Czy będziemy żyć dłużej?

Mamy obecnie sezon ogórkowy, ale ostatnio właściwie niemal bez względu na porę roku pojawiają się na łamach prasy, i to nie codziennej, lecz tej popularnonaukowej, oświadczenia naukowców, którzy szczodrze obiecują znaczne przedłużenie długości życia człowieka, w wyjątkowych zaś wypadkach ustanawiają apodyktycznie nową erę – nieśmiertelności. Prawdą jest, że żyjemy w epoce części zamiennych, do których należą również takie ważne organy cielesne jak serce, nerki, wątroba czy stawy biodrowe. Zdarzały się wypadki, iż orędownicy nadzwyczajnej prolongaty życia tworzyli specjalne magazyny, przechowując nieomal wszystko to, co może być naturalnie przeszczepione albo sztucznie sprotezowane. Charakterystyczne jest to, że autorzy takich rewelacji, często dyplomowani, sami nie są osobami w podeszłym wieku. Po kategorycznym upowszechnieniu swych bzdur, które z reguły spotykają się z życzliwym zainteresowaniem publiczności, bez hałasu schodzą ze sceny, czyli znikają bez śladu.
Szczególnie irytujące są zapewnienia o możliwości podwojenia trwania przeciętnego życia, przedstawiane jako nadzwyczaj realistyczne. Poszczególne organy w samej rzeczy można przeszczepiać, jest wszakże jeden, którego w żaden sposób zamienić się nie da. Mam na myśli mózg. Jak można się dowiedzieć z każdego współczesnego podręcznika neurofizjologii, właśnie w mózgu zachodzą nieomal wszystkie procesy, decydujące o normalnym funkcjonowaniu naszego ciała i naszej psychiki. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że ośrodki mózgowe, panujące także nad parasympatycznym i sympatycznym układem nerwowym, zawiadują nawet takimi drobiazgami jak potliwość poszczególnych regionów skóry albo tempo wzrostu i biochemiczny skład naszych paznokci.
Gdyby nawet założyć, że zastąpienie starego mózgu nowym jest możliwe, oznaczałoby ono po prostu stworzenie zupełnie innego człowieka, na miejscu dotychczasowego posiadacza tego organu. Zabieg taki byłby zatem nie tylko daremny, jako jedynie fikcyjne przedłużenie życia, ale właściwie stanowiłby coś w rodzaju mordu dokonanego na operowanym. Nowy mózg musiałby być źródłem nowej subiektywnej tożsamości. Mimo to artykuły głoszące powszechne wymienianie zużytych narządów pojawiają się nieustannie i obiecują nam, śmiertelnym, zmyśloną namiastkę prawie-nieśmiertelności.

3 sierpnia 2005 r.

Wydanie: 32/2005

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy