Tag "Dick Cheney"
Z nieba do piekła, czyli kariera Dicka Cheneya
Czytelnicy „Przeglądu” wiedzą, że wiceprezydent nie ma silnej pozycji w systemie ustrojowym Stanów Zjednoczonych. Nie ma jej tak długo, jak żyje i cieszy się zdrowiem urzędujący prezydent. Wy pada jeszcze dodać, że wiceprezydent jest przewodniczącym Senatu i dysponuje głosem rozstrzygającym w wypadku równego rozłożenia głosów w określonej sprawie, że stanowisko wiceprezydenta jest do godną platformą do ubiegania się o prezydenturę, gdy urzędujący prezydent odbędzie dwie kadencje lub po pierwszej zrezygnuje z kandydowania, i że wiceprezydent ogłasza wyniki wyborów prezydenckich na poziomie federalnym.
Ta ostatnia funkcja, mało znaczą ca, wydawałoby się, sprowadzająca się do przeliczenia głosów elektorskich i oficjalnego przedstawienia ich opinii publicznej, okazała się kluczowa pod koniec pierwszej kadencji Donalda Trumpa. Poprawne wywiązanie się z niej przez wiceprezydenta Mike’a Pence’a, mimo sil nej presji wywieranej przez samego Trumpa, przesądziło o oddaniu przez Trumpowską administrację władzy po przegranych wyborach prezydenckich w 2020 r. Dla samego Pence’a oznaczało to oczywiście ko niec kariery w obozie MAGA.
Kariera Dicka Cheneya – zmarłe go na początku listopada wiceprezydenta USA w latach 2001-2009 – zaprzecza powyższej teorii. W trakcie pierwszej wiceprezydentury skupił w swoim ręku potężną władzę, szczególnie w zakresie obronności oraz w sferze polityki zagranicznej. Odegrał zasadniczą rolę w amerykańskiej inwazji na Irak i w za inicjowaniu globalnej wojny z terroryzmem. Stał się bez wątpienia najpotężniejszym wiceprezydentem w dziejach Ameryki, choć nie wy szło to na dobre ani jej, ani reszcie świata.
W jaki sposób tego dokonał? Za ważyło na tym doświadczenie, jakie zdobył w młodości, gdy został zrekrutowany przez Donalda Rumsfelda, który był szefem personelu Białego Domu za prezydentury Richarda Nixona, a po jego ustąpieniu i objęciu urzędu przez Geralda Forda został sekretarzem obrony. Właśnie wtedy Cheney stworzył krąg zaufanych współpracowników i zdobył wiedzę o tym, gdzie leży prawdziwa władza w obrębie rządu federalnego. Dlatego w swoim biurze wiceprezydenta zbudował radę równoległą do Rady Bezpieczeństwa Narodowego i przekonał prezydenta Busha juniora do mianowania Rumsfelda sekretarzem obrony. Działając wspólnie, zmarginalizowali oficjalną Radę Bezpieczeństwa Narodowego, na której czele stanęła dobrze wykształcona, ale politycznie niewyrobiona Condoleezza Rice. Wymanewrowali także sekretarza stanu gen. Colina Powella,
Inwazja na Irak zniweczyła potęgę Ameryki
Wielka siła powinna się wiązać z wielką odpowiedzialnością Justin Logan – dyrektor ds. obronności i strategii w think tanku Cato Institute w Waszyngtonie Mamy 20. rocznicę inwazji USA na Irak. Co z niej pańskim zdaniem zrozumiano? – Po stronie plusów trzeba zapisać to, że wojna w Iraku nauczyła Amerykę jednego: jesteśmy dużo mniej skłonni iść na kolejną wojnę przeciwko średniej rangi autokracji na Bliskim Wschodzie, by obalić jakiś reżim i próbować zainstalować tam demokrację przywiezioną
Wzlot i upadek spiskowca
Kontrowersyjny prezenter Alex Jones przegrał proces swojego życia. Ale teorie spiskowe nie znikną 20 lat temu dwóch młodych dziennikarzy postanowiło z ukrycia podejrzeć satanistyczno-pogański rytuał amerykańskiej prawicy. Plotka głosiła, że w ośrodku wypoczynkowym pośród lasów północnej Kalifornii spotyka się ścisła elita władzy. Na wyjeździe dla wtajemniczonych, w ściśle męskim gronie bankierów, prawników, polityków i innych wpływowych mieszkańców Waszyngtonu, dzieją się rzeczy dziwne. A można tam spotkać – mówiła też
Lustro amerykańskiej demokracji
Komisja w sprawie ataku na Kapitol pokazuje działania ekstremistów ze strony Trumpa Korespondencja z USA Po co Amerykanom specjalna komisja ds. wydarzeń z 6 stycznia? Zależy kogo pytamy. Po to, by dojść prawdy i ukarać winnych. Po to, by wrobić niewinnych i zniszczyć amerykańskie wartości. Po to, by dalej zniesławiać najlepszego prezydenta w historii USA. Cynicy głoszą, że po to, by Amerykanie wreszcie wyzbyli się złudzeń, bo co najmniej połowa ich klasy politycznej to tchórze uprawiający wyłącznie efekciarski catering pod gusta swojej bazy wyborczej.







