„Strażnik” konstytucji

„Strażnik” konstytucji

Prezydent Duda ignoruje orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, chociaż jest ono dla niego wiążące

Trybunał Konstytucyjny stwierdził jasno: Sejm minionej kadencji zgodnie z konstytucją powołał trzech sędziów TK. W przypadku zastąpienia dwóch sędziów, których koniec kadencji przypada w grudniu, konstytucję złamano. Trybunał orzekł poza tym, że prezydent Andrzej Duda powinien był niezwłocznie przyjąć ślubowanie od sędziów wybranych zgodnie z prawem przez Sejm poprzedniej kadencji. Prezydent jednak ignoruje to orzeczenie. Tym samym pogłębia kryzys konstytucyjny. Czy na tym ma polegać obiecywana „dobra zmiana”?

Reguły demokratycznego państwa nie do zmiany

Prezydent nie chce przyjąć przysięgi trójki sędziów, bo ma już własnych pięciu kandydatów. Zostali oni wybrani w środę w atmosferze skandalu przez posłów PiS i Kukiz’15. Czterech z nich już zaprzysiężono. Uroczystość odbyła się w Pałacu Prezydenckim w czwartek tuż po północy.
Wydaje się, że obóz rządzący za wszelką cenę próbował utrudnić Trybunałowi Konstytucyjnemu wydanie orzeczenia. Trudno inaczej tłumaczyć zachowanie marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, który wnosił do Trybunału o to, by rozprawę w sprawie zgodności z konstytucją wyboru pięciu sędziów dokonanego przez Sejm zeszłej kadencji odroczono. Chodziło o to, by – jak sam tłumaczył – sprawa mogła być sądzona przez pełen skład TK, w tym przez sędziów, których dzień wcześniej wybrała sejmowa większość. Trybunał nie uległ jednak naciskom i w pięcioosobowym składzie, pod przewodnictwem sędzi Sławomiry Wronkowskiej-Jaśkiewicz, wydał orzeczenie.
Jego treść, a także uzasadnienie, były dla rządzącej większości niczym kubeł zimnej wody. – Sądownictwo konstytucyjne służy temu, aby nigdy władza rozumiana jako matematyczna większość nie zmieniała dowolnie reguł demokratycznego państwa. Trybunał stoi na straży prymatu konstytucji, trójpodziału władzy oraz praw i wolności człowieka. Jest elementem dobra wspólnego i nawet nieprzekonani do jego wyroków powinni szanować jego niezależność – wyjaśniał sędzia Marek Zubik.
Jeszcze tego samego dnia prezydent Andrzej Duda wygłosił orędzie do narodu. Zapowiedział w nim powołanie w ramach Narodowej Rady Rozwoju zespołu, którego celem będzie wypracowanie zasad wyboru sędziów oraz funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego. Tłumaczył też swoją decyzję o przyjęciu przysięgi od sędziów wybranych 2 grudnia. – To decyzje narodu i jego przedstawicieli powinny być w pierwszej kolejności podstawą inicjatyw ustawodawczych – mówił.

„Uwolnienie” wymiaru sprawiedliwości

Co najważniejsze jednak, prezydent nie odniósł się do wiążącego dlań orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Takie zachowanie, zdaniem wielu konstytucjonalistów i prawników, jest ostatecznym dowodem na to, że prezydent, który powinien stać na straży konstytucji, traktuje ustawę zasadniczą w sposób wyjątkowo uznaniowy.
Kontrowersje wzbudziło już ułas-
kawienie Mariusza Kamińskiego. Po raz pierwszy w historii zastosowano prawo łaski wobec osoby, która nie została skazana prawomocnym wyrokiem. – Postanowiłem w swoisty sposób uwolnić wymiar sprawiedliwości od tej sprawy, w której zawsze ktoś by powiedział, że sądy działały na polityczne zlecenie, i rozstrzygnąć ten spór na moją odpowiedzialność – wyjaśniał prezydent. Takie tłumaczenia głowy państwa wprawiły w osłupienie większość przedstawicieli środowiska prawniczego w Polsce. – Prezydent wkroczył z buciorami w kompetencje władzy sądowniczej, do czego nie miał żadnych uprawnień – grzmiał na łamach PRZEGLĄDU prof. Jan Wawrzyniak, konstytucjonalista z Akademii im. Leona Koźmińskiego w Warszawie.
Trzy dni później prezydent podpisał opracowaną w ekspresowym tempie nowelizację ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, przewidującą m.in. ponowny wybór pięciu sędziów TK. O jej niepodpisywanie apelowała Helsińska Fundacja Praw Człowieka: „Wejście w życie ustawy zachwieje funkcjonowaniem najważniejszego organu władzy sądowniczej i może mieć bezpośrednio negatywny wpływ na poziom ochrony praw i wolności w Polsce”. Prezydencki podpis został jednak złożony, co skłoniło do reakcji Radę Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, którego Andrzej Duda jest absolwentem. Krakowscy uczeni w oświadczeniu pisali m.in.: „Podpisana przez Pana Prezydenta ustawa z 19 listopada 2015 r. o zmianie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym nie daje się pogodzić z zasadą demokratycznego państwa prawnego, naruszając wymogi nieusuwalności sędziów, legalizmu i niedziałania prawa wstecz. Podważa zaufanie do Trybunału Konstytucyjnego, pozbawiając Państwo Polskie podstawowej instytucji ochrony praw fundamentalnych”. Trybunał Konstytucyjny orzeczenie w tej sprawie wyda 9 grudnia.

Konstytucję złamano trzykrotnie?

Prezydent Andrzej Duda nie reagował także, kiedy Sejm przyjmował uchwały stwierdzające nieważność wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którzy powołani zostali przez Sejm minionej kadencji. Nie reagował, choć jako prawnik mógł mieć wątpliwości co do legalności takiego działania Sejmu.
Stanowisko w tej sprawie TK zasygnalizował już 3 grudnia. – Najważniejsza część tego orzeczenia: w sytuacji gdy nie zakończyła się sekwencja wydarzeń związana z wyborem sędziów, nie można z niej wywodzić negatywnych skutków. Przyjmowanie przez Sejm uchwał o nieważności wyboru nie ma mocy prawa. Skoro nie zakończyła się procedura, to nie można na miejsce sędziów powoływać nowych – mówił na antenie radia TOK FM Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich.
Postawa większości sejmowej oraz wspierającego ją prezydenta, który ignoruje orzeczenie Trybunału, pogłębia kryzys konstytucyjny. Niektórzy konstytucjonaliści w swoich ocenach idą jeszcze dalej. – To nie żaden konflikt konstytucyjny, żaden kryzys. To nieprzestrzeganie konstytucji przez najwyższe organy państwa – twierdzi prof. Marek Safjan, były prezes TK.
W podobnym tonie wypowiedział się prof. Jan Zimmermann, którego wychowankiem jest prezydent Duda. Jego zdaniem, głowa państwa konstytucję złamała już trzykrotnie: ułas-
kawiając Mariusza Kamińskiego, nie zaprzysięgając trójki sędziów wybranych przez poprzedni Sejm i zaprzysięgając czterech wybranych przez Sejm obecnej kadencji. – Ubolewam, że jest on absolwentem naszego wydziału. Pisał u mnie doktorat, znam go 20 lat i jest on dobrym prawnikiem, ale dobry prawnik powinien wiedzieć, co to jest demokratyczne państwo prawne, co to jest Trybunał Konstytucyjny i co to jest konstytucja – dodał.

Ogrom władzy Trybunału

Na całym zamieszaniu prezydent traci także wizerunkowo. W mediach społecznościowych pojawia się coraz więcej oświadczeń zawiedzionych wyborców Andrzeja Dudy. Przepraszają za to, że oddali na niego głos. Prezydent staje się również obiektem żartów. Często niewybrednych. W ostatnich dniach jest ulubionym bohaterem internetowych memów, kwestionujących jego polityczną samodzielność.
Większości osób jednak wcale nie jest do śmiechu. – Trzeba bronić Trybunału Konstytucyjnego. To, co PiS próbuje z nim robić, jest ewidentną działalnością poza prawem. I na tym się nie skończy – ostrzega były prezydent Aleksander Kwaśniewski.
Prof. Wawrzyniak przewiduje, że atakowanie przez PiS Trybunału Konstytucyjnego może służyć osłabianiu sądownictwa w ogóle. – To nie powinno dziwić, bo na sądy w Polsce PiS było cięte już od dawna – zaznaczał.
Andrzej Duda wielokrotnie odwoływał się do postaci Lecha Kaczyńskiego. „Gazeta Wyborcza” przypomniała słowa, które w 2006 r. ówczesny prezydent kierował do sędziów Trybunału: „Zdaję sobie sprawę, że między różnymi organami władzy, organami władzy sądowej, władzy wykonawczej, ustawodawczej bywają napięcia. To jest rzecz normalna w demokracji. Jest również rzeczą normalną, że orzecznictwo Pań i Panów sędziów może być przedmiotem dyskusji. Ale nie zmienia to faktu, że ta dyskusja, szczególnie po wydaniu orzeczenia, ma jedynie teoretyczny charakter, ponieważ zgodnie z naszą Konstytucją orzeczenie takie ma moc powszechnie obowiązującą. To kolejny dowód na ogrom Pań i Panów władzy”. Szkoda dla obywateli i państwa polskiego, że prezydent Duda w tym przypadku nie podziela zdania swojego mentora.


Ruch należy do prezydenta
Prof. Ewa Łętowska, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku
Mamy do czynienia z pogłębiającym się kryzysem konstytucyjnym. Wszystko zaczęło się w momencie, kiedy prezydent zdecydował się ułaskawić skazanego w pierwszej instancji, nie czekając na prawomocny wyrok. A więc osobę formalnie niewinną i nieukaraną. Wówczas jeszcze droga do wyjścia z tej sytuacji była stosunkowo prosta. Wiadomo, że prezydent ma swoich doradców. Niestety, w tym przypadku sięgnięto złą ręką po zły wzór. Stosowanie aktu łaski nie jest niczym nowym. Dotychczas jednak stosowało się go wobec osób skazanych prawomocnym wyrokiem. Dlatego wszystkie znane wzory dotyczą takiej sytuacji. Skoro jednak sięgnęło się po zły wzór, należało wskazać błąd kancelarii. Nie mielibyśmy wówczas kryzysu ani uszczerbku dla niczyjego autorytetu.
I jeszcze o genezie kryzysu: szkoda, że ustawa o TK z czerwca, w przypadku której były wątpliwości i co do udziału sędziów TK w procesie legislacyjnym, i co do tych dopisanych w czasie prac sejmowych przepisów umożliwiających wybór dwóch sędziów „nadmiarowych”, nie została natychmiast, jeszcze w czerwcu, zaskarżona do Trybunału. Zaskarżono ją dopiero po zmianie składu parlamentu, lecz natychmiast to cofnięto. Póki są normalne procedury odwoławcze mające rozwiać wątpliwości i nie podejmuje się działań wykraczających poza te procedury, póty nie ma kryzysu.
Ze wszystkimi posunięciami dotyczącymi naruszeń konstytucji tak właśnie jest, że można się z nich wycofać. Ogromną zaletą czwartkowego rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego jest to, że zostawia ono bardzo duży margines prezydentowi i parlamentowi. Ale to już jest praca do wykonania przez nich.
Trybunał stwierdził, że nie została zakończona procedura kompletowania składu TK zapoczątkowana ustawą, która była w czwartek kontrolowana. Okazuje się, że jest ona konstytucyjna, gdy chodzi o podstawy prawne powołania trzech sędziów zastępujących tych członków Trybunału, których koniec kadencji przypadał pod rządem poprzedniego parlamentu. Natomiast co do zastąpienia sędziów, których koniec kadencji przypada w grudniu, czyli w kadencji nowego parlamentu, jest niekonstytucyjna i w tym zakresie procedura kompletowania jest wyczerpana.
Mamy zatem trzech sędziów wybranych, pozostaje kwestia ich zaprzysiężenia. Tu ruch należy do prezydenta.
W parlamencie doszło jednak do przegłosowania uchwał o nieważności wcześniejszych wyborów sędziów oraz o wyborze nowych. W tej sprawie Trybunał wypowiedział się w sposób następujący: ja tego nie badam, to sprawa Sejmu, co zrobił i jak tu przywrócić ład. I Sejm ma do tego środki.
Trybunał powiedział także, że skład osobowy tego organu to, zgodnie z konstytucją, 15 osób. Jeżeli Sejm dokonuje dodatkowego wyboru, zasób sędziów jest większy, ale oni nie będą orzekali, bo skład z mocy konstytucji zawsze liczy 15 osób.
W tej chwili mamy 14 sędziów. Lada chwila będzie ich 13, bo upływa kadencja kolejnego sędziego. Wtedy będzie brakowało dwóch. W tej sytuacji Sejm może potwierdzić, że życzy sobie dwóch sędziów, których już desygnował, lub zarządzić nowe wybory. Ale to już problem parlamentu. Możliwe są i inne działania, zależy, co kto zrobi. No i 9 grudnia mamy ocenę konstytucyjności noweli do ustawy o TK, która była (jakkolwiek w tym momencie jeszcze nie weszła w życie) podstawą pięciu uchwał Sejmu o wyborze kolejnych sędziów.
Nie jest jednak tak, że ta piątka sędziów wybrana przez Sejm obecnej kadencji zjawi się w Trybunale i zaraz będzie orzekała. Nie może bowiem zasiadać w składzie orzekającym w konkretnej sprawie sędzia, który nie brał udziału w naradach.
Sejm oczywiście może uporczywie twierdzić, że postąpił zgodnie z prawem. Co się wtedy dzieje? Pogłębia się kryzys konstytucyjny. Tak należy rozumieć kolejne odmowy współpracy między prezydentem, Sejmem i Trybunałem Konstytucyjnym.
Takie rzeczy na świecie się zdarzają. Niedawno sąd konstytucyjny Hiszpanii orzekł niekonstytucyjność decyzji secesjonistów w Katalonii. Chcieli oni się oderwać, sąd natomiast powiedział: proszę, ale w stosownym trybie. U nas jest podobnie.
W całej tej sytuacji najbardziej uderza i smuci niezrozumienie tego, czym jest trójpodział władzy. U nas każdy pcha się na cudze podwórko. Lub oskarża o pchanie.


Kryzys będzie się pogłębiał
Prof. Leszek Kubicki, były minister sprawiedliwości i prokurator generalny, sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku
Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego są ostateczne i wiążące dla wszystkich organów państwa, łącznie z prezydentem i Sejmem. W świetle czwartkowego orzeczenia TK pan prezydent powinien niezwłocznie przyjąć ślubowanie od trzech należycie wybranych przez Sejm VII kadencji sędziów, a Trybunał powinien dopuścić ich do orzekania.
Ponieważ ustawa ustala liczbę sędziów Trybunału na 15, brakowałoby wówczas tylko dwóch, których wybór TK uznał za sprzeczny z konstytucją. Sejm powinien zatem na nowo podjąć czynności zmierzające do wyboru dwóch pozostałych sędziów.
Trybunał nie odniósł się jeszcze do znaczenia prawnego i wagi tego, co zrobił Sejm VIII kadencji, kiedy w nocy wybrał pięciu nowych sędziów. Należy jednak zauważyć, że Sejm dopuścił się dwóch nieważnych czynności. Po pierwsze, podjął pięć uchwał uznających pozbawienie mocy prawnej wyboru pięciu sędziów TK dokonanego przez Sejm VII kadencji oraz bez żadnej podstawy prawnej i z naruszeniem wszelkich procedur wybrał pięciu nowych sędziów, których ekspresowo w środku nocy zaprzysiągł prezydent.
9 grudnia odbędzie się kolejne posiedzenie Trybunału Konstytucyjnego, który orzeknie w sprawie znowelizowanej przez Sejm obecnej kadencji ustawy o TK. Przy tej okazji, jak można sądzić, sędziowie Trybunału odniosą się do dotychczasowych działań Sejmu. Już w uzasadnieniu czwartkowego orzeczenia wskazywano, że te uchwały nie mają mocy wiążącej, czyli nie wywołują skutków publiczno-prawnych i ustrojowo-prawnych.
Najprostszym rozwiązaniem całej tej sytuacji byłoby uznanie przez prezydenta wiążącego go orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Powinien on zatem stwierdzić, że jego nocna czynność była nieważna, a następnie przyjąć ślubowanie od trzech sędziów wybranych przez Sejm minionej kadencji. Równocześnie obecny Sejm powinien przeprowadzić procedurę wyłonienia dwóch kolejnych sędziów.
Jeżeli pan prezydent nie dostrzega wiążącego go orzeczenia TK, to kryzys konstytucyjny będzie się pogłębiał i może przybrać taką postać, że prezydent nie będzie wykonywał orzeczenia Trybunału, a ten nie uzna wyboru pięciu zaprzysiężonych bezpodstawnie sędziów.


Trzeba bronić Trybunału
Aleksander Kwaśniewski
Trzeba bronić Trybunału Konstytucyjnego. To, co PiS próbuje z nim robić, jest ewidentną działalnością poza prawem. W ten sposób chce podporządkować sobie sąd konstytucyjny. I na tym się nie skończy, bo w tym manewrze widzę przygotowanie do innych działań, do innych przejęć. Następne w kolejce są media publiczne. PiS je przejmie bez żadnych skrupułów. Różny może być los mediów prywatnych, i one mogą być podporządkowywane, np. poprzez tzw. renacjonalizację. W ten sposób to, o czym będziemy słyszeć w mediach, o czym debatować, będzie wyznaczał rząd. Podobny los może czekać inne instytucje. A później przyjdzie kolej na wolności obywatelskie, osobiste, które zaczną być ograniczane.


Trybunał zagrożony
Uchwała nr 303/11/2015 Rady Wydziału Prawa i Administracji UJ z 30 listopada 2015 r.
Rada Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego wyraża głęboki niepokój, związany z wydarzeniami wywołanymi przez najwyższe organy Państwa. W wyniku podjętych działań władz państwowych powstało zagrożenie dla niezależności organów władzy sądowniczej, w szczególności Trybunału Konstytucyjnego, jednego z gwarantów porządku konstytucyjnego.
Podpisana przez Pana Prezydenta ustawa z 19 listopada 2015 r. o zmianie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym nie daje się pogodzić z zasadą demokratycznego państwa prawnego, naruszając wymogi nieusuwalności sędziów, legalizmu i niedziałania prawa wstecz. Podważa zaufanie do Trybunału Konstytucyjnego, pozbawiając Państwo Polskie podstawowej instytucji ochrony praw fundamentalnych.
Sejm Rzeczypospolitej podjął w nocy z 25 na 26 listopada uchwały zmierzające do zniesienia skutków wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego przez Sejm poprzedniej kadencji. Uchwały te są pozbawione wszelkiej mocy prawnej i pogłębiają kryzys konstytucyjny.
Zwracamy się do Pana Prezydenta, absolwenta naszego Wydziału i członka wspólnoty akademickiej Uniwersytetu Jagiellońskiego, o uszanowanie wartości, których Krakowska Wszechnica jest strażnikiem: prawa i wolności obywatelskich. Apelujemy o niezwłoczne podjęcie działań, które nie dopuszczą do trwałego zachwiania równowagi między władzą sądowniczą a władzami ustawodawczą i wykonawczą. Mamy nadzieję, że wypełni Pan swój obowiązek Strażnika Konstytucji i Polski jako demokratycznego państwa prawa.
Dziekan Wydziału Prawa i Administracji
Prof. dr hab. Krystyna Chojnicka

Wydanie: 50/2015

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy