Klauzula sumienia

Prawo i obyczaje

Ostatni Nadzwyczajny Zjazd Lekarzy, który odbył się w dniach 20-22 września br., poruszył środowisko lekarskie na większą jeszcze skalę niż zjazd w 1991 r., na którym przyjęty został kontrowersyjny kodeks etyki lekarskiej (kel). W końcu jednak emocje opadły i zjazd znowelizował swój kodeks. Sprawą sporną pozostała dopuszczalność przerywania ciąży.
O wielkiej doniosłości tego wydarzania świadczy m.in. list Jego Świątobliwości Jana Pawła II, w którym papież zwraca uwagę uczestnikom zjazdu „na problemy etyczne związane z możliwością ingerowania w ludzki genom, rozwój diagnostyki przedurodzeniowej, medyczne wspomagania prokreacji czy tzw. medycynę partnerską, mogącą czasem przybierać formy działania przeciw życiu”. Papież wyraża nadzieję, że polscy lekarze skorzystają z prawa i wypowiedzą swą opinię na temat etyki i jej zastosowań w kwestii zastosowań biologii i medycyny w tych dziedzinach.
Zmian w kel nie może dokonać legalnie sam zjazd lekarzy, gdyż w obowiązującym porządku prawnym opartym na konstytucji moc powszechnie obowiązującą w państwie mają wyłącznie ustawy i wydane na ich podstawie rozporządzenia. Gdyby jednak doszło do uchwalenia przez zjazd lekarzy kodeksu etyki niezgodnego z prawem ustawowym, to taka uchwała ulegałaby unieważnieniu w trybie kontroli przez ministra zdrowia.
Na zjeździe zaznaczył się wyraźny nurt zmierzający do narzucenia wszystkim lekarzom światopoglądu katolickiego, sprzecznego z ideą tolerancji wobec innych wyznań i państwa świeckiego oraz wolnością sumienia i wyznania. W kwestii tej wypowiadałem się już obszerniej w książce „Czas prawa i bezprawia” (Warszawa 1999, s. 59 i n.) przy okazji dyskusji nad poprzednimi zmianami w kel z 1991 r. Poglądów na ten temat nie zmieniłem. Okazuje się, że katoliccy fundamentaliści nie zamierzają złożyć broni.
Przedmiotem nieustającego sporu jest w środowisku lekarskim oczywiście sprawa aborcji czy też transplantacji narządów ludzkich. W sporze tym nie może być mowy o narzuceniu jakiemukolwiek lekarzowi obowiązku dokonania zabiegu, przed którym jego sumienie się wzdraga, ani odwrotnie, nie można mu zabronić udzielenia pomocy kobiecie w sposób zgodny z prawem, jeśli sumienie lekarzowi na to pozwala. Lekarz postępuje wówczas zgodnie z tzw. klauzulą sumienia. Oznacza to również, że pacjentka nie może być pozbawiona pomocy lekarskiej czy to ze strony lekarza decydującego się na zabieg, czy też na wykonanie go przez innego lekarza.
Sumienie jest pojęciem ściśle nieokreślonym. Uważa się, że jest to właściwość psychiczna (zdolność), która pozwala oceniać własne postępowanie jako zgodne lub niezgodne z przyjętymi normami etycznymi („Słownik języka polskiego” pod red. M. Szymczaka, t. 3, Warszawa 1983, s. 370; podobnie: „Nowa encyklopedia powszechna PWN”, tom 6, Warszawa 1997, s. 115).
Klauzula sumienia nie ma charakteru obiektywnego. Każdy bowiem lekarz ocenia sam „w swym sumieniu”, czy nie popełni czynu nieetycznego w konkretnej sytuacji, decydując się na zabieg lub odmawiając jego wykonania. Obiektywnego miernika nie ma. O słuszności decydują okoliczności każdego indywidualnego przypadku.
Klauzula sumienia chroni lekarza przed odpowiedzialnością za aborcję przewidzianą w życiu świeckim, nie zwalnia natomiast od niej katolików której Kościół nie uznaje jako naruszającą „niezbywalne prawo do życia każdej jednostki ludzkiej od chwili poczęcia do śmierci” („Katechizm Kościoła katolickiego”, Wyd. Pallotinum 1994 r. s. 516).
Klauzula sumienia jest problemem nie tylko moralnym, lecz – jak to wynika z wcześniejszych uwag – zagadnieniem natury konstytucyjnej. Ujmując rzecz szerzej, można powiedzieć, że jest to odwieczna kwestia priorytetu reguł moralnych przed normami prawnymi. Filozofowie prawa twierdzą, że w państwach totalitarnych i religijnie zniewolonych liczy się tylko jednej z góry narzucony system wartości, któremu musi się również podporządkować całe prawo.
Państwo, w którym klauzula sumienia nie jest przestrzegana, nie zasługuje na miano demokratycznego państwa, w którym ustawy nie ingerują w życie wewnętrzne obywateli (z wyjątkiem sytuacji, gdy jest to konieczne ze względu na interes publiczny).
Klauzula sumienia nie ma zakresu nieograniczonego w tym znaczeniu, by lekarz w każdym stadium ciąży kobiety mógł się do swego sumienia odwołać i przeprowadzić nawet ryzykowny zabieg. Zdrowie obywateli jest wartością nadrzędną, którą władza państwowa ma obowiązek chronić, nie dopuszczając do zabiegów aborcyjnych w przypadkach zaawansowanej ciąży.
W okresie realnego socjalizmu klauzula sumienia nie była znana naszemu prawu. Lekarze nie mogli powoływać się na sprzeczność zabiegów aborcyjnych czy też odmowy ich wykonywania z ich sumieniem. Granice ich dopuszczalności określało prawo karne. Przez długi czas prawo nie zezwalało na dokonywanie aborcji z tzw. przyczyn społecznych (trudnej sytuacji w życiu rodziny). Dopuściła to dopiero ustawa z 1956 r. o warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, uchwalona w związku z październikową odwilżą. Przyczyna ta do dziś jest, jak wiadomo, ciągle sporna między katolikami a laickimi środowiskami.
Klauzula sumienia stanowi niewątpliwie pewien postęp w rozwiązaniu problemu ciągnącego się od czasów, gdy T. Boy-Żeleński bulwersował cnotliwe damy krakowskie swymi felietonami proaborcyjnymi z lat 1928-1934 (cykle: „Dziewice konsystorskie, „Piekło kobiet” i „Nasi okupanci”). Klauzula ta opiera się na indywidualnym sumieniu lekarza, a nie na kościelnych nakazach i zakazach katechizmu, ma więc charakter świecki. A to jest ciągle źródłem nieustających sporów, których rozwiązać się nie da, gdyż są one natury światopoglądowej.
Czy warto sięgać do publicystyki Boya z tamtego okresu? Absolutnie tak. Wiele myśli wybitnego pisarza zachowało do dziś pełną aktualność. Bardzo ciekawe są także wypowiedzi ludzi wówczas żywych, lekarzy, prawników i przedstawicieli innych zawodów. Jedna np. uwaga utkwiła mi szczególnie w pamięci, ponieważ zdaje się pasować jak ulał do naszej obecnej współczesności. W 1929 r. odbył się w Warszawie zjazd prawników, podczas którego przewodniczący zjazdu, adwokat A. Lednicki, powiedział: „Uważam, że tu (w sprawie aborcji) ścierają się dwa światopoglądy: jeden z końca XIX w. reprezentujący liberalizm, demokracje i sprowadzenie do minimum ingerencji państwa w życie osobiste obywateli (…). Drugi biegun to powojenna reakcja przeciw zepsuciu obyczajów, obrona społeczeństwa i – w rezultacie – nawrót do państw policyjnych XVIII w. z prawem państwa do mieszania się do alkowy (cyt. na podstawie felietonu Boya „Prawnicy przeciw prawu”, „Pisma”, tom XV, Warszawa 1958, s. 126).

 

Wydanie: 42/2003

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy