Nie kupuję taniej propagandy

Nie kupuję taniej propagandy

Prezes Boniek nigdy nie funkcjonował w demokratycznych realiach i nie umie pogodzić się z krytyką

Adam Godlewski– (ur. 1973 r.) dziennikarz i publicysta sportowy od 1993 r. związany z „Przeglądem Sportowym”, od 2003 r. zastępca redaktora naczelnego tygodnika „Piłka Nożna”. Ligowy ekspert TVP, Canal Plus, n, Orange Sport. Dwukrotny laureat Piłkarskiego Oscara dla najlepszego dziennikarza prasowego (2002 i 2004 r.). Autor „Spowiedzi Fryzjera”.

Postanowiliśmy podyskutować, a chwilami może nawet poplotkować, o polskiej piłce nożnej. Ponieważ znamy się już ćwierć wieku, jakikolwiek wstęp uznaliśmy za stratę czasu. A zatem, Adamie, do dzieła!

Zaskoczył mnie twój wpis na Twitterze z 7 lutego: „Do Gali PN jeszcze niespełna 5,5 h, a mnie już zaszczyt kopnął. Mianowicie – miałem przyjemność zainaugurować Konwent Baronów w hotelu Hilton”. Co to jest, u licha? Zapachniało futbolowym rokoszem, jakimś tajnym sprzysiężeniem.

– Dlaczego tajnym? Korzystając z okazji, jaką była gala tygodnika „Piłka Nożna”, oraz możliwości lokalowych stworzonych przez stołeczny hotel Hilton i pozostając w zgodzie ze sztandarowym hasłem polskiego futbolu „Łączy nas piłka”, które weszło do obiegu przed finałami Euro 2012, a więc wówczas gdy PZPN zarządzał Grzegorz Lato, goszczący na środowiskowym balu liderzy wojewódzkich struktur związku postanowili stworzyć forum, na którym będą mogli wymieniać poglądy i dyskutować o najważniejszych bieżących sprawach dotyczących futbolu. A że przy okazji omawiano ewentualną strategię obrony przed antydemokratycznymi i/lub antystatutowymi zakusami ekipy rządzącej obecnie w gmachu przy ul. Bitwy Warszawskiej 1920 r. – to już „zasługa” wyłącznie prezesa Zbigniewa Bońka i jego świty. Nikt jednak nie ukrywał ani spotkania, ani jego celów. Przecież na łamach „Piłki Nożnej” trzy dni później opublikowane zostały nie tylko najważniejsze ustalenia konwentu, ale i jego skład.

Niedawno wieszczyłeś, że z powodu projektu nowego statutu związkowego wybuchnie wojna w środowisku piłkarskim. Chociażby z tej racji, że prawo związkowe w takim kształcie jak zaproponowane zostało już raz odrzucone, w czerwcu 2013 r.

– No i, niestety, miałem rację. Mówię to bez satysfakcji, bo publikując czarny scenariusz, miałem nadzieję, że strony sporu pójdą po rozum do głowy i wszelkie ustalenia dotyczące statutu zapadną w drodze porozumienia. Na posiedzeniu zarządu PZPN doszło do zwarcia, po którym prezes Boniek napisał mi na prywatnym kanale Twittera, że skoro tak, to podczas jego kadencji nowy projekt nie będzie głosowany, po czym… konsultacje trwały. A to w konsekwencji doprowadziło do powołania wspomnianego konwentu.

Moim zdaniem, statut PZPN wymaga jednak pewnych zmian – chociażby uzupełnienia o zapis, że działacz sprawujący w organach PZPN jakąkolwiek funkcję nie może być związany z firmą bukmacherską czy reklamową.

– Statut wymaga przede wszystkim dostosowania do obowiązującego od wielu lat podziału administracyjnego Polski, ale pod przykrywką koniecznej noweli autorzy projektu nie powinni, a nawet nie mają prawa, wprowadzać rozwiązań faworyzujących urzędującego prezesa. Nagle okazuje się, że niezbędny jest zapis o tym, że kandydat na prezesa nie musi mieszkać w Polsce, wystarczy, aby miał nasz paszport. W takiej bowiem sytuacji rządy w związku będzie mógł bez skrupułów sprawować ktoś z Bahamów, Australii albo… Rzymu. Martwią mnie także – najprawdopodobniej antykonstytucyjne – propozycje zapisów zakazujących startu w wyborach czynnym parlamentarzystom. O ile bowiem nie jestem zwolennikiem mieszania futbolu z polityką, o tyle te akurat propozycje są wymierzone w Romana Koseckiego, najgroźniejszego konkurenta Bońka w poprzednich, a być może także najbliższych wyborach. Jeśli zaś idzie o związki z reklamą – nie miałbym nic przeciw temu, aby prezes PZPN był twarzą dużego, najlepiej polskiego banku. Bo to świadczyłoby o prestiżu, jakim cieszy się ta dyscyplina w Polsce. Natomiast promowanie bukmacherki przez oficjeli piłkarskich jest w świetle obowiązującej w naszym kraju ustawy hazardowej moralnie dwuznaczne. Może nawet nie do końca legalne. Co najważniejsze jednak – sprzeczne z wytycznymi FIFA, więc stosowny wpis do statutu PZPN byłby tylko potwierdzeniem, że polska federacja podpisuje się pod standardami wypracowanymi w światowej centrali. A chyba się podpisuje?

Strony: 1 2 3

Wydanie: 11/2015

Kategorie: Sport

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy