Świątynia dla Artemidy

Władze tureckie zamierzają odbudować w Efezie jeden z siedmiu cudów starożytnego świata

W sanktuarium efeskim przez długie wieki oddawano cześć Dziewiczej Bogini. Widok przepysznego gmachu, wzniesionego z marmuru i drewna cedrowego, wprawiał pielgrzymów w ekstazę. Każdego roku mieszkańcy Efezu i przybysze z wielu krain odprawiali wspaniałe ceremonie, składali ofiary, śpiewali i tańczyli ku chwale zarazem łaskawej i groźnej Artemis.
„Widziałem mur, po którym przejechać może rydwan, wokół wyniosłego Babilonu i posąg Zeusa nad Alfejosem, i wiszące ogrody, i kolosalnego Heliosa, i olbrzymie budowle piramid i potężny grobowiec Mauzolosa. Kiedy jednak ujrzałem pałac Artemidy, wznoszący się wysoko w chmury, tamte wszystkie stały się po prostu błahe. Powiedziałem więc do siebie: Spójrz, poza Olimpem słońce nie widziało jeszcze nic, co by można z tym porównać” – tak w końcu II w. p.n.e. zachwycał się świątynią efeską grecki poeta Antypater z Efezu. Także pisarz Filon z Bizancjum podziwiał niezwykłe sanktuarium: „Świątynia Artemidy w Efezie jest prawdziwą siedzibą bogów. Ktokolwiek na nią spojrzy, będzie przekonany, że nastąpiła zamiana miejsca: niebiański świat nieśmiertelnych został przeniesiony na ziemię”.
Być może nasze pokolenie będzie mogło zobaczyć ten fantastyczny widok. Władze tureckie zamierzają wznieść w oryginalnych rozmiarach efeską świątynię Artemidy, zaliczaną do siedmiu cudów starożytnego świata. Dokładne plany gmachu sporządzili archeolodzy austriaccy, którzy wykorzystali źródła pisane oraz wiedzę uzyskaną w wyniku 110 lat wykopalisk. Sanktuarium ma stanąć w mieście Seldżuk, w odległości 2 km od miejsca, w którym wznosiła się ku niebu starożytna świątynia.
Aziz Inci, urzędnik z Seldżuk, powiedział dziennikarzom agencji prasowej Anatolia: „Spośród siedmiu cudów świata pozostały tylko piramidy egipskie. Reszta jest pod ziemią, na dnie morskim lub uległa zniszczeniu. Ale my przygotowaliśmy nasz projekt. Austriaccy archeolodzy, prowadzący tu wykopaliska od 1965 r., znają każdy szczegół świątyni”.
Odbudowane sanktuarium ma odgrywać rolę

wielkiego centrum artystycznego

i kulturalnego, z przyległymi terenami rekreacyjnymi. Koszt przedsięwzięcia oceniany jest na ponad 100 mln dol., ale z pewnością się zwróci, gdyż nowy Artemizjon stanie się jedną z największych atrakcji turystycznych Turcji. Projekt czeka jeszcze na akceptację władz prowincji Izmir oraz ministerstw w Ankarze.
Okręg kultowy w pobliżu morskiego wybrzeża Efezu istniał już w II tysiącleciu p.n.e. Poświęcony był żeńskiemu bóstwu, któremu, pod różnymi imionami, oddawały cześć liczne ludy.
Grecy utożsamili tę boginię z Artemidą, córką Zeusa i Latony, bliźniaczą siostrą Apollona. Harda Artemida nie oddała się żadnemu śmiertelnikowi ani bogu, pozostała dziewicą i dziewictwa wymagała od swych towarzyszek. Była władczynią lasów i otwartych przestrzeni, panią łowów, uzdrowicielką, wieszczką, dawczynią szybkiej śmierci, opiekunką rodzących kobiet, księżycowym bóstwem. Dziewica pozostała jednak również boginią płodności. Na posągu w świątyni w Efezie była przedstawiona jako Artemis Polymastika o licznych, przypominających winogrona piersiach, z których emanuje siła dająca mleko karmiącym matkom. Archeolodzy widzieli w tych dziwnych piersiach bogini strusie jaja, jądra złożonych w ofierze byków czy nawet woreczki ze złotem.
Ale Artemida miała też bardziej złowrogie aspekty. Za przewinienia karała bezlitośnie, na azjatyckich wizerunkach dosiada lwa, będącego symbolem nagłej śmierci.
Pierwsza świątynia powstała w Efezie około 850 r. p.n.e. Uczony rzymski, autor Pliniusz Starszy, podaje, że sanktuarium było niszczone

i odbudowywane aż dziewięć razy.

Pierwsza świątynia być może została zmieciona przez powódź. Prawdopodobnie wtedy runął drewniany posąg bogini – xoanon i został pogrzebany pod warstwą mułu. Po tysiącleciach z posągu nic nie zostało, lecz w tym miejscu archeolodzy odnaleźli tysiące klejnotów, którymi przystrojony był xoanon – naszyjniki, bransolety, złote sprzączki spinające suknię bogini i spiżowe paski z klamrami, przytrzymujące niegdyś jej szaty. Odbudowaną świątynię zniszczył ponownie koczowniczy lud Kimeryjczyków z północnych krain czarnomorskich, który w połowie VII w. p.n.e. wtargnął do Azji Mniejszej. Wśród kimeryjskich wojowników harcowały też na koniach zbrojne w łuki młode dziewczyny. Być może dlatego Grecy łączyli później powstanie Artemizjonu z mitycznymi Amazonkami.
Około 550 r. p.n.e. Efez zdobyły wojska króla Lidii, Krezusa, słynnego ze swych bogactw. Kwitnące helleńskie miasto zostało spustoszone, niemałych szkód doznało także sanktuarium. Krezus był jednak roztropnym władcą i pragnął żyć w zgodzie z Grekami. Przeznaczył więc złoto i srebro na odbudowę sanktuarium. Na fragmentach kolumn wciąż widoczne są napisy w języku lidyjskim. Architektami zostali biegły Chersifron z Krety oraz jego syn Metagenes. Jak pisze Pliniusz Starszy, świątynię w stylu jońskim wzniesiono z marmuru i cedru „na gruncie bagnistym, żeby nie odczuwała wstrząsów ani pękania skorupy ziemskiej; żeby zaś z drugiej strony fundamenty takiego ogromu nie stanęły w podłożu śliskim i niestałym, posypali na spód warstwę tłuczonego węgla, następnie wymościli runem owczym”. Świątynia miała 110 m długości i 55 m szerokości oraz 127 wysokich na 18 m kolumn w stylu jońskim, w dolnej części ozdobionych reliefami. Sanktuarium dodawały blasku malowidła oraz rzeźby dłuta najprzedniejszych mistrzów – Fidiasza, Skopasa, Praksytelesa. Artemizjon traktowali z szacunkiem tolerancyjni Persowie, którzy zawojowali królestwo Krezusa.
21 lipca 356 r. p.n.e. sanktuarium strawiły płomienie. Opowiadano, że Artemida nie mogła ochronić przybytku, była bowiem zajęta w Pelli, stolicy Macedonii, przy narodzinach Aleksandra Wielkiego. Ogień podłożył efeski szewc, Herostrates, pragnący zdobyć nieśmiertelną sławę. Oburzeni mieszkańcy Efezu

skazali podpalacza

na śmierć i zabronili wymieniać jego imię. Ale zapisał je złośliwy historyk Teopomp, dlatego Herostrates uwiecznił jednak swoje imię zbrodnią.
Kiedy Aleksander Wielki walczył z Persami w Azji, zaproponował Efezjanom, że odbuduje Artemizjon, jeśli w świątyni zostanie uczczony stosownym napisem. Podobno magabyksos (najwyższy kapłan Artemidy) odpowiedział dumnie: „Aleksandrze, nie wypada, żeby jeden bóg stawiał świątynię drugiemu bogu”. Wydaje się jednak, że tę historię wymyślono później, aby wykazać, że potęga Artemidy przewyższa ludzką, nawet Aleksandra, którego uważano za syna Zeusa. Król Macedonii pomógł Efezjanom, przysyłając im swego architekta, pełnego fantazji Deinokratesa.
Sanktuarium kwitło pod panowaniem Rzymian, którzy identyfikowali dziewiczą Artemis ze swą Dianą. Pielgrzymi przybywali do Efezu ze wszystkich krain świata. Widziano w efeskim bóstwie czczoną w Azji Mniejszej Wielką Matkę Kybele, syryjską Atargatis, fenicką Asztarte. Za akuszera Artemidy uznany został Bes, dziwny, grający na bębenku egipski bóg na pałąkowatych nogach. Archeolodzy odnaleźli na terenie sanktuarium bogate dary wotywne z Syrii, Egiptu, Mezopotamii, a nawet z Indii. Zagłada nadeszła z morza w 262 r. Na szybkich okrętach przybyli okrutni, nieokrzesani barbarzyńcy – Goci z Półwyspu Krymskiego. Germańscy wojownicy złupili i puścili z dymem świątynię, postrącali z cokołów posągi. Cesarstwo rzymskie czas dostatku miało już za sobą, ale Efezjanie odbudowali Artemizjon – tym razem po raz ostatni. Święty przybytek został ostatecznie unicestwiony przez chrześcijan. Dzieje Apostolskie podają, że już święty Paweł ze swymi uczniami nawrócił na chrystianizm takie rzesze mieszkańców Azji, iż pewien Demetrios z Efezu, wykonujący srebrne kopie świątyni Artemis, oraz inni rzemieślnicy zaczęli się obawiać o swe zyski. Wszczęli więc wielki tumult. Gniewne rzesze zebrały się w amfiteatrze, nieustannie wznosząc okrzyk: „Wielka jest Artemida Efeska!”. Uczniów Pawła uratował pewien urzędnik, który zapewnił tłum, że nie obrabowali oni ani nie znieważyli potężnej bogini.
Ale w IV stuleciu chrześcijaństwo stało się państwową religią cesarstwa. Archeolodzy wykazali, że w tym stuleciu imię Artemis usunięto ze wszystkich publicznych budowli Efezu. Na kamiennej posadzce sanktuarium i na szczycie każdej kolumny umieszczono symbole chrystianizmu, przeważnie krzyże. Było to działanie także o znaczeniu magicznym. Wyznawcy Chrystusa

lękali się mocy Zeusowej córki.

Posąg Artemis rzucono w proch i pył. Jedna z inskrypcji głosi: „Demeas powalił fałszywy wizerunek bóstwa Artemidy i postawił znak prawdy. Uczcił Boga, który usunął liczne idole, a także krzyż, nieśmiertelny symbol prawdy zwycięskiego Chrystusa”. W 401 r. święty Jan Chryzostom, pobożny patriarcha Konstantynopola, poprowadził motłoch na rabowanie i burzenie świątyni. W sanktuarium ustawiono piec do palenia wapna, w którym z marmurów wyrabiano zaprawę murarską, niezbędną do rozbudowy chrześcijańskiego już miasta. W 431 r. w Efezie odbył się sobór powszechny, podczas którego, po zamieszkach i zaciętych sporach, biskupi nadali Marii, matce Jezusa, tytuł Theotokos, czyli Boża Rodzicielka. W ten sposób starożytny Efez aż do końca swoich dziejów pozostał miastem bogini, matki rodzicielki. Antyczne miasto i ruiny świątyni zniknęły pod grubą warstwą żółtego mułu, naniesionego przez rzekę Kaystros. Jeśli władze tureckie zrealizują swój plan odbudowy Artemizjonu, jakaś cząstka mocy czczonej w Efezie Artemis-Diany-Kybele-Atargatis-Asztarte z pewnością powróci.

_____________________________

Naszyjniki z bursztynu

Ruiny świątyni Artemidy odnalazł w 1870 r., po siedmioletnich poszukiwaniach brytyjski archeolog amator John Turtle. Prawie wszystkie wartościowe fragmenty sanktuarium znajdują się obecnie w British Museum. Na miejscu wznosi się tylko samotna kolumna, ustawiona ponownie z ocalałych ułamków marmuru. Archeolodzy znaleźli na terenie Artemizjonu niezliczone wartościowe przedmioty, biżuterię, dary wotywne, paciorki z fenickiego szkła rzeźbione w maleńkie twarze oraz bursztynowe koraliki w kształcie główek maku i owoców granatu, które niegdyś tworzyły naszyjniki posągu bogini.

Wydanie: 13/2009

Kategorie: Historia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy