące martwych zwierząt”, opowiada Mitch Roffer. Jednak nawet dla tych morskich drapieżników trująca uczta może się źle skończyć.
Istnieją obawy, że z ośrodka marynarki wojennej USA w pobliżu jeziora Pontchartrain uciekło 36 delfinów butelkonosych, wyszkolonych do polowań na nurków terrorystów i szpiegów. Program szkolenia delfinów do celów militarnych, prowadzony w San Diego, został zintensyfikowany w 2000 r., po terrorystycznym ataku na niszczyciel „Cole” w Adenie. Brzmi to jak scenariusz sensacyjnego filmu, ale te „wojskowe” morskie ssaki są uzbrojone w zatrute strzałki. 72-letni Leo Sheridan, specjalista od wyjaśniania wypadków pracujący uprzednio dla firm prywatnych i rządu, otrzymał informacje o ucieczce delfinów od źródeł zbliżonych do wywiadu. „Te delfiny nauczyły się strzelać do nurków w skafandrach, udających terrorystów podczas ćwiczeń. Jeśli spotkają nurka lub windsurfera, mogą zaatakować. Trzeba je schwytać jak najprędzej”, wyjaśnia Sheridan. Trucizna ze strzałek nie zabija, lecz usypia, tak aby terrorysta mógł zostać przesłuchany. Co jednak się stanie, jeśli nikt nie odnajdzie uśpionej ofiary delfina snajpera?

 

Wydanie: 40/2005

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy