Od Czarnobyla do Iraku

Na czele zespołu inspektorów rozbrojeniowych mających stwierdzić, czy Saddam Husajn zajmował się i gdzie ewentualnie ukrył na terenie Iraku prace nad zabójczymi broniami, stoi 74-letni Szwed – Hans Blix. Podczas trwania w Polsce stanu wojennego wprowadzonego przez generała Jaruzelskiego przebywałem z rodziną w Wiedniu, zaś syn mój uczęszczał do American International School, w której uczył się również syn Bliksa. Dzięki temu postać ta była mi znana. Kiedy doszło do straszliwej w skutkach awarii reaktora w Czarnobylu, ów mąż stanu, jako przedstawiciel Międzynarodowej Agencji Atomowej, dokonywał inspekcji obszaru katastrofy – obwożono go helikopterem nad ruinami czarnobylskiego reaktora atomowego. Ówczesne władze sowieckie wmówiły mu, że klęska ta pociągnęła za sobą tylko sześć ofiar ludzkich!
Znając z oszacowań podawanych przez źródła zachodnie olbrzymie rozmiary radioaktywnego ładunku, który rozprzestrzenił się nie tylko w pobliżu Kijowa, ale także nad całą Europą, ogłosiłem podówczas w paryskiej „Kulturze” Giedroycia artykuł wyjawiający nonsensowność szacunków firmowanych przez Bliksa. Wyzwolenie tak wielkiej ilości radioaktywnych materiałów powoduje nie tylko skażenie miejscowe, ale ponadto ciągnie za sobą ślad w postaci napromieniowanej trasy. Do dzisiaj naukowe pisma amerykańskie, jak „Science”, powracają do tej katastrofy i przedstawiają jej późniejsze skutki. Na terenie Ukrainy i Białorusi szczególnie narażone okazały się dzieci i młodzież, przy tym zagrożone nie tylko rakiem tarczycy. Jak wykazały teraz diagnozy, obszar zwiększonej zapadalności na nowotwory wywołane czarnobylską eksplozją nie daje się jeszcze dokładnie określić ani zamknąć.
Mimo że Hans Blix został kompletnie zdezawuowany i skompromitowany powtórzoną za sowieckimi propagandystami sześcioosobową liczbą ofiar tamtej katastrofy, bynajmniej nie utracił on swojego stanowiska. Wskutek tego obecnie przebywa na terenie Iraku jako główny ekspert zespołu inspektorów mających za zadanie wykrycie groźnych broni Husajna. Można być przekonanym, że i tym razem ludzie Saddama skwapliwie wykorzystają jego naiwność. Wydaje mi się, że doprawdy można było na czele ekipy kontrolerów postawić fachowca mniej łatwowiernego, za to bardziej sprawnego! Osoba Bliksa stawia pod znakiem zapytania sensowność i skuteczność oenzetowskiej eskapady.

15 stycznia 2003 r.

 

Wydanie: 4/2003

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy