Tag "amerykańskie bazy w Polsce"

Powrót na stronę główną
Kraj

Po co nam amerykańska baza?

Nie obroni, a kosztować będzie krocie

Pogrążamy się w świecie szaleństwa. Polscy politycy licytują się w sprawie amerykańskiej bazy: kto bardziej chce u nas amerykańskich żołnierzy, kto chce więcej za to zapłacić. Oto probierz patriotyzmu.

Te wszystkie opowieści, jakie to szczęście zapanuje, gdy Amerykanie osiądą na polskiej ziemi, nie trzymają się kupy. Nie ma w tym ani przyzwoitości, ani logiki finansowej, ani strategicznego myślenia.

Zacznijmy od przyzwoitości. Oto bowiem politycy, którzy mają usta pełne frazesów o wolności i niepodległości, chcą, by tę wolność zapewnili nam żołnierze zagraniczni. Przecież to jest ucieczka w poddaństwo. Wobec USA. Innymi słowy, wołają: „Wolność, suwerenność!”, a chcą nas sprzedać.

Tę sprzedaż realizują z zapałem. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz ogłasza z dumą, że negocjuje sprawę bazy z sekretarzem wojny Pete’em Hegsethem i że te negocjacje idą dobrze. Rzecznik prezydenta Nawrockiego pogania rząd i poucza, że to Nawrocki narzuca ton w tych zabiegach wobec Amerykanów. I że to on najbardziej chce wojsk USA w Polsce. Oto rozum Nawrockiego – wmawia nam, że im będzie milszy wobec Donalda Trumpa, tym bardziej Trump będzie chętny nas bronić. Wiąże więc bezpieczeństwo Polski z dobrym humorem prezydenta USA. Poza tym amerykańska baza będzie „odstraszać Rosję”. Czyżby?

Jest wiele dowodów z ostatnich lat, a nawet dni, na to, że obecność amerykańskich żołnierzy nie gwarantuje bezpieczeństwa. Przykładem niech będzie ostatnia wojna w Zatoce. Amerykanie mają tam bazy w Katarze (Al-Udeid), w Bahrajnie (dowództwo V Floty), w Kuwejcie i w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Bogate państwa Zatoki myślały podobnie jak polscy politycy – że ściągną Amerykanów i będą bezpieczne. Tymczasem okazało się, że bezpieczne nie były. Iran bombardował bazy, a nawet hotele, w których mieszkali amerykańscy żołnierze. Obecność amerykańskich baz niczego więc nie zagwarantowała.

Podobnie było w roku 2021 w Afganistanie. Obecność amerykańskich żołnierzy nie pomogła prozachodniemu rządowi. Sceny z lotniska w Kabulu, z którego odlatywały amerykańskie samoloty, są tego symbolem.

W naszej części świata podobną sytuację mieliśmy w roku 2008 w Gruzji. Dla nas ta wojna to początek agresywnych działań Rosji. Ale były one możliwe dlatego, że ówczesny gruziński prezydent Micheil Saakaszwili zbyt mocno uwierzył w amerykańską broń i poparcie USA. Wierzył m.in., że amerykańscy żołnierze szkolący armię gruzińską „będą odstraszać”. Nic takiego nie miało miejsca. W efekcie przegrał. Prof. Jadwiga Kiwerska z Instytutu Zachodniego skomentowała to krótko: „Wobec wojny rosyjsko-gruzińskiej Waszyngton okazał się dość bezradny, a jego działania były mocno spóźnione i raczej miały na celu »ratowanie twarzy« supermocarstwa niż realną skuteczność”.

Dlaczego wiara, że baza wojsk amerykańskich będzie rodzajem naszej tarczy, że będzie odstraszała Rosję, jest tak naiwna? Bo zakłada, że Rosja i USA są głęboko skłócone, pozostają w konflikcie takim jak w czasach zimnej wojny. Ale tamtych czasów już nie ma. Ekipa Trumpa patrzy na świat zupełnie inaczej – wielobiegunowo. Podobnie będzie, jak sądzę, z ekipami, które przyjdą po nim. Rosja nie jest więc dziś dla USA śmiertelnym wrogiem, ale jednym z największych państw świata, z którym jakoś trzeba się ułożyć. Jak? Polska nie ma na to wpływu. Żadnego. W sprawach stosunków amerykańsko-rosyjskich jesteśmy poza grą. Mogliśmy więc w Warszawie wołać, że Putin to morderca i że nie podaje mu się ręki, a potem i tak oglądaliśmy w telewizji, jak na Alasce kroczy po czerwonym dywanie i wita się miło z Donaldem Trumpem.

Możemy też obserwować wysłanników prezydenta USA, którzy jeżdżą do Moskwy negocjować i snują plany gospodarczych przedsięwzięć. Słuchać wiceprezydenta J.D. Vance’a, który z dumą opowiadał, że jego największym osiągnięciem jest odłączenie Ukrainy od amerykańskiej pomocy. Albo Trumpa, który w Paryżu

r.walenciak@tygodnikprzeglad.pl

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Śpieszmy się kochać bomby, tak szybko mogą zostać wystrzelone

Iście surrealistyczne wrażenia dopadły mnie, kiedy docierały do mnie kaskady podniosłych słów z okazji otwarcia bazy wojskowej USA w Redzikowie w okolicach Słupska. Czego tam nie było! „To najważniejsza inwestycja wojskowa Stanów Zjednoczonych w naszym kraju i pierwsza stała placówka wojsk USA w Polsce”, zachłystywał się minister obrony narodowej i wicepremier Kosiniak-Kamysz. Podczas otwarcia bazy rakietowej usłyszeliśmy także: „Polskie elity są zgodne. Niezależnie od tego, kto rządzi w Warszawie i Waszyngtonie” (Radek Sikorski). Hm… Jeśli w takiej sprawie są zgodne, to czym się różnią? Zawsze drżę, kiedy słyszę o nienaruszalnej jedności i zgodzie dwóch śmiertelnie zwaśnionych plemion politycznych.

Baza powstawała osiem lat. Jej podstawowe zadanie to obrona… USA przed atakiem rakietami balistycznymi wystrzelonymi przez Iran (odwiecznego wroga Polski, nieprawdaż?). Prezydent Barack Obama zastopował budowę, uznając, że zagrożenie ze strony Iranu osłabło. Tarcza podlega Dowództwu Europejskiemu Stanów Zjednoczonych oraz Sojuszowi Północnoatlantyckiemu. W przemówieniach było dużo słów o pokoju. A w tle setki miliardów dolarów wydawane nieprzerwanym strumieniem. W Polsce tylko około miliarda kosztował ów dodatkowy cel dla światowych przeciwników USA.

W czasie tych fanfarad i radości ze stacjonowania u nas amerykańskich żołnierzy kończyłem lekturę wydanej właśnie po polsku książki „Wojna nuklearna” uznanej amerykańskiej dziennikarki, finalistki Nagrody Pulitzera, Annie Jacobsen. To fabularyzowany dokument na temat dynamiki konfliktu nuklearnego, kiedy USA zostają zaatakowane przez Koreę Północną, która wystrzeliwuje rakietę balistyczną. Prowadzeni przez autorkę przez procedury, decyzje, reakcje, rozkazy i działania wojskowych USA

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Imperialne Secret Service

Jakież męki i kłótnie muszą się toczyć w głowie Radosława Sikorskiego! Jedna jej część jest antyamerykańska. Zaskoczeni? My też. Zwłaszcza po ujawnieniu w rozmowie z „GW” powodów jego nieobecności na przemowie Bidena. Sikorski nie poszedł, bo nie chciał czekać trzy (!) godziny na Bidena. I w ten sposób zaprotestował przeciwko i m p e r i a l n e m u panoszeniu się Secret Service. Ale druga połówka głowy Sikorskiego domaga się od Amerykanów jak najwięcej Amerykanów – 30 tys. żołnierzy amerykańskich

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Pytanie Tygodnia Z dnia na dzień

Jak prezydent Duda będzie rozmawiać z prezydentem Bidenem o Forcie Trump?

Jak prezydent Duda będzie rozmawiać z prezydentem Bidenem o Forcie Trump? Prof. Roman Kuźniar, politolog i dyplomata, UW Przede wszystkim, czy prezydent Biden będzie miał ochotę rozmawiać z największym miłośnikiem Trumpa pośród europejskich prezydentów? Jeśli prezydentowi Dudzie trafi się jednak taka okazja, to nie sądzę, aby przedmiotem rozmowy był Fort Trump. Jeśli już, będzie raczej mowa o polskiej praworządności, niezależności sądownictwa, wolności mediów, prawach człowieka, zwłaszcza kobiet. Nie wykluczyłbym, że prezydent

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Polska-USA: kosztowny mit

Donald Trump od początku mówił, że za przyjaźń i ochronę USA trzeba będzie płacić. No to płacimy Polska-USA. Jak wyglądają te relacje? Zanim zaczniemy je opisywać i oceniać, musimy mieć świadomość, że mieszczą się one w dwóch przestrzeniach. Pierwsza – to opowieść polityków PiS o tych stosunkach. Ich propaganda i iluzje. Druga – to stan faktyczny. Proste? No nie. Bo te dwa światy są powiązane i nie byłoby miliardowych kontraktów, np. zbrojeniowych, gdyby nie kalkulacje obozu rządzącego. Zacznijmy więc od nich. Po co PiS Ameryka? Na tak postawione pytanie odpowiedzieć

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Duda widzi niewidzialne

Miały być wielkie manewry „Defender Europe 2020”. Na poligonie w Drawsku miało ćwiczyć 37 tys. żołnierzy z 18 państw. Głównie Amerykanie. 20 tys. miało przypłynąć lub przylecieć z USA, a 9 tys. dotrzeć z baz w Europie. Zostali w domu. Przy małym i niewidzialnym wrogu wojsko jest równie bezradne jak emeryci. Nie byłoby o czym pisać, gdyby nie nasz wódz. Zwierzchnik sił zbrojnych Andrzej Duda i pożal się Boże minister obrony Mariusz Błaszczak uroczyście

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Kankan na lotniskowcu

Podpisanie przez prezydenta Dudę porozumienia o zwiększonej obecności amerykańskich wojsk w Polsce wzmaga światowy wyścig zbrojeń Żyjemy w kraju niepodległym. Konstytucja głosi, że Rzeczpospolita jest dobrem wspólnym obywateli – demokratycznym państwem prawnym (art. 1 i 2). Czy aby na pewno? Co ma wspólnego z demokracją i dobrem wspólnym polska polityka historyczna i informacyjna uprawiana przez ekipy postsolidarnościowe? Prowadzona bez rzetelnej debaty z narodem, uwzględnia wyłącznie interes polityczny ugrupowań rządzących. Wpływa oczywiście na stan świadomości części społeczeństwa, ale wsącza

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Prezydent na zakupach

Wielką niewiadomą są koszty, jakie Polska poniesie w wyniku zobowiązań zaciągniętych przez Andrzeja Dudę w czasie wizyty w USA Prezydent Andrzej Duda, który lubi demonstrować sympatię do polityki amerykańskiej i przymilać się do niezbyt sympatycznego prezydenta Donalda Trumpa, od początku kadencji, przez trzy kolejne lata, bezskutecznie zabiegał o oficjalną wizytę w Waszyngtonie. Udało się dopiero 18 września 2018 r. Obaj prezydenci odbyli wówczas rozmowy w Gabinecie Owalnym Białego Domu, chociaż – jak można było zobaczyć

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Suwerenność à la Duda

Gdy słuchałem, jak prezydent Duda w Białym Domu w krótkim przemówieniu kilkanaście razy dziękował Trumpowi, pomyślałem, że jest to dobra ilustracja polityki prawicy. Modelowy przykład wstawania z kolan. I nowego typu suwerenności naszego państwa. Przecież z nawiązką wystarczyłaby jedna trzecia tej gorliwości w przekonywaniu Trumpa, jak wielkim jest politykiem i człowiekiem i jak bardzo Duda życzy mu powtórnego wyboru. Trump jest sprytnym handlowcem działającym w interesie USA. Sprzedał Polakom dużo i drogo. A zapłacił komplementami, ogólnymi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Myśli urywane

Gdzieś trzeba będzie szukać pieniędzy na te wszystkie piątki z plusem Kaczyńskiego. Ale gdzie? W budżecie wojskowym nie, polskie wojsko musi być kosztownie uzbrojone, ponieważ jego zadaniem jest ochrona amerykańskich baz w Polsce. Polak myśli, że będzie miał u siebie amerykańskich żołnierzy w roli zakładników: gdyby wróg ośmielił się zaatakować Polskę chroniącą Amerykanów, to USA już nie mogłyby się wykręcić od udziału w wojnie może nawet atomowej. Gdyby Amerykanie tego nie zrobili, utraciliby twarz. I na tym strachu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.