Tag "Bronisław Łagowski"
Rozdwojenie czy jedność?
Słusznie powiedział ktoś, że od kilkunastu lat najznaczniejszy wpływ na polską politykę wywiera partia PiS, a najbardziej widoczny jest ten wpływ w mediach. Ta partia narzucała tematy i swoje tezy, a inni do nich się ustosunkowywali – pozytywnie lub negatywnie. Nikt tak nie rozdął tezy o zamachu pod Smoleńskiem jak gwiazdy telewizyjnego ekranu. Takie teorie spiskowe pojawiają się przy okazji każdej katastrofy, ale osoby, które mają porządek w głowie, nie rozprawiają o nich bezustannie przed całym krajem. Nie wiem,
Europa złożona z negacji
Alain Finkielkraut jest jednym z bardziej znanych intelektualistów francuskich, o tyle nietypowym, że wyłamującym się z konformistycznej poprawności. Jego dwie albo trzy eseistyczne książki zostały wydane w Polsce, ale echo, jeśli wywołały, to niewielkie, bo nie słyszałem. Jego rodzice byli Żydami pochodzącymi z Polski. Wyobrażam sobie, że matka, o której nic nie wiem, o niczym tak nie marzyła jak o tym, żeby Alain był dobrym Francuzem. I tak się stało. Uczył się znakomicie, z zachwytem studiował francuską literaturę i filozofię i chłonął tę świetną cywilizację. Myślę,
Rzeczy smutne
Politycy, zachęcając nas w swoim czasie do głosowania za wstąpieniem do Unii Europejskiej, używali argumentów wziętych z różnych szuflad. Ze specjalnym naciskiem głosili, że dzięki przynależności do Unii suwerenność Polski będzie lepiej zabezpieczona, niż gdybyśmy byli zdani sami na siebie. Ten argument jest nonsensem, bo nie można być bardziej suwerennym dzięki temu, że się z części suwerenności państwa narodowego rezygnuje na rzecz autorytetu ponadnarodowego. Mało kto jednak zwracał uwagę na ten frazes, ponieważ nie o suwerenność nam
Smog w polityce
Spór o Trybunał Konstytucyjny może mieć dobre skutki edukacyjne, przypominając w sposób emocjonalny, a więc zapadający głęboko w pamięć, na jakich zasadach opiera się demokracja. Pokazuje on ponadto, jakie różnice zachodzą między partiami obozu solidarnościowego, i stawia pytanie, czy taki obóz istnieje. Mimo różnic wygłaszanych w gwałtownych słowach, widać jasno, że istnieje, ma wspólnych bohaterów, wspólnych wrogów i – jak mówią doktoranci nauk społecznych – wspólny mit założycielski. To są mocne spoiwa, z pewnością silniejsze niż
Postkomunizm i kontrkultura
Przez długi czas „niepokorni” dziennikarze kwalifikowali „Politykę” jako gazetę postkomunistyczną, bo i tytuł z tamtych czasów, i redaktor naczelny, i najlepszy felietonista, a dokładniej mówiąc, jeden z najbłyskotliwszych pisarzy Daniel Passent również. Znudziło im się w końcu, ale „postkomunizm” jako obelga został przejęty przez „Politykę” i skierowany przeciw partii PiS. W ostatnim numerze (48/2015) przeczytałem: „Pisaliśmy wielokrotnie, że PiS jest najbardziej postkomunistyczną formacją III RP. Idealne państwo PiS to utopijna wizja nowego realnego socjalizmu”. Styl pisowskiej
Czas wstrząsów
Nie w każdej sprawie dobrze się rozumiemy – moi czytelnicy i ja. Co znaczy – pyta mnie bardzo inteligentna i uczona czytelniczka – że pod rządami PiS „coś takiego jak afera Rywina jest nie do pomyślenia”, jak napisałem w poprzednim felietonie. Początek tej afery był taki: producent filmowy chciał wyłudzić od swoich przyjaciół z Agory 17 bodajże milionów, ale mu się nie udało. Szefowa Agory wskazała Leszka Millera jako odpowiedzialnego za tę próbę oszustwa, co się okazało fałszem. Dalszy
Nowe czy to samo?
Przyglądając się pochodowi narodowców 11 listopada, myślałem o roli przypadku w polityce. Zgromadzić 70 tys. ludzi, przeważnie młodych i rozjątrzonych, i utrzymać manifestację w ramach porządku – to niemały wyczyn. Co tych ludzi motywowało, jaka idea, jaka ogólna myśl im przyświecała? Imigracja to sprawa daleka, w Polsce mało znacząca, w każdym razie za mało, żeby pod hasłem sprzeciwu zgromadzić taką ilość ludzi. Ich podobno główne hasło „Polska dla Polaków” jest w literalnym sensie słuszne, bo jaki
Polak mały antykomunistyczny
W Łodzi działacze partii PiS zażądali od miejscowej filharmonii wykreślenia z repertuaru utworów Szostakowicza i Prokofiewa, ponieważ ci kompozytorzy byli laureatami Nagród Stalinowskich, zatem podpadają pod kategorię symboli propagujących totalitaryzm. Jeżeli ktoś na początku nie wiedział, co znaczy zapowiedziane kopę lat temu (przez Jarosława Kaczyńskiego) nadawanie „narodowi polskiemu tożsamości antykomunistycznej”, to teraz chyba już wie, a wkrótce będzie wiedział jeszcze lepiej. Jerzy Urban sformułował zwięźle („Nie”, nr 44/2015) ideę rozprawy politycznej, która jest do napisania.
Walter Laqueur: ostatnie dni Europy?
Spór o migrację toczy się w Polsce bez związku z tym, co napisano na ten temat w ostatnich paru dziesięcioleciach. Zaczyna się niemal od poznawczego zera. Polemiści nie biorą także pod uwagę pewnych treści głęboko tkwiących w polskiej tradycji. Wspomnę dwa jej składniki istotne, chociaż irracjonalne. Jeden to mit Polski jako przedmurza chrześcijaństwa, skierowany jednoznacznie przeciw niebezpieczeństwu muzułmańskiemu. Obrazowo wyraża się w bardzo powoli słabnącej apologii „wiktorii wiedeńskiej” Jana Sobieskiego. Być może ten
Okupacja pamięci
Oprócz wielkiej umowy społecznej, dzięki której istnieje państwo, w demokracji mamy jeszcze małą umowę społeczną odnoszącą się do wyboru władz. O ile źródła wielkiej umowy giną w mrokach historii i nie można powiedzieć, kto i kiedy ją wprowadził – jest bezimienna i bez daty urodzin – to mała jest tworzona przez konkretnych ludzi na oczach całego społeczeństwa. Jest zmienna, jawnie umowna i nierzadko w swoich założeniach rozstrzyga, jaka partia nie może wygrać. W demokratycznej Francji np. partia Front Narodowy







