Stare spory, stare zmory

Stare spory, stare zmory

Gadanie o aborcji dochodzi do szczytów nudy. Obie strony sporu mają od zawsze te same argumenty, te same hasła, te same nienaruszalne przekonania. Obie też strony brodzą w ciemności, gdyż nauka nie stwierdziła dotąd jednoznacznie, nie tylko kiedy życie się zaczyna, ale nawet co to w ogóle jest. Osobiście przyjmuję definicję Agnieszki Osieckiej, że:

Życie jest formą istnienia białka,
ale w kominie coś czasem załka.

Zdaję sobie jednak doskonale sprawę, że i to wszystkich nie zadowoli. Pozostanie więc po staremu: „Uczył Marcin Marcinka, a sam głupi jak świnka”. O ile więc straciłem wszelkie zainteresowanie teoretyczne tym sporem, o tyle zastanawiają mnie pewne jego aspekty społeczne. Jeden przede wszystkim. Oto najzagorzalszym zwolennikiem penalizacji aborcji jest matka nasza – Kościół katolicki. Pisał Niccolò Machiavelli w „Rozważaniach nad pierwszym dziesięcioksięgiem historii Rzymu Liwiusza” (rzecz jest o Włoszech, ale wypisz, wymaluj pasuje do Polski): „Żaden kraj nie będzie prawdziwie zjednoczony i szczęśliwy, dopóki nie znajdzie się cały pod panowaniem jednego rządu, czy to republikańskiego, czy królewskiego”. Silny Kościół powoduje natomiast permanentną dwuwładzę, rodzącą spory i konfrontacje. „Tak więc Kościół zbyt słaby na opanowanie Włoch samemu, lecz zbyt potężny, aby pozwolić na zawładnięcie nim (…) – oto powód rozbicia i słabości tego kraju…”. Tym bardziej stosuje się to do Rzeczypospolitej, że kolejne rządy trzęsą tu przed Kościołem portkami i pozwalają mu na wszystko. Niechby więc wziął on na siebie ciężar walki z aborcją, straszył wiernych siarką i gorącą smołą za jej popełnienie… Ale nie – karanie za aborcję, którego tak kategorycznie się domagają, księża wolą zwalić na aparat państwowy, sobie zostawiając, w czym jest już nieprawdopodobna hipokryzja, przywilej rozgrzeszania. Innymi słowy – niechaj cię władza świecka wsadzi do więzienia, a my, jako dobra mateczka, miłosiernie przyślemy spowiednika, który z ciebie w imieniu wysokich niebios zmaże winę i zapewni o przyszłym miejscu na chmurce.

Z tą miłością do owieczki sprawa jest jednak nieco skomplikowana. Oto miłość do kogoś, którą eklezja wyciera sobie na co dzień usta, zakłada pewne warunki. Jednym z nich, i to może nawet najważniejszym, jest wzajemne zaufanie. Kler zapewniający więc, że Rzeczpospolita jest mu wierna i katolicka w 99%, nie powinien żywić żadnych obaw. W miłosnym układzie łączącym matkę z ukochanym dzieckiem nieposłuszeństwo i sprzeniewierzenie się nauce z mlekiem wyssanej należeć musi do absolutnych wyjątków, tak znikomych liczebnie, że doprawdy nie warto dla nich obciążać zapracowanych władz zwoływaniem obrad, wypisywaniem paragrafów czy opłacaniem szpiclów.

Tymczasem nic z tych rzeczy. Przyglądając się działalności Kościoła, w Polsce przynajmniej, odnosi się nieodparte wrażenie, że jest on przede wszystkim zajęty węszeniem i szukaniem wszędzie niegodziwości i przeniewierstwa. Wszędzie, nie znaczy to, że równie intensywnie. Czy słyszał ktoś, żeby w kazaniu poruszano kwestie odwagi cywilnej, postawy obywatelskiej, ekologii? Za to od seksu aż kapie. Z tym że święta ginekologia zatrzymała się na wyrokowaniu, co jest, a co podług uczonych w piśmie nie jest zgodne z naturą. Nie wspominam tu oczywiście ginekologii maryjnej, czyli gmerania się w tzw. niepokalanym poczęciu, gdyż jest to odrębna gałąź nauki kościelnej. Co jest więc naturalne? To, o czym tak zadecyduje kruchta. Konia z rzędem temu, któremu nie zdarzyło się nigdy, że mu pies znajomych natarczywie i nachalnie ocierał nabrzmiały narząd o nogawkę spodni. Trudno zaiste posądzić psiaka o zachowanie nienaturalne, skoro od dawna i od ogona po uszy został do natury zaszeregowany. Święta ginekologia potępia jednak onanizm. Spółkują psy w figurze odtylnej z dominacją samczą. Kościół zgadza się tutaj oczywiście, przenosząc rzecz na ludzi, z dominacją samca, natomiast ową jedyną figurą ma być akurat leżąca – „tata na mamie” – choć takowa jest w naturze niezwykle mało rozpowszechniona. Prezerwatywy i pigułki zapobiegawcze są sprzeczne z naturą, ale już notesik i termometr okazują się wręcz zalecane. Mogą ludzie się oszukiwać, mogą się tłuc, mogą bezmyślnie niszczyć otoczenie, nienawidzić się, lżyć, kraść na tysiące sposobów, bogacić się za wszelką cenę (w tym ostatnim Kościół winien rzeczywiście uchodzić za specjalistę), tego wszystkiego z wysokości wyniosłych wież z witrażami można, faktycznie, nie zauważyć. Nic jednak z tego, co dzieje się między nogami wiernych, nie ujdzie dociekliwości kleru. Ale niech i tak będzie.

Skoro to jednak wasi wierni, martwcie się o nich, perswadujcie, tłumaczcie, wyklinajcie nawet. Natomiast, powtarzam, nie lećcie, skarżypyty, do władz świeckich. Róbcie sobie autodafe we własnym zakresie, chociaż rozumiem, że to bolesne, bo opał kosztuje. Aż tak bardzo bym się tym wszakże nie martwił. Toż mówi stare przysłowie (a przysłowia są mądrością ludu): „Księdza dziś oskub z pierza, to na jutro już porośnie”.

Wydanie: 40/2016

Kategorie: Felietony, Ludwik Stomma

Komentarze

  1. muffin
    muffin 7 października, 2016, 16:59

    W kwestii formalnej: niepokalane poczęcie to urodzenie się bez grzechu pierworodnego, a nie partenogeneza (dzieworództwo).

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. fly
    fly 7 października, 2016, 17:31

    To jest @neoarchu polska patologia i pokłosie ŻąpolaII .
    Przykre i straszne !

    Odpowiedz na ten komentarz
  3. fly
    fly 7 października, 2016, 20:41

    – Tatusiu , dlaczego mamusia umarła ?
    – Wiesz synku , bo była w ciąży , a to była bardzo ryzykowna ciąża .
    Ale tak stanowi nowe prawo .
    – A dzidziuś , gdzie jest ?
    – Wiesz ,,, umiera sobie spokojnie na koszt państwa w hospicjum ,
    to takie specjalne miejsce do umierania .
    – A dlaczego umiera ?
    – Bo nie miał mózgu , rączek i nóżek . Dlatego . Ale teraz nie komentuj , bo tatuś może mieć kłopoty w pracy .

    Odpowiedz na ten komentarz
  4. juszczyniak
    juszczyniak 11 października, 2016, 15:33

    @neonarch

    Twierdzisz: „Gdyby Stommę zmuszali do przyjęcia tej wiary, o, to co innego.”
    ……………………………………………………………………………………………………..

    Pomijasz fakty! Jak to jest w krk?
    Jeszcze nie skończyłeś 14-tu dni, a już zagarniają cię pod swoje wpływy przez pochlapanie wodą i pobranie od Twoich rodziców odpowiedniego „co łaska”.
    No nie?!

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy