Świadek historii

Świadek historii

Antoni Dobrowolski – więzień trzech obozów koncentracyjnych
W wieku 108 lat zmarł w Dębnie najstarszy więzień obozów koncentracyjnych, Antoni Dobrowolski. Przeżył Auschwitz-Birkenau, Gross-Rosen i Sachsenhausen.
Urodził się w 1904 r. w Wolborzu jako najmłodszy z ośmiorga rodzeństwa. Ojciec prowadził kuźnię, matka zajmowała się domem. W 1919 r. zaczął naukę w preparandzie – szkole przygotowującej do seminarium nauczycielskiego, do którego dostał się w Tomaszowie Mazowieckim.
Kiedy je ukończył, w 1926 r. podjął pracę w trzyklasowej Szkole Powszechnej w Studzienkach, gdzie organizował także ochotniczą straż pożarną. Przeszkolenie wojskowe odbył w Tomaszowie Mazowieckim pod kierunkiem ppłk. Stanisława Dąbka, późniejszego dowódcy Lądowej Obrony Wybrzeża we wrześniu 1939 r.
Z powodu trudności mobilizacyjnych nie wziął udziału w kampanii wrześniowej. Pod okupacją natychmiast przystąpił do organizowania tajnych lekcji. Do niewoli trafił najprawdopodobniej 4 czerwca 1942 r. w ramach Lehreraktion, czyli wspólnej inicjatywy Sipo i SD okręgu radomskiego, mającej na celu schwytanie nauczycieli i oficerów rezerwy w konspiracji. Dwa dni po aresztowaniu był już w Birkenau, gdzie otrzymał numer 38081. Trzy razy kierowano go do komory gazowej i trzy razy udawało mu się jej uniknąć, bo okazywało się, że jest już „komplet”. W obozie dwukrotnie spotkał brata Andrzeja. Następny raz zobaczyli się już na wolności.
Wiosną 1943 r. wraz z tysiącem innych więźniów został przewieziony do Gross-Rosen (nr obozowy 8470), a pod koniec kwietnia do Sachsenhausen (nr 63747), gdzie przebywał do końca wojny. Pracował w fabryce czołgów w Oranienburgu.
Po wojnie osiadł w Dębnie, gdzie podjął pracę nauczyciela, a później dyrektora gimnazjum i odbudowywał zniszczoną edukację. Uczył języka polskiego, co – jak wspominał po latach – wymagało od niego podwójnej pracy, ponieważ po nocach musiał nadrabiać znowelizowaną powojenną listę lektur. Jako członek Związku Nauczycielstwa Polskiego na obchodach stulecia organizacji, które zbiegło się ze stuleciem jego urodzin, wspominał powojenne miesiące: „Miałem pięć Niemek, sam sobie wziąłem, bo byłem pracownikiem miejskiej rady. Zaangażowałem do pracy i przygotowania budynku. Widzę, że robaczywe myśli Państwa nachodzą, robaczywe – naprawdę, ja takich nie miałem. Ja byłem po trzyletnim obozie, do takich wyczynów nie byłem zdolny”.
Organizatorów Lehreraktion nigdy nie osądzono. SS-Obersturmbannführer Fritz Liphardt, szef Sipo i SD na okręg radomski, we wrześniu 1939 r. w Einsatzkommando 11/3, w 1947 r. popełnił samobójstwo w więzieniu w Szczecinie. Jego prawa ręka, SS-Hauptsturmführer Paul Fuchs, nigdy nie został schwytany. W toku Lehreraktion zatrzymano 72 nauczycieli, 52 wysłano do Oświęcimia. Śledztwo w tej sprawie prowadzi IPN.

Wydanie: 44/2012

Kategorie: Historia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy