Kraj pod znakiem szczęśliwej wróżby

Kraj pod znakiem szczęśliwej wróżby

Ksenofobii nie wyplenią prokuratura ani sąd. Dla takich postaw nie może być społecznego przyzwolenia. A jest!

Jeden z twórców socjologii, Émile Durkheim, twierdził, że z istnienia przestępczości jest przynajmniej taki pożytek, że dzięki niej wiemy, jakie są granice społecznie akceptowanych zachowań. Jeśli wiemy, co jest przestępstwem, tym samym wiemy, co przestępstwem nie jest.

Ale odróżnienie przestępstwa od nieprzestępstwa wcale nie musi być łatwe ani oczywiste. W takiej sytuacji to sądy swoim orzecznictwem dokonują oceny, czy czyjeś zachowanie podpada pod zakaz karny. Prawnicy powiedzieliby: czy wypełnia znamiona przestępstwa. Weźmy taki przepis Kodeksu karnego: „Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby – podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech”.

Albo taki: „Kto publicznie nawołuje do popełnienia występku lub przestępstwa skarbowego”, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch. A gdy „nawołuje do popełnienia zbrodni” – podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech. Albo taki: „Kto nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych…” (tu grozi kara do dwóch lat pozbawienia wolności). Aby kogoś oskarżyć, a tym bardziej skazać za któreś z tych przestępstw, trzeba ocenić, czy jego zachowanie było rzeczywiście „znieważaniem”, „nawoływaniem”, czy powodem znieważenia była rzeczywiście przynależność narodowa, etniczna, rasowa itd. Czy to „nawoływanie” było rzeczywiście nawoływaniem do nienawiści…

Wiktoria „Viki” Gabor, romska dziewczyna reprezentująca Polskę, zwyciężyła w dziecięcym konkursie Eurowizji. Pogratulował jej nawet prezydent Andrzej Duda. Ale prawdziwi Polacy nie lubią Romów. Nie lubią zresztą też Żydów, Ruskich, Pepików, Szwabów, Ukraińców… Mało kogo poza sobą lubią. Pojawiły się więc „patriotyczne” wpisy w internecie. Jeden wpisujący, którego żarliwy i wielki patriotyzm był odwrotnie proporcjonalny do znajomości ortografii, orzekł: „to nawet polka nie jest, tylko szwabska cyganka”. Nieładnie, panie patrioto, ojczystej ortografii pan nie zna, a to, że Polka pisze pan małą literą, to już grzech podwójny!

Inny patriota, dumny ze swojej polskości, byłby też dumny, gdyby konkurs Eurowizji wygrała prawdziwa Polka („genetyczna Polka”, jak mawia czasem prawica). Nawet ma chyba pretensje do Viki Gabor, że to ona wygrała, bo może tym samym wyeliminowała jakąś prawdziwą Polkę z blond warkoczem. Zadumał się więc i tylko internetowo westchnął z rozżaleniem: „Dumni? My? Chyba Cyganie”.

Kolejny prawdziwy patriota idzie jeszcze dalej. Zwycięstwo romskiej dziewczyny w konkursie Eurowizji tak go zdenerwowało, że przyrównał ją (a może chodziło mu o wszystkich Romów, bo wyraził się niezbyt jasno, polszczyzna sprawia mu ewidentnie trudność) do chwastu i jeszcze dowcipnie zapytał, czy „nie ma kto kanistra z ropą”, bo trzeba wyrywać chwasty.

Prokuratura, a w ślad za nią Sąd Rejonowy dla Krakowa-Krowodrzy uznały, że te wpisy znamion przestępstwa nie zawierają. Uzasadnienie sądu pomijam. Po trosze z litości. Wszystkie te wpisy oczywiście nie miały żadnego związku z tym, że Viki Gabor jest Romką, czyli – jak wolą przywiązani do tradycji prawdziwi Polacy – Cyganką. Ale postanowienie sądu jest prawomocne. Wiemy zatem, co jest przestępstwem, a co nie. Wynika z tego, że bezkarnie można otworzyć drzwi sali rozpraw sądu rejonowego (byle nie w czasie rozprawy, bo to już byłoby zupełnie inne przestępstwo) i na widok sędzi krzyknąć sobie radośnie: „A co to tam za stołem siedzi? Jakaś szwabska cyganka!”. Nazwanie kogoś „szwabską cyganką” nie jest bowiem obraźliwe.

Można również wejść do prokuratury i na widok prokuratorów krzyknąć: „Trzeba te chwasty wyrywać! Nie ma kto kanistra z ropą?”. To też jest zachowanie dozwolone.

Można także na budynku prokuratury wymalować swastykę. Która w rozumieniu prokuratury (białostockiej, jeśli się nie mylę) jest tylko symbolem słońca lub znakiem szczęśliwej wróżby. A co? Nie życzymy prokuraturze, by jaśniała jak słoneczko? Nie życzymy jej szczęścia?

Inna rzecz, że chamstwa, głupoty czy ksenofobii nie wyplenią prokuratura ani sąd. Dla takich postaw nie może być społecznego przyzwolenia. A jest! To zadanie dla szkoły (nawet tej nauczającej zdalnie) czy dla Kościoła. Nie bardzo jednak widać, aby się do takiej misji poczuwały.

j.widacki@tygodnikprzeglad.pl

Wydanie: 10/2021

Kategorie: Felietony, Jan Widacki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy