SONDA Przeglądu

SONDA Przeglądu

Echa głosowania nad ratyfikacją Funduszu Odbudowy nie cichną. Sytuacja podzieliła zwolenników wszystkich partii opozycyjnych. Komentatorzy prześcigają się w udowadnianiu „kto zrobił gorzej”, a żywa dyskusja szybko przerodziła się w skakanie sobie do gardeł. Czy ten podział utrzyma się również wśród samych polityków opozycji?

Pytamy: „Czy sejmowe głosowanie nad ratyfikacją Funduszu Odbudowy trwale podzieliło opozycję?”

 

prof. Rafał Matyja,

historyk, politolog, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie

Wybory do Parlamentu Europejskiego sprzed dwóch lat pokazały, że opozycja lepiej przekonuje do siebie wyborców, gdy startuje z różnych list. jednocześnie całe minione pięciolecie niesie też drugą lekcję – PiS lepiej stawia opór, gdy potrafi zachować taktyczną jedność. To paradoks. Ale logika tego konfliktu jest właśnie taka: nie przekonamy wyborców PSL do głosowania na wielkomiejskich liberałów, jednak chętniej zagłosują na swoją partię, jeżeli zobaczą perspektywę wspólnych rządów i dogadywania się na co dzień. Wyborcy lewicy nie poprą prawego skrzydła opozycji – choćby ze względu na stosunek do Kościoła czy aborcji. Ale będą bardziej zmobilizowani, wiedząc, że ich partia ma zdolności koalicyjne i potrafi się dogadać. Ten prosty wzór rywalizacji z PiS nie jest tak trudny jak wskazują na to liczne przypadki braku solidarności. Ale wprowadzenie go w życie wymaga trudnej sztuki budowy zaufania. Kto chce rządzić Polską po PiS, musi się tego nauczyć.

 

Galopujący Major,

bloger, publicysta Krytyki Politycznej, autor „Pancerna brzoza – słownik prawicowej polszczyzny” oraz powieści „Przedwojnie”

Opozycja nie ma wyboru i jest zmuszona do współpracy. Ordynacja wyborcza do Senatu nie pozostawia złudzeń. Zresztą nawet w apogeum konfliktu na linii Lewica – PO nikt nawet nie zająknął się o tym, żeby przestać popierać wspólnego kandydata w wyborach w Rzeszowie. Spór podzielił jednak opozycje na dwie siły: prospołeczną Lewicą i Hołownię, dla których obalenie PiS nie jest celem samym w sobie, i antypisowską PO, która jest tylko i wyłącznie karykaturalnym odbiciem PiS. Dla opozycji takie zróżnicowanie może jednak okazać się korzystne, gdyż przedstawia realną ofertę programową dla różnych wyborców. Mądra opozycja próbowałaby grać na tej różnicy, mniej mądra zaganiać do jednego liberalnej zagrody. Pora, aby PO odpowiedziała sobie na pytanie, czy walczy z PiS, czy o hegemonie na opozycji, bo obu celów na raz osiągnąć się nie uda.

 

Jacek Żakowski,

publicysta „Polityka”, „Gazeta Wyborcza”, TOK FM

Głosowanie nad ratyfikacją Funduszu Odbudowy ujawniło jedynie trwałe linie podziału. Należy pamiętać, że są to różne partie, które idą odmiennymi drogami. Myślenie o jednolitej opozycji było bezpodstawne, a przede wszystkim szkodliwe. Uważam, że po tym głosowaniu, suma głosów partii opozycyjnych będzie wyższa niż przed nim. Na całej sytuacji najwięcej zyskał ruch Hołowni i być może udało się coś ugrać Lewicy. Koalicja Obywatelska poniosła za to ogromne straty. Nieważne, jaką by uprawiała propagandę, to i tak wyszła na nieskutecznego awanturnika i jest ryzyko, że ta łatka przyklei się do KO na dłużej.

Jednym z ciężarów, jaki pozostał nam po POPiS jest przekonanie dużej części elity politycznej, że opozycja to Koalicja Obywatelska, a PSL i Lewica, to tolerowalne zło, które utrudnia KO realizację jej dziejowej misji. PO i PiS cały czas nawiązują do złudzenia, że dwie partie mogą opanować całą scenę polityczną.

 

Michał Syska,

dyrektor Ośrodka Myśli Społecznej im. F. Lassalle’a we Wrocławiu, prawnik, doradca polityczny

Powiedzenie „nigdy nie mów nigdy” pasuje do polityki jak do żadnej innej dziedziny życia. Tu nie ma nic trwałego. Partie opozycyjne są zróżnicowane pod względem programów, a jednocześnie konkurują o podobny elektorat. Oczekiwanie, że nie będzie między nimi rywalizacji, jest naiwnością. Jednocześnie wszystkie te formacje przedstawiają rządzącą prawicę jako zagrożenie dla podstaw ustrojowych państwa, których należy bronić. To z kolei wymaga współpracy opozycji przynajmniej na kilku wybranych polach. Bez minimum zaufania taka kooperacja jest niemożliwa. Jej zbudowanie to test na dojrzałość liderów. Czy go zdadzą? Czas pokaże.

 

fot. GR Stocks/Unsplash

Wydanie:

Kategorie: Z dnia na dzień

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy