Tag "czytelnictwo"

Powrót na stronę główną
Kultura

Pandemia czytelnictwa

Jeśli wierzyć suchym danym, ubiegły rok dla sprzedawców książek nie był taki zły Z pierwszymi dniami wiosennego lockdownu często przychodziła myśl, co zrobić z tym czasem. Niekoniecznie zupełnie wolnym, ale przynajmniej na chwilę pozbawionym stałego rytmu, rygoru, sztywnego planu. Zwłaszcza osobom, które nie musiały nagle zamienić domu w biuro, szkołę i restaurację jednocześnie, początek społecznej izolacji mógł się wydać wymarzonym momentem na powiększanie tego, co francuski socjolog Pierre Bourdieu nazwał kapitałem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Morawiecki i Czukcza

Co ma wspólnego premier Morawiecki z Czukczą? Oj, dużo. Zwłaszcza od czasu, gdy powiedział, że przeczytał w życiu 4-5 tys. książek. Odwrotnie niż Czukcza, który dawno temu postanowił wstąpić do wiadomego związku pisarzy. Stanął więc Czukcza przed komisją. A ta zapytała go, co ostatnio czytał. Oburzony Czukcza skrzywił się i oświadczył: Czukcza pisatiel, nie czytatiel. Odwrotnie niż Morawiecki. Od siódmego roku życia co trzy dni nowa książka. To by wiele wyjaśniało. Nie miał zbyt dużo czasu na pracę. Szybko odwalał robotę i pędził

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

…wie każdy śmiertelnik, co to znaczy Czytelnik

Wydawnictwo zafundowało każdemu listonoszowi na prowincji rower. Dzięki temu mogli dowozić publikacje oficyny Lato 1944 r. to jedna z cezur w dziejach Polski. Oznaczało przede wszystkim kres okupacji, ale także z jednej strony konieczność, a z drugiej możliwość odbudowy normalnego życia. Czasami była to odbudowa, a czasami budowa od podstaw nowych instytucji, bo przecież Manifest PKWN zmienił zasadniczo ustrój państwa. Na te pierwsze powojenne lata zazwyczaj patrzy się przez pryzmat wielkiej polityki i najważniejszych procesów społeczno-gospodarczych (reformy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Chłopski mopanek w kapitalizmie

Jaki mógł być zamysł narodowego czytania Błoto, dużo błota, siąpi deszcz, wrona przez oko dobija się zapamiętale do „wnętrza tej czaszki, do tej ostatniej fortecy polskiego powstania”. Do pługa obok krowy zaprzęgnięta została kobieta, przed nimi, w pierwszej parze, ciągnie dziewczyna i chłopak. Pod parkową ławką moknie, porzucony przez kapryśną dobrodziejkę, do niedawna salonowy piesek Elfik. Na chwilę znalazł ciepło w objęciach tak samo odrzuconej przez bogatą egoistkę Helci. Z zimna, mokrzycy i tęsknoty zachorują i pewno niebawem umrą

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Nie czytać – źle, czytać – jeszcze gorzej

W naszym świeckim, postępowo-mądrościowym kalendarzu liturgicznym czas na święto ważne, acz smutne, kto inny powie zbędne, a inny złośliwie: samiście sobie to święto uczynili. To dzień czy raczej moment, ów czas, kiedy jak co roku, od lat, Biblioteka Narodowa ogłasza wyniki swoich misyjnych badań o czytelnictwie; kto inny bąknie: chyba o analfabetyzmie, o czytaniu jako bólu fantomowym warstwy znanej kiedyś pod ksywką inteligencja (w tym, nie zapominajmy, inteligencja pracująca, gdyż zwyczajowo nie była do tego zmuszana). Nasz ulubiony

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Kabanosy w „Dziadach”

Lektura nie jest czynnością zawsze mającą jednakowy przebieg. Być może istnieje jakiś teoretyczny przebieg idealny, ale to raczej mit kultury, weryfikowany na co dzień przez naszą starą, dobrą rzeczywistość. Laboratoryjne, czyli np. wakacyjne warunki, które pozwalają przeczytać w skupieniu jednego dnia całą książkę, zdarzają się naprawdę rzadko. A przecież nawet po lekturze miło jest z książką trochę pobyć, wrócić do ulubionych fragmentów, zrobić notatkę. Takie luksusy mają chyba tylko ci, którzy poślizgną się na lodzie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Co skrywa literackie bikini

Skąd się biorą kultowe książki? Nie z list bestsellerów Dlaczego o danej książce mówi się, że jest epokowym arcydziełem? Nieżyjący już prof. Aaron Levenstein zasłynął powiedzeniem, że statystyka jest jak kostium bikini. Pokazuje wiele, ale nie to, co najważniejsze. Autor tego bon motu zmarł w 1986 r., zanim jeszcze statystyka stała się poręcznym narzędziem w debatach. W dobie późnego kapitalizmu wszelkie podsumowania czy bilanse cieszą się ogromnym powodzeniem. Tak samo jest z listami bestsellerów. Tworzenie takich

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Nie ma żartów

Kocham malarstwo, może nawet bardziej niż literaturę. Nie mam jednak talentu plastycznego, jaka szkoda. Niejako w zastępstwie znam wielu malarzy i lubię z nimi się przyjaźnić. Kilka razy pisałem eseje o malarstwie. A teraz były prawie jednocześnie dwa wernisaże. Na Saskiej Kępie pokazane zostały nowe obrazy Agaty Bogackiej. Bardzo ceniona malarka, która dopiero co, pamiętam, była małą dziewczynką, córką moich przyjaciół. Zaraz potem wystawa Kasi Karpowicz na Krakowskim Przedmieściu, baśniowym

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Po lekturę o północy

Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Krakowie uruchomiła książkomat Ludzie są coraz bardziej zabiegani i coraz trudniej im dotrzeć do biblioteki w godzinach jej otwarcia. To problem, na który w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej w Krakowie postanowiono odpowiedzieć, wykorzystując specjalne urządzenie. Nazywa się książkomat i zostało ustawione w wejściu do biblioteki. Spragnionych lektury obsługuje przez całą dobę. Jest to sprzęt bliźniaczo podobny do popularnych paczkomatów, z tą tylko różnicą, że zamiast paczek wydaje książki. – Obsługa jest banalnie prosta. Dotykamy czujnika kartą. Jeżeli czeka

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Ludwik Stomma

I tylko Żeromskiego żal

Niesławne biuro propagandy, zwane oficjalnie IPN, uczy nas od lat, jak reinterpretować historię. Jedno oczernić, drugie wybielić; jedno wyeksponować, drugie pominąć; tu nakłamać, tam wyrwać z kontekstu; na doraźne, polityczne zamówienie głupotę przedstawiać jako ofiarę, pragmatyzm jako zdradę itd. Ale nawet IPN w enuncjacjach swoich pseudohistoryków starał się trzymać pewnych ram faktograficznych. Przynajmniej w minimalnym zakresie, np. że Bolesław Chrobry panował w latach średniowiecza i nie brał osobiście udziału w warszawskiej bitwie z bolszewikami.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.