Szachowe nierówności

Szachowe nierówności

Czy szachistki są słabsze od szachistów

Formalnie przewaga mężczyzn nad kobietami jest w szachach gigantyczna. Na grudniowej liście stu najlepszych szachistów świata – rankingu Międzynarodowej Federacji Szachowej (FIDE) – znajduje się tylko jedna kobieta, zajmująca 79. pozycję. W pierwszej setce najlepszych polskich graczy są trzy kobiety. Z danych FIDE wynika również, że kobiety stanowią jedynie ok. 10% zawodników notowanych w rankingu, a ich odsetek wśród graczy posiadających któryś z niezależnych od płci tytułów mistrzowskich wynosi ok. 1%.

Te dane zaskakują, ale niektórzy sądzą, że serial „Gambit królowej” (Netflix) pomoże spopularyzować wśród kobiet królewski sport. Czy jednak doczekamy się meczu najlepszego szachisty z najlepszą szachistką? Niwelacja dysproporcji wymaga lat pracy oraz popularyzacji szachów w kręgach juniorek. O nadreprezentacji mężczyzn w szachowej społeczności mówi Agnieszka Brustman, niegdyś mistrzyni Europy i świata juniorek, a później kilkakrotnie polska pretendentka do tytułu mistrzyni świata. – Młodziutkich dziewczynek grających w szachy jest sporo, ale po 17. roku życia większość rezygnuje z regularnych treningów, a szachy wymagają ogromnego poświęcenia i ukierunkowania życia pod kątem tylko tego sportu. Mężczyźni prędzej są skłonni do takich poświęceń i to budzi mój szacunek. Na szczęście FIDE coraz bardziej stawia na popularyzację szachów wśród kobiet.

Były już różne projekty, jak podnieść prestiż szachistek. Proponowano np. prowadzić rozgrywki „na ślepo”, za ściankami czy za kotarami, aby przeciwnicy nie wiedzieli, z kim grają. Może należałoby skrócić czas namysłu nad kolejnymi ruchami, może rozszerzyć kategorię punktów karnych czy walkowera, może przyśpieszyć decyzję o poddaniu partii. Jest wreszcie kwestia finansowa – nagrody w turniejach pań są niższe niż u panów. Specjaliści szachowi zapewne znaleźliby więcej sposobów, aby przepisy ustawić bardziej pod kątem kobiet. Na przykład nie wiadomo dlaczego kobiety mogą brać udział w rozgrywkach z mężczyznami, a mężczyźni w kobiecych turniejach już nie.

Dysproporcja między płciami w szachach stała się nawet tematem opracowań. Doszukiwano się już najrozmaitszych przyczyn. Pojawiły się m.in. dosyć nieprawdopodobne teorie, że kobiety popełniają więcej błędów, gdy grają przeciwko mężczyznom, nawet wtedy, gdy ich wymierny poziom umiejętności i przygotowania jest podobny. Gdy pytamy o przyczyny szachowej nierównowagi, Monika Soćko, arcymistrzyni szachowa nie tylko w grupie kobiet, ale także w kategorii męskiej, jedyna Polka z takim tytułem, mówi: – Nie wiem, ale tak jest. Może dlatego, że facet na turnieju patrzy wyłącznie, by osiągnąć założony cel, nie ugina się pod naporem spraw dochodzących z zewnątrz, np. z domu. Kobieta zabiera ze sobą bagaż problemów i obaw, nieustannie odbiega myślami od stolika szachowego, przy którym koncentracja musi być maksymalna.

Monika Soćko uważa, że jednak predyspozycje fizyczne, choć szachy to sport umysłowy, stawiają panie w gorszej sytuacji. Bo podczas turnieju trzeba niekiedy spędzić przy stolikach niemal non stop ponad sześć godzin. I to w jak najlepszej kondycji. Nawet sekunda nieuwagi może spowodować przegraną. – Odporność, wytrzymałość, skupienie – to mi się nasuwa najbardziej jako cechy mężczyzn szachistów. Jeden z silniejszych arcymistrzów na świecie na to pytanie odpowiedział mi, że to dlatego, że kobiety nie są egoistkami i nie myślą jedynie o sobie – dodaje Monika Soćko.

Pytana z kolei, czy nie trzeba przełamywać dominacji mężczyzn, Monika Soćko wyjaśnia: – Cały czas próbujemy, a Judit Polgár, węgierska szachistka, która w tej kategorii najlepiej sobie radziła, nawet praktycznie zrezygnowała z turniejów z kobietami. Ja natomiast staram się być aktywna w obu kategoriach. Przykładowo na 12 rozegranych w jednym roku turniejów osiem było kobiecych, a cztery open, czyli dla mężczyzn i kobiet. Mam swoją strategię gry i nie uzależniam jej od tego, czy gram z kobietą, czy z mężczyzną. W szachach szybkich łatwiej uzyskać przewagę nad mężczyzną, bo pośpiech sprawia, że wszyscy popełniamy błędy.

Odmienne zdanie na temat gorszej dyspozycji kobiet w szachach ma Agnieszka Brustman, która jest absolwentką Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, a obecnie działa jako trener, organizator i sędzia turniejów szachowych. – Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że kobiety gorzej sobie radzą na szachownicy niż mężczyźni. To stereotyp i po prostu nieprawda. Powiem to inaczej – niewielka grupa mężczyzn znajdujących się na topie listy rankingowej gra lepiej od szachowej czołówki kobiet. Rzecz w tym, że na taki męski prymat nie ma żadnych dowodów, bo mistrzowie nie spotykają się przy stoliku z mistrzyniami. Nie było meczu szachowego mistrza świata z kobietą mającą ten sam tytuł. Natomiast zdarzają się pojedyncze partie, najczęściej w szybszych i błyskawicznych tempach gry. Wtedy dochodzi do konfrontacji jednorazowej. W ogóle nie podoba mi się termin szachy kobiece. Lepiej brzmi szachy wśród kobiet. To przecież ta sama gra, na tych samych szachownicach. Wszyscy pamiętamy osiągnięcia znakomitej Węgierki Judit Polgár, która już niestety nie gra, ale miała zostać mistrzem świata również wśród mężczyzn. Była blisko, zaszła naprawdę bardzo wysoko, jednak rywalizowała praktycznie od początku tylko z mężczyznami. W swoim kraju była oczywiście najlepsza. Starszej daty mistrzowie uważali, że żadna pani tego poziomu nie osiągnie, a życie pokazało, że osiągnęła. Niestety, rywalizując w męskiej konkurencji, nie zdobyła tytułu mistrzyni świata kobiet, choć nieoficjalnie nią była.

Pani Agnieszka podaje zaskakujące przykłady: – Obecny szachowy mistrz świata Magnus Carlsen jakiś czas temu przegrał z Rosjanką Aleksandrą Kosteniuk. Znakomita Szwedka Pia Cramling, która ma za sobą 45 lat zawodowej gry, była liderką zarówno wśród mężczyzn, jak i kobiet w swoim kraju. Mimo wieku udaje się jej utrzymać znakomity poziom i walczyć w zawodach z coraz młodszymi przeciwniczkami i – co najważniejsze – nadal zwyciężać. Mnie również zdarzyło się kiedyś pokonać w meczu czteropartiowym mistrza Polski mężczyzn. Warto zaznaczyć, że rankingi zawodników, które mają odzwierciedlać siłę gry szachistów, co miesiąc się zmieniają i ma na nie wpływ wiele czynników. Na przykład niektórzy w danym okresie nie grają, a inni są nadaktywni. Ponadto różnice rankingowe pomiędzy zawodnikami są minimalne i nie dają gwarancji, że np. szachista z numerem 100 lub 200 nie wygra z kimś z pierwszej piątki. Przykład? 22-letni arcymistrz Jan Krzysztof Duda, wicemistrz świata w szachach błyskawicznych, nasza wielka nadzieja, wygrał z mistrzem świata Carlsenem. A średni tzw. statystyczny poziom gry kobiet ciągle się podnosi, więc zobaczymy, co ciekawego w tym temacie jeszcze się wydarzy.

Z obserwacji środowiska szachowego wynika ponadto, że sytuacja kobiet na świecie nie zawsze pomaga im w swobodnym poruszaniu się i aktywności sportowej. Znakomite szachistki z Iranu nie mogą grać, a panowie mogą. Czy można zatem mówić o równości w szachach?

Fot. Beata Zawrzel/REPORTER

Wydanie: 20/2021

Kategorie: Sport

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy