Znikające kobiety

ZA PIĘĆ DWUNASTA

Przeczytałam w „Forum”, że Kristof, świetny felietonista „New York Timesa”, w 2004 r. kupił sobie za 353 dol. dwie nieletnie niewolnice. Zakupu dokonał w burdelu, dostał rachunek i zapewnienie, że może z nimi zrobić wszystko.
Gdyby miał ochotę na seks z zabijaniem, to czemu nie? Miały szczęście, trafiły na przyzwoitego człowieka. Kupił je, by wyzwolić. Tak zachowywali się niekiedy wrażliwi ludzie w czasach niewolnictwa.
Dziewczynki były zmuszane do prostytucji, nie wiedziały, ile mają lat. W branży pracowały około pięciu, a wyglądały na 14 i 13. Kristof odstawił je do ich domów, choć nie pisze, co było z nimi dalej, bo przecież sprzedane zostały przez rodziny i nie wiadomo, czy znów nie zostały puszczone w obieg.
Wraz z żoną Kristof zajął się koszmarnym problemem, okazało się, że na świecie wiele dziewczynek i kobiet po prostu gdzieś znika!
Zdobywca Nagrody Nobla z ekonomii, pochodzący z Indii Amartya Sen, obliczył, że w Indiach „zniknęło” ponad 100 mln kobiet.
Sprawdzam wielokrotnie, czy się nie pomyliłam. Nie. Właśnie tyle wyparowało? Stleniło się? Zniknięcia mają też miejsce w Chinach, Kambodży, w Europie Środkowej, głównie na Bałkanach, na mniejszą skalę oczywiście.
Odkryto także, że małym dziewczynkom rodzice, a żonom mężowie w wielu krajach nie zapewniają pomocy lekarskiej. W wielu kulturach tak bywa i one „po prostu” umierają. Po prostu.
Duża część jest sprzedawana. Myślicie że u nas tego nie ma? Tirówki, dziewczyny w agencjach pochodzą z Ukrainy, Białorusi, Rumunii. Jest zapotrzebowanie na egzotykę i dzieciaki obu płci w seksie, to jedzie się „na dzieci” do Tajlandii.
Nikt z tym nie wygra. Takie panuje przekonanie. Jest popyt, jest podaż. Zimną żonę boli głowa i już leci się do burdelina.
Ja rozumiem, że jeśli wszyscy są dorośli i nikogo się nie zmusza, kobieta chce zarabiać, obsługując, kogo popadnie, to jej problem i jej ryzyko.
Szwedzi u siebie znaleźli sposób, ograniczyli zjawisko prostytucji do minimum, zmienili sposób karania. Alfons czerpiący z nierządu idzie do pudła, ale karany jest także klient. I usługi spadły do rozsądnego procenta. Poza wszystkim klienci się boją ujawnienia.
Dlaczego w cenie są dziewczynki ośmio i 12-letnie?
Kobiety tego nie rozumieją, bo prawie nie ma PEDOFILEK. Nawet słowo PEDOFILKA nie istnieje w polszczyźnie, stworzyłam je, pisząc swoją książkę. Faceci znaleźli racjonalne wyjaśnienie. Otóż uważają, że jeśli będzie to dziecko, a najlepiej dziewica, to jest mniejsza szansa zarażenia się AIDS, nie biorą pod uwagę tego, że piękności z egzotycznych krajów, te, jak mówią, „małe Murzyneczki”, rodzą się z AIDS.
Czy taka racjonalność jest ludzka? Tak, bo niegodziwość jest rzeczą ludzką.
Gdy pisałam „Faustę”, swoją ostatnią powieść, w której matka oddaje córkę „na zawsze”, za kasę, o 40 lat starszemu facetowi, zastanawiałam się nad tym problemem. Dotarłam do informacji o tym, że Ludwik XV miał kochankę Irlandkę, mademoiselle O’Marphy, 13-latkę. W Europie panował syfilis, więc dziewica – dziecko była w cenie. Mamy wiek XXI i niewiele się zmieniło.
A ja naiwna myślałam, że to już prehistoria!

Z blogu Krystyny Kofty na portalu Onet.pl http://krystyna-kofta.blog.onet.pl/

Wydanie: 41/2010

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy