Piewcy medycyny alternatywnej zyskują coraz większy poklask. Wszystko przez internetową dezinformację i polityków szukających kolejnych głosów
Kobieta umierała na chłoniaka. Jeden z popularniejszych w internecie szarlatanów zalecił jej branie suplementów, za które zapłaciła, bagatela, 10 tys. zł. Jak można się domyślać, pacjentce się nie polepszało. Na szczęście w porę zgłosiła się po pomoc onkologiczną i udało się ją uratować. Sprawa trafiła do prokuratury. Szarlatan stwierdził podczas przesłuchania, że przyjął kobietę jako duchowny Kościoła Naturalnego, a nie lekarz. Wymigał się. Historię nagłośniła Wirtualna Polska – bada ją Rzecznik Praw Pacjenta, a prokuratura wznowiła śledztwo. Ten sam szarlatan kilka tygodni temu był obecny w Sejmie, na posiedzeniu komisji dotyczącym zdrowia Polek i Polaków. Takich „specjalistów” w budynku przy Wiejskiej pojawiło się więcej. Kto ich zaprosił i po co?
Ręka w rękę
17 listopada 2025 r. w Sejmie odbyło się posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony Życia i Zdrowia Polaków. W jego skład wchodzą posłowie Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej. Jaki był temat spotkania? „Żywność jako narzędzie manipulacji”. Przemawiała m.in. kontrowersyjna prof. Grażyna Cichosz, której antynaukowe tezy wypowiedziane w programie Bogdana Rymanowskiego prostowali naukowcy i dietetycy. Był też Andrzej Kawka, który na co dzień przedstawia się jako dietetyk. Do lutego br. współtworzył na YouTubie kanał z naturopatą Oskarem D., który 3 lutego został zatrzymany przez policję. Mężczyzna usłyszał zarzuty narażenia pacjentki z nowotworem na utratę życia lub zdrowia oraz udzielania świadczeń medycznych bez zezwoleń. Zarzucono mu także pranie brudnych pieniędzy i oszustwa podatkowe.
Do zaproszonej przez polityków Konfederacji „śmietanki” dołączył również Hubert Czerniak, jedna z najsławniejszych postaci w kręgach medycyny alternatywnej. To lekarz pozbawiony prawa wykonywania zawodu, mentor Oskara D. Właśnie o Czerniaku wspominałem na początku artykułu.
Była poza tym Justyna Socha, działaczka ruchów antyszczepionkowych i kandydatka na posłankę z list Konfederacji. Kobieta została skazana w drugiej instancji za zamieszczenie w mediach społecznościowych, na profilu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP, wpisu, w którym zasugerowała, że lekarze podają pacjentom leki prowadzące do przedwczesnej śmierci.
Zaproszeni na sejmowe spotkanie szarlatani głosili przeróżne antynaukowe tezy i nikt tych stwierdzeń nie weryfikował. Trudno się dziwić, że reporter Michał Janczura nazwał to w Wirtualnej Polsce „sabatem szarlatanów”.
Spotkanie otworzył Roman Fritz, poseł Konfederacji Korony Polskiej, który straszył, że toczy się właśnie „potworna walka”, i zwrócił się do prof. Cichosz: „To, że słyszymy ten kwik pseudoelit lewackich, które się wylewają z mediów i nie tylko, świadczy o tym, że pani profesor i całe środowisko, które za panią stoi, naruszyliśmy jakieś tabu i trafiliśmy w czuły punkt całego systemu”.
Czy Fritz rzeczywiście uważa poglądy zaproszonych szarlatanów za zgodne z prawdą, to odrębna kwestia, warto jednak się zastanowić, dlaczego środowisko antynaukowe tak bardzo się lubi z obozem politycznym tzw. antysystemowców. Jest w tym bowiem głębszy polityczny sens, niż mogłoby się wydawać. Chodzi o
k.wawrzyniak@tygodnikprzeglad.pl








