Szatkowanie badań naukowych

Szatkowanie badań naukowych

…a odkrycie młodego Pasteura

Z przyjemnością przeczytałam wywiad z prof. Krzysztofem Kicińskim „Nie mieszać w nauce” (PRZEGLĄD nr 9). Dziękuję za trafną diagnozę choroby pod nazwą punktoza. Nie znałam dotychczas tego określenia.

Ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce oraz towarzyszące jej akty prawne wytworzyły w naszej nauce nową sytuację. Początkowo sama z zadowoleniem przyjęłam nowo powołaną dyscyplinę zootechnika i rybactwo. Uznałam, że ryby jako zwierzęta powinny być razem z inną hodowlą zwierzęcą, a więc z zootechniką, co dotychczas nie miało miejsca – hodowlę ryb traktowano jako element rolnictwa. Co prawda, w mojej macierzystej uczelni, Wyższej Szkole Rolniczej w Olsztynie, w pierwszym powojennym budynku dydaktyczno-naukowym umieszczono właśnie zootechnikę i rybactwo, ale nasze kontakty ograniczały się do tego, że my, rybacy, zajmujący II piętro, codziennie mijaliśmy parter i I piętro, gdzie mieściły się zakłady i katedry Wydziału Zootechnicznego. Innych powiązań nie pamiętam.

Wydawało mi się, że nowe połączenie rybactwa z zootechniką jest logiczne, jednak koledzy ze studiów, którzy zajmowali się hodowlą ryb w stawach, wyśmiali mnie. W ich przekonaniu stawy rybne nieporównanie więcej łączy z rolnictwem niż z zootechniką. A to ze względu na ogromny wpływ stawów rybnych na rolnictwo. Każdy staw jest małym zbiornikiem wodnym, który w swoim sąsiedztwie ogranicza suszę, co ma dla rolnictwa znaczenie podstawowe. Stawy rybne to prawie 70 tys. ha pod wodą, a że występują w całym kraju, ich związek z uprawami rolnymi trudno przecenić.

Jako absolwentka pierwszego w Polsce Wydziału Rybackiego od dyplomu do emerytury zarówno w dydaktyce, jak i w badaniach naukowych byłam związana z rybołówstwem morskim, odległym i od zootechniki, i od rolnictwa. Dla mnie w tych klasyfikacjach miejsca nie było i nie ma. Nie odczuwałam z tego powodu dyskomfortu, wszak „nazywanie jest rzeczą ludzką, a tworzenie – boską”.

Klasyfikacje wiedzy, mniej lub bardziej szczegółowe, wydają mi się niezbędne w działalności edukacyjnej. Opierając się na nich, łatwiej dobrać właściwy dla każdego kierunku studiów zestaw wykładanych przedmiotów oraz programy ich nauczania. W badaniach naukowych z klasyfikacjami byłabym ostrożniejsza. Przyjmując, że celem badań naukowych jest poznawanie prawdy, należy w nich stosować wszystkie istniejące metody, bez względu na klasyfikację. Najciekawsze wyniki przynoszą niekiedy badania interdyscyplinarne, wykorzystujące zdobycze jednej dziedziny w drugiej.

Pouczającym przykładem może być historia jednego z odkryć Ludwika Pasteura. Od młodzieńczych lat marzył on o pracy naukowej. W tamtych latach bardzo trudno było dostać pracę w instytucie naukowym, ale rodzina Ludwika uzyskała obietnicę przyjęcia go po maturze jako laboranta. Natychmiast po otrzymaniu świadectwa maturalnego Pasteur pobiegł do instytutu, który dziś nosi jego imię.

Był koniec czerwca i pracownicy szykowali się do wyjazdu na wakacje. Dyrektor poradził więc Pasteurowi, aby zgłosił się do pracy we wrześniu, ale widząc rozpacz w oczach chłopca, który miałby tak długo czekać, polecił woźnemu, by wpuszczał go do instytutu, i wyjechał.

Ludwik spędzał w laboratorium całe dnie. We wrześniu załoga wróciła do pracy. Dyrektor zaprosił Pasteura i zapytał, czym się zajmował w czasie wakacji. Ten odpowiedział, że badał skręcanie promienia światła przez kryształy kwasu winowego. Dyrektor wykrzyknął: „Ach, jaka szkoda, że nie miałem dla pana czasu wcześniej. Powiedziałbym panu, że to problem nierozwiązywalny. Nie straciłby pan dwóch miesięcy pracy!”.

W czym tkwił problem? Wszystkie kryształy skręcają przechodzący przez nie promień światła. W lewo lub w prawo, o określony kąt, jest to ich cecha stała. Wszystkie – z wyjątkiem kryształów kwasu winowego, których część skręca światło w prawo, a część w lewo. Fenomen ten był na liście problemów nierozwiązywalnych. Listę stworzyli uczeni francuskiej Akademii Nauk, skupiającej wybitnych przedstawicieli wszystkich specjalności naukowych. Dyrektor był członkiem akademii. Każdy jej uczony mógł zgłosić temat, którego sam nie umiał rozwiązać. Wtedy inni członkowie mieli obowiązek przez rok zajmować się tym zagadnieniem. Jeśli w tym okresie żaden akademik nie znalazł rozwiązania – temat wprowadzano na listę „nierozwiązywalnych”, aby ustrzec resztę uczonych przed stratą czasu na jego badanie. Dyrektor nie wiedział jednak, że maturzysta ten fizyko-chemiczny problem rozwiązał metodami przyrodniczymi. Kwas winowy, którego kryształy zachowują się tak nietypowo, powstaje w wyniku fermentacji. Wywołują ją dwa szczepy drobnoustrojów – jeden daje kryształy skręcające światło w lewo, a drugi w prawo.

Bądźmy ostrożniejsi w szatkowaniu badań naukowych klasyfikacjami.

Izabella Dunin-Kwinta jest profesorem doktorem habilitowanym nauk przyrodniczych. Jej specjalnością jest rybołówstwo

Wydanie: 15/2019

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy