Spowiedź mordercy Lennona

Spowiedź mordercy Lennona

“Prosiłem o pomoc diabła” – wyznaje Mark David Chapman 

Samotny psychopata, który przed 20 laty zabił Johna Lennona, już w grudniu może zostać ułaskawiony. Mark David Chapman twierdzi, że zasłużył na karę śmierci, ma jednak nadzieję, że wkrótce opuści więzienne bramy. “John był liberalny. Z pewnością chciałby, abym odzyskał wolność”, twierdzi zabójca Beatlesa.
Chapman od 20 lat odsiaduje wyrok dożywocia w więzieniu Attica w stanie Nowy Jork i uważany jest za wzorowego skazańca. W 1997 roku został “odrodzonym chrześcijaninem”, pracuje w więziennej bibliotece. Morderca Lennona przez lata konsekwentnie odmawiał rozmów z dziennikarzami, w końcu jednak udzielił serii wywiadów reporterowi, Jackowi Jonesowi, z gazety “Democrat and Chronicle” z Rochester. Po raz pierwszy opowiedział w nich,

co skłoniło go do zbrodni.

W ten sposób powstał program “Śmierć Beatlesa”, który zostanie wyemitowany 2 października w amerykańskiej Telewizji Sądowej. Fragmenty wyznań skazańca opublikował londyński dziennik “Express”. Od razu stały się one światową sensacją.
Chapman, były pracownik firmy ochroniarskiej z Hawajów, cierpiący na zaburzenia psychiczne, opowiedział o swym życiu samotnika, o depresjach, które usiłował stłumić narkotykami i alkoholem. “Uważam jednak, że prawdziwą winę za zabójstwo ponosi mój ojciec. Nigdy nie dał mi odczuć swej miłości. W końcu rozwiódł się z mamą, zabrał pieniądze, sprzedał dom i wszystko roztrwonił. Chciałem zemścić się na nim”, wyznaje skazaniec. Lennona zgładził niejako w “zastępstwie”, zamiast znienawidzonego tatusia.
8 grudnia 1980 roku Chapman zaczaił się na Lennona pod jego apartamentem przy nowojorskim Central Parku. W kieszeni miał rewolwer z nabojami, ponacinanymi w ten sposób, by rozrywały się, powodując

jak największe rany.

Nie odczuwał żadnych wyrzutów sumienia. “Nie uważałem Johna za realnego człowieka, lecz za postać z okładki płytowego albumu”, wyznaje Chapman. Kiedy pojawił się Lennon, podążający na sesję nagraniową w towarzystwie swej żony, Yoko Ono, szaleniec zastąpił mu drogę. “Poprosiłem go o autograf, lecz tak naprawdę pragnąłem jego życia. Tak się stało, że dostałem jedno i drugie”, opowiada zabójca. Początkowo Chapman nie odważył się dokonać zamachu. Trzymał kolbę rewolweru w spoconej dłoni, lecz broń pozostała w kieszeni. Eks-Beatles najwyraźniej wyczuł, że dzieje się coś niedobrego, dał więc autograf, pochylił głowę i kilkakrotnie zapytał: “Czy to naprawdę wszystko, czego chcesz?”.
Wieczorem, gdy John i Yoko wracali do domu, Chapman czyhał ukryty w mroku. Na kilka sekund przed dokonaniem zbrodni znów żebrał o wsparcie szatana: “Pomóż mi diable, daj mi siłę i moc, bym mógł tego dokonać”. Wtedy rozległ się głos w mojej głowie: “Zrób to, zrób to, zrób to!”. Wymierzyłem w plecy Lennona i pięć razy pociągnąłem za spust, zaraz potem w moim umyśle rozpętało się piekło”.
Zgodnie z prawem obowiązującym w stanie Nowy Jork, komisja ułaskawień bada sprawę każdego skazańca, który odsiedział 20 lat. Przesłuchania w sprawie Chapmana odbędą się na początku października. Teoretycznie może on stać się wolnym człowiekiem już 4 grudnia – na cztery dni przed 20. rocznicą zbrodni. Chapman twierdzi, że obecnie się zmienił. Nie zamierza już

nikomu uczynić krzywdy.

Twierdzi, że ukryje się przed dziennikarzami u boku swej żony, Glorii, która wciąż odwiedza go w więzieniu. Z drugiej strony, Chapman pragnie propagować ideę “odrodzonego chrześcijaństwa”. “Chciałbym podróżować, opowiadać ludziom o tym, co się stało i o tym, że dla wszystkich, podobnie jak dla mnie, jedyną odpowiedzią jest Jezus”.
Wdowa po Lennonie, Yoko Ono, napisała jednak do komisji ułaskawień list, stwierdzając, że zabójca powinien zostać za kratami. Yoko stwierdziła, że lęka się o życie swoje, a także synów Lennona, Juliana i Seana. Czyż w grudniu 1999 roku inny szaleniec nie usiłował zgładzić eks-Beatlesa, George’a Harrisona? A przecież także sam Chapman stwierdził w wywiadzie dla “Democrat and Chronicle”: “Marzę, że Yoko Ono przyjaźnie podejmuje mnie w swoim mieszkaniu, że jestem w tym domu zaakceptowany i otoczony miłością. Popełniłem wprawdzie przestępstwo, ale stało się to przecież jakiś czas temu”. Yoko Ono woli jednak uniknąć takich odwiedzin. Prawnicy, jak brytyjski adwokat, Robert Gangi, twierdzą, że Mark David Chapman nie ma szans na ułaskawienie. W Stanach Zjednoczonych zabójcy sławnych osobistości pozostają za kratami do końca.

 

Wydanie: 40/2000

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy