Szczepimy się!

Szczepimy się!

Najpierw zapowiedź, że szczepionka będzie lada dzień, problem tylko w tym, że połowa Polaków nie chce się szczepić. Powstrzymuje ich typowe (jakże polskie!) „nie, bo nie!”. Z tych wyrafinowanych intelektualnie motywów nie szczepił się nigdy na grypę pan prezydent, czym nie omieszkał pochwalić się rodakom. Ale niektórzy zapowiedzieli, że się nie zaszczepią z różnych „naukowo udowodnionych” powodów. Bo po pierwsze, szczepionka może nam zmienić DNA. Po drugie, przy okazji szczepionki mogą być wszczepiane tajemnicze czipy, za pomocą których będą później nami sterowali. Kto będzie sterował? Jak to kto! Wiadomo: oni! W tak podzielonym, niemającym do nikogo zaufania społeczeństwie tajemniczy „oni” samo przez się brzmią złowrogo. Ale są jeszcze inne, „naukowo udowodnione” uboczne konsekwencje: szczepionka może komuś zmienić płeć! Zaszczepi się ohydny menel i zamieni w piękną kobietę, to jeszcze pół biedy. A jak piękna przemieni się po szczepieniu w ohydnego menela, to co?! Ale do światłego polskiego społeczeństwa docierają jeszcze inne „naukowo udowodnione”, no bo jakże inaczej, skutki uboczne szczepień. Nie tylko niebezpieczne, ale w dodatku grzeszne! Szczepionka pozyskiwana jest z płodów, i to koniecznie pochodzących z aborcji!

Wydawało się, że prawdziwym problemem będzie przekonanie ludzi do szczepień. Żeby pokonać pandemię i jej sprawcę, koronawirus, trzeba zaszczepić, jak wyliczają specjaliści ok. 27 mln Polek i Polaków. Czyli dużo więcej, niż chce się szczepić! Rozważano więc, jak zachęcać ludzi do szczepień, jakie by tu obmyśleć bonusy dla szczepiących się, jakie kary dla tych, którzy odmówią szczepień. Jak wytłumaczyć, że szczepionka nie zmienia płci, DNA, że nie jest pozyskiwana z embrionów uzyskanych w czasie aborcji albo że przez cieniutką igłę nie przeciśnie się żaden czip? Może publicznie, dla przykładu powinni się zaszczepić ludzie znani, może sam prezydent, może jacyś celebryci – rozważały media. TVN znalazł nawet jakiegoś księdza, który oświadczył do kamery, że da się zaszczepić i nawet swoją mamusię da zaszczepić. Ta heroiczna postawa księdza tak zachwyciła dziennikarzy TVN, że pokazywali go cały dzień w każdym serwisie informacyjnym. Nawet zaczęło to wzbudzać podejrzenia. Jeśli tego samego jednego księdza, co się chce zaszczepić, pokazują co pół godziny w telewizji, czy to znaczy, że pozostali księżą nie będą się szczepić?

I nagle wszystko się odmieniło! Pierwsza partia szczepionek, 350 tys. dawek, dotarła do Polski! Pierwsza, w świetle reflektorów, przed obiektywami telewizyjnych kamer została zaszczepiona przełożona pielęgniarek jednego z warszawskich szpitali. A szczepił ją sam dyrektor szpitala. Gdyby o mnie chodziło, wolałbym, aby szczepiła mnie pielęgniarka, a nie dyrektor szpitala. Jakoś do wprawy pielęgniarek we wbijaniu igieł mam większe zaufanie niż do dyrektorów szpitali. Wszystko jedno. Szczepił dyrektor, a pielęgniarka mimo to przeżyła, nie zmieniła płci i chyba też nie zmieniło się jej DNA ani nie wszczepiono jej czipa, bo radosna, że dyrektor już skończył, uśmiechając się do kamery, zeszła z planu. Minister zdrowia zakomunikował, że w pierwszej kolejności będzie szczepiony personel medyczny, później pensjonariusze domów opieki, dalej seniorzy, nauczyciele itd. Szczepienia ruszyły! I nagle wybuchł skandal! Okazało się, że poza kolejnością zaszczepiono grupę znanych aktorów i Leszka Millera. Klucz doboru nie był tu jasny, no bo co wspólnego ma Leszek Miller z Krystyną Jandą? To znaczy, co mieli wspólnego, że ich razem zaszczepiono poza kolejką. Bo teraz łączy ich już bardzo wiele: są razem zaliczeni do wrogów ludu. Lud się oburzył! Jak wynika z sondaży, oburzonych jest prawie 75% ankietowanych. Jeśli pamiętamy, że ponad 50% nie chciało się szczepić, to z tego wynika, że co najmniej 25% oburzonych stanowią ci, którzy nie chcą się szczepić. Afera międlona jest przez wszystkie media. Kto już na ten temat się nie wypowiadał?

Znacznie więcej czasu poświęca się tej aferze (kilkanaście osób zaszczepionych poza kolejnością!) niż temu, że akcja szczepień prowadzona jest nieudolnie, że przez tydzień udało się zaszczepić tyle osób, ile w Izraelu przez osiem godzin, że jak dalej w tym tempie będzie się szczepić, to owych koniecznych do zwalczenia pandemii 27 mln ludzi będzie się szczepić do wiosny 2023 r. A jeśli szczepionka daje wysoką gwarancję odporności, na okres dwóch lat, to znaczy, że szczepienia nie zakończą się nigdy, bo w roku 2023 trzeba będzie znów szczepić tych zaszczepionych w styczniu 2021 r.

Oczywiście nie pochwalam kumoterstwa i kombinowania ze szczepieniami, ale są ważniejsze i trudniejsze kwestie z tym związane, o których nie mówi się albo nic, albo mówi niewiele, a jeszcze mniej z tego wynika. Ze znajomości korzystać nie zamierzam, chcę się zaszczepić w swojej kolejności, ale jak dotąd nie wiem ani gdzie, ani kiedy to nastąpi. Nie wiem, kiedy i do kogo mam się zgłosić. Nie wiem, czy potrzebne są jakieś wcześniejsze zapisy. A takie informacje są ważniejsze niż to, kto śmiał się zaszczepić poza kolejnością i z czyjej to było inicjatywy.

Wydanie: 3/2021

Kategorie: Felietony, Jan Widacki