Tag "Barack Obama"
Wykorzystani i wykluczeni
Stosunek Ameryki do imigrantów zawsze kształtowały rasizm i cynizm
Korespondencja z USA
Gdybyśmy mogli przenieść się w czasie i zapytać ojców założycieli Stanów Zjednoczonych, jak sobie wyobrażają swój kraj za 250 lat… Można założyć, że nie spodobałyby się im ani dzisiejsza korupcja, ani autorytarne zapędy Donalda Trumpa. Ale już forsowana przez jego gabinet idea kraju rządzonego przez białą, zamożną elitę jako jego jedynych prawomocnych właścicieli?
Historycy są obecnie zgodni: fundamentalne słowa z Deklaracji niepodległości „all men are created equal”, wszyscy ludzie zostali stworzeni równymi, nigdy nie były egalitarnym manifestem. Odnosiły się wyłącznie do wolnych, białych mężczyzn z majątkiem, i to z myślą o nich została napisana późniejsza konstytucja.
A skoro tak, to patrząc na tę 250-letnią historię kraju, ojcowie założyciele najpewniej poczuliby szczere zdumienie, że przetrwał, mimo iż cyklicznie rozszerzał demokrację na grupy pierwotnie z niej wykluczone. I że legendarna już żywotność USA i zdolność do autoregeneracji napędzająca ich rozwój na wszystkich frontach wzięła się z tego właśnie, że grupy dyskryminowane podejmowały walkę o swoje ekonomiczne i obywatelskie prawa.
Opowieść o wykluczeniu w USA biegnie trzema torami. Pierwszy zarezerwowany jest oczywiście dla Afroamerykanów, których ojczyzna uznała za swoich obywateli dopiero po wojnie secesyjnej, w 1865 r., ponad 250 lat od chwili, gdy ich przodkowie po raz pierwszy wylądowali na amerykańskiej ziemi (1619 r.). Na równe prawa cywilne i wyborcze musieli jednak zaczekać kolejne 100 lat, do roku 1965. Jest to opowieść o uwłaczającym istocie człowieczeństwa procederze niewolnictwa, utrwalona już w świadomości społecznej nie tylko w Ameryce, ale i na świecie.
Tor drugi to historia rdzennych mieszkańców amerykańskiej ziemi – włączonych w projekt demokracji dopiero w 1924 r., do dziś walczących, z różnym powodzeniem, o prawa, odszkodowania i swoją godność.
Ja jednak uwagę poświęcę torowi trzeciemu – wykluczeniu, którego obiektem jest… imigrant. To bowiem historia nie tylko najbardziej przypudrowana i mitotwórcza, ale też kluczowa dla zrozumienia obecnej polityki imigracyjnej i wywołanego przez Biały Dom, kuriozalnego dla obserwatorów z zewnątrz, sporu o to, kto i dlaczego „zasługuje” na bycie Amerykaninem. Do drastycznego ograniczenia legalnej imigracji, a nawet prób unieważnienia zapisów konstytucji, dochodzi w momencie, gdy Ameryka potrzebuje imigrantów bardziej niż kiedykolwiek. Kraj stoi na krawędzi kryzysu demograficznego i grozi mu brak rąk do pracy, zwłaszcza w rolnictwie. Warto zatem przy okazji tak doniosłego jubileuszu zapytać, czy trwające do dziś wykluczanie imigrantów ma rację bytu i społeczną oraz wyborczą nośność.
Tylko biali mężczyźni
Pierwszy ruch wykluczający osoby „niewłaściwe” z wizji budowy kraju młodziutkie państwo wykonało już w roku 1790, uchwalając Ustawę o naturalizacji. Była pilna, bo o planach ekspansji na zachód i zapotrzebowaniu w związku z tym na nowych osadników architekci państwa rozmawiali ze sobą, już pracując nad Deklaracją niepodległości. Służyła temu także sławetna koncepcja Manifest Destiny, Oczywistego Przeznaczenia, sformułowana w 1845 r. – rozszerzanie państwa na cały kontynent USA uznawały za swoje „boskie” prawo i obowiązek.
Nowo powstały Kongres przyjął ustawę jako jedną ze swoich pierwszych – otwierała ona drogę do obywatelstwa białym, wolnym mężczyznom. Szczytne idee oświecenia poszły w kąt, kolor skóry był dla ojców założycieli najistotniejszy. W świecie, w którym wyrośli, rasa była czynnikiem porządkującym życie społeczne i ekonomiczne. Benjamin Franklin publicznie wyrażał lęk przed
Dom wypełniony dynamitem
Ktoś napisał dla idealizujących Hamas: „Hamas głosi otwarcie hasło »śmierć wszystkim Żydom« – państwo Izrael podobnego hasła nie wznosi. Tak – można wśród Żydów znaleźć radykałów, którzy najchętniej wszystkich Palestyńczyków wycięliby w pień, ale nie jest to izraelską doktryną wojenną. Wycięcie w pień wszystkich Żydów jest za to doktryną wojenną Hamasu – tak samo, jak było doktryną hitlerowskich Niemiec”. Anna Grabowska pisze na Facebooku, odnosząc to do Izraela i Gazy: „Świat, który płacze, zamiast myśleć, w końcu zapłacze naprawdę, kiedy zrozumie, że emocje nigdy nie zastąpią prawdy”. Tak, usprawiedliwiona litość wobec Palestyńczyków w Gazie, chociaż ma tyle walorów moralnych, zaczyna być wątpliwa przez brak pamięci i rozumu. Antysemitami stali się nawet ludzie, którzy nigdy siebie nie podejrzewali, że są do tego zdolni. Syn znajomych z Londynu zrobił film dokumentalny o tematyce żydowskiej, podobno świetny, ale nie przyjęto go na festiwal ze względu na temat. Tłumaczka Etgara Kereta pisze mi, że wydawnictwa boją się drukować tego mistrza krótkiej formy. Nic, tylko zamknąć Muzeum Polin. To ma wiele wspólnego z emocjami i bezmyślnością, mało z rozumem. Litość też powinna mieć rozum, by nie zmieniła się w potwora.
W poniedziałek kolacja u Zuzanny Lipińskiej, córki Eryka; mieszka w Londynie, tu ma mieszkanie. Jest Elżbieta, nasza zguba z Toronto, i pisarka Agata Tuszyńska. Elżbieta zaginęła nam na kilkanaście lat, tonąc w swoich problemach, odizolowała się od bliskich i znajomych. Pyszne rydze i inne atrakcje kulinarne, ale najważniejsza rozmowa, wiele wspomnień.
Z Elżbietą byłem w jednej grupie na studiach polonistycznych. Potem została żoną reżysera Ryszarda Bugajskiego, przez wiele lat byłem z nimi blisko. Ryszard po słynnym „Przesłuchaniu” nie mógł już robić filmów. Poza tym nie znosił Polski w postaci opresyjnej i gnijącej. Kilka lat później byłem akurat w Nowym Jorku, gdy jechał na swoją emigrację, odbierałem go z lotniska ze znanym amerykańskim dziennikarzem Renem Weschlerem. Ryszard zrobił w Kanadzie bodajże jeden film i jakieś odcinki seriali i wrócił do już
As w rękawie
Poza strefą wojny tylko CIA może prowadzić tajne operacje specjalne Decyzja prezydenta Obamy, żeby przywrócić wzmocnione techniki przesłuchań i przyśpieszyć zabójstwa celowane, wywarła wielki wpływ na stuletnią koncepcję zabójstwa jako narzędzia politycznego. Podczas gdy administracja Busha autoryzowała 52 ataki dronami poza teatrem wojny w ciągu ośmiu lat, Biały Dom Obamy wyrażał zgodę ponaddziesięciokrotnie więcej: na 542 ataki z użyciem dronów, w których zginęło 3797 osób – przypuszczalnie z listy celów do zabicia
Po co Polska Ameryce?
Polscy politycy nie zawsze potrafią zrozumieć, że jak przyjeżdża do nas amerykański prezydent, to ma w tym jakiś cel Polska ma z wizytami prezydentów USA pewien kłopot. A raczej ten kłopot mają polscy politycy. Bo nie zawsze potrafią zrozumieć, że jak przyjeżdża do nas amerykański prezydent, to ma w tym jakiś cel, że nie jest to dobry wujek z Ameryki. Jeśli chodzi o Amerykę, zawsze jest to gra – przeważnie z Rosją, by ją osłabić – albo, jak w roku 1989, uspokoić. George’owi W. Bushowi Polska
Sąd nad monopolem
USA (znów) będą się procesować z internetowym gigantem Pod koniec stycznia prokurator generalny USA Merrick Garland i jego zastępczyni Vanita Gupta przed kamerami telewizyjnymi zapowiedzieli nowe postępowanie Departamentu Sprawiedliwości. Ogłosili, że wystąpią z pozwem antymonopolowym przeciwko internetowemu gigantowi Google. Zarzucają firmie, że jest monopolistą w dziedzinie reklamy internetowej, i domagają się odsprzedania przez nią części jej technologii, aby ponownie umożliwić konkurencję na tym rynku. Traf chciał, że akurat o tej porze amerykańscy wydawcy mediów
Wałbrzych cierpi kolejny raz
Po 200 latach upada Porcelana Krzysztof W internecie jeszcze wszystko wydaje się bez zmian. Wałbrzyska Porcelana Krzysztof błyszczy i kusi prześlicznymi wyrobami. Jedne są tradycyjne, drugie bogato złocone albo z delikatnymi wzorami; są serwisy i przeróżne zestawy. Raj dla znawców i skromnych miłośników porcelanowego piękna. Do tego – długa lista kontaktów telefonicznych i adresów mejlowych. Ale to już przeszłość. Żaden numer nie odpowiada, najwyżej zgłosi się automat, informując o przepełnieniu skrzynki. Smutno prezentuje się pewnie już
Jestem Elly!
Czy kobieta ożywi włoską lewicę? Korespondencja z Włoch Elly Schlein – 37-letnia lewicowa, bezdzietna ekolożka, bezkompromisowa pacyfistka i bojowniczka LGBT, ma zamiar postawić w centrum swojej polityki młodych i nierówności społeczne, prekariat oraz imigrantów, chce też wprowadzić do włoskiej Partii Demokratycznej ruchy i stowarzyszenia społeczne. To ona w połowie lutego 2023 r. będzie się ubiegać o przywództwo w PD. Choć we wrześniowych wyborach parlamentarnych we Włoszech centrolewica przegrała z centroprawicą, Schlein podczas kampanii wyborczej odniosła wiele osobistych
Nuklearna łamigłówka Putina
Czy Kijów – polityczne i decyzyjne centrum Ukrainy – jest celem numer jeden na gotowej już zapewne liście celów rosyjskiej taktycznej broni nuklearnej? Czy zdesperowany, rozczarowany niepowodzeniami militarnymi, walczący o przetrwanie i potencjalnie o dotychczasowy kształt Federacji Rosyjskiej Putin zdecyduje się na jeden paraliżujący cios w ukraiński mózg? Czy w ten sposób planuje on zakończyć coraz bardziej kompromitującą dla niego awanturę wojenną? Na tak postawione pytania amerykański czterogwiazdkowy generał Philip M. Breedlove – emerytowany
Europa kontra Wielka Technologia
Sądzić, karać, zdelegalizować? Europa zaczyna grać twardo z cyfrowymi gigantami Wielkie koncerny cyfrowe ostatnio nie mają w Europie za łatwo. Na początku września należąca do Facebooka platforma Instagram została ukarana przez irlandzki urząd ochrony danych osobowych karą przekraczającą 400 mln euro. Chodziło o naruszanie prawa do prywatności i niedostateczną ochronę danych nieletnich. Wkrótce sąd Unii Europejskiej w Luksemburgu wydał orzeczenie jeszcze boleśniejsze dla innego internetowego giganta, Google’a. Sędziowie utrzymali w mocy karę
Gerontokracja doi Amerykę
Dlaczego Amerykanie widzą w swoim prezydencie głównie starca gubiącego wątek? Korespondencja z USA Niecałe półtora roku po objęciu prezydentury Joe Biden osiągnął to, co nie udało się żadnemu prezydentowi od co najmniej półwiecza – wywiązał się z większości obietnic wyborczych. Dlaczego więc Amerykanie widzą w nim przede wszystkim starca gubiącego słowa? Pierwszy poniedziałek września Amerykanie świętują jako Dzień Pracy i najchętniej spędzają go w ogródkach na grillowaniu i spotkaniach towarzyskich. Dla Białego Domu to moment podsumowań








