Tag "dobra zmiana"

Powrót na stronę główną
Publicystyka

Polityczne wzloty, upadki, nadzieje i rozczarowania roku 2019

Rok 2019 minął jak z bicza strzelił. Wiele się działo. I wiele się zmieniało. Zaczęło się wszystko od wyborów do Parlamentu Europejskiego i pomysłu, że naprzeciw PiS stanie zjednoczona opozycja, od lewicy po PSL i prawicową część PO. W praktyce wyglądało to tak, że naprzeciw Jarosława Kaczyńskiego stanął Grzegorz Schetyna i już było wiadomo, że sukcesu opozycja mieć nie będzie. Ale oprócz tych dwóch brygad pancernych mieliśmy w wyborach Wiosnę Roberta Biedronia – jego autorski projekt, który z niczego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Dolarowe eldorado

Jadą, ciągle jadą. Za wielką wodę. Na seminaria, zloty, zjazdy i co tam jeszcze wymyślą. Kilka razy w roku jeżdżą do USA Antoni Macierewicz i Tomasz Sakiewicz z ekipą „Gazety Polskiej” i jej klubów. Dziesiątki misiów podczepionych pod dojną zmianę lata do USA i Kanady kilka razy w roku. Płacą państwo polskie i gospodarze. A bilans dla wycieczkowiczów zawsze jest na plusie. Z pustymi rękami nie wracają, boby tak często nie fruwali. Polonusi ciągle mają taki nawyk, że wrzucają do kapelusza po parę

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Banaś na cokole Szeremietiewa

Nagonka, oszczerstwa, fałszywe zarzuty dotykają Mariana Banasia, który „jest państwowcem o wielkich zasługach, a za to, co zrobił, powinien odbierać najwyższe odznaczenia”. Tak aferę bonzy PiS widzi Romuald Szeremietiew („Sieci”, nr 47). Nie on jeden. Podobnie myślą sprawujący władzę, bo władza po prostu im się należy. Bo kiedyś walczyli. Nie mają kwalifikacji, a nawet charakteru, by… nie skubać cudzego. Do czego się wzięli, to spieprzyli. Szeremietiew może się nadymać. Ale tak jak nigdy nie nadawał się na ministra czegokolwiek, tak teraz o Banasiu po prostu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Szanujcie związkowców!

Na górze bawi się elita dojnej zmiany, której symbolami są Banaś i Glapiński. A na dole? Miliony pracowników muszą na ich dolce vita zarobić. Nic się nie zmieniło, odkąd Wałęsa, wznosząc toast, mówił: „Zdrowie wasze w gardła nasze”. Z tą różnicą, że dziś praca na państwowym to przywilej rodzin i znajomków działaczy PiS. Rugom personalnym towarzyszy rozpacz zwalnianych i jęczenie opozycyjnych mediów. Ci, których one nie dotyczą, nawet nie pisną w obronie wyrzucanych. Tak w realu wygląda rzekomo niezwykła odwaga Polaków. Dlaczego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Wywiady

Kościół „dobrej zmiany” i kardynałowie PiS

Wiernym przeszkadza zaangażowanie polityczne ich Kościoła. Ale hierarchia tego nie widzi lub nie chce zobaczyć Jarosław Makowski – filozof i teolog, autor książki „Pobudka, Kościele!” (Arbitror, 2018) o myśli papieża Franciszka i trudnościach z jej zaakceptowaniem w Polsce. Był szefem Instytutu Obywatelskiego, redaktorem „Tygodnika Powszechnego”. Jest radnym miasta Katowice. Co się stało z relacjami Kościoła i państwa polskiego w 2019 r.? – Kościół w Polsce uznał, że dużo atrakcyjniejsza dla niego jest „dobra zmiana” niż

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Ścieki Surmacza

Nie jeden tylko Banaś („Żelazny Marian”) trafił już do zapowiadanego przez PiS państwa dobrobytu. Tygodnik „NIE” skrupulatnie dokumentuje takie kariery. Jak ulał pasuje do tego modelu Marek Surmacz. Nikodem Dyzma pozazdrościłby mu kariery. Bo jest czego. Od technika melioracji i majstra na budowie po sierżanta w Milicji Obywatelskiej. Od złodzieja prądu wyrzuconego z MO po posła PiS, wiceministra nadzorującego policję (!) i komendanta OHP. Wędrował Surmacz, wędrował. Aż wreszcie trafił na właściwe miejsce. Został zastępcą Głównego Inspektora Ochrony Środowiska.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Policja czy polucja?

Poznańscy policjanci na wezwanie prywatnej, dobrze znanej policji osoby wkroczyli do sądu (gdzie na stałe służbę pełni policja sądowa) i na salę rozpraw, gdzie usiłowali wylegitymować sędzię prowadzącą właśnie sprawę (!!!). Do Teatru Wybrzeże w Gdańsku wkroczyło dwóch dzielnicowych na wezwanie prywatnej osoby (mężczyzny związanego podobno z jakąś organizacją pozarządową z Warszawy), żeby legitymując widzów przed spektaklem, ustalić, czy nie ma wśród nich osób małoletnich, bo w spektaklu pojawia się „jakiś stopień nagości”. Poznańska policja najpierw nie podejmowała

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Media

Ciemny lud to kupił

Autorzy i wydawcy prawicowych mediów myślą o swoich czytelnikach i odbiorcach tak samo źle jak „liberalne elity III RP”, jeśli nie gorzej Stawiam się rano w „zrepolonizowanym” przez rząd Polskim Radiu. Tradycyjnie legitymuję się przy wejściu, widząc przed sobą plecy pędzącego publicysty prawicy. „Przepraszam, a jak ten pan się nazywa? Może pan wie…”, pyta mnie pracowniczka ochrony pilnująca wejścia do państwowej rozgłośni. Mówię, że owszem, i podaję nazwisko mojego współrozmówcy w programie, który za chwilę zaczniemy.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Balon napełniony strachem

Zabiorą, panie, zabiorą. Przyjdą i wszystko zabiorą. Na straszeniu wyborców apokalipsą i powszechnym zaborem dóbr oraz kasy PiS chce zdobyć władzę na drugą kadencję. Straszenie najeźdźcą, który ograbi ludzi ze wszystkiego, może być skuteczne. Widzimy przecież, ilu jest wokół nas odważnie stających w obronie bitych kobiet i dzieci czy poniżanych mniejszości. Widzimy, jak powszechna jest postawa, że moja chata z kraja. W niedzielę zobaczymy, ilu Polaków uwierzy, że bez PiS czeka ich katastrofa. Choć partia,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

SZOŁKEJS

Trampowisko

Trampy wyszły z użycia. Już nie zdarza się, aby na widok podrdzewiałej łajby, wyraźnie sfatygowanej wałęsaniem się pomiędzy nieodległymi przystaniami, ktoś krzyknął na nabrzeżu: o, zobacz, tramp! Chyba rodzice przestali czytać Conrada, jak tylko Rok Conradowski się skończył, bo nie ma już tego słowa na lądzie ani tych pożytecznych stateczków na wodzie. Razem poszły na dno. W ogóle tramp wychodzi z mody. Owszem, są jeszcze ludzie włóczący się po świecie, może nawet jest ich więcej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.