Tag "Irak"
Wieczne wojny Ameryki
Dlaczego współczesne Stany Zjednoczone tak łatwo wkraczają na ścieżkę wojenną
Wydaje się, że gorąca faza wojny prowadzonej przez USA i Izrael z Iranem – boleśnie odczuwana przez cały świat – zbliża się do końca. W tym kontekście warto się pokusić o odpowiedź na pytanie, dlaczego współczesne Stany Zjednoczone tak łatwo wkraczają na ścieżkę wojenną, choć w najstarszym znanym traktacie o sztuce wojennej (chińskim, rzecz jasna) czytamy, że wojna „jest sprawą życia i śmierci; drogą do bezpieczeństwa lub ruiny”. Odpowiedź na to pytanie musi być złożona. Przyszło mi do głowy pięć powodów tego stanu rzeczy.
W gąszczu teorii stosunków międzynarodowych i teorii polityki w ogólności błąka się koncepcja mówiąca, że demokracje nie walczą. Że ze swej natury są pacyfistyczne. Na pierwszy rzut oka wydaje się to całkiem sensowne. Czy obywatele demokratycznych państw nie wolą spędzać czasu w galeriach handlowych, zamiast tkwić w okopach? Czy nie wolą być leczeni ze zwykłych chorób w normalnych szpitalach, zamiast wylizywać się z ran w szpitalach polowych? Ponieważ ostatecznie to oni decydują w wyborach, będą wywierali ciągłą presję na swoich reprezentantów, aby ci stale przedkładali pokój nad wojnę.
Demokratyzujący się świat – z coraz większą liczbą demokratycznych państw – miał być światem bezpiecznym, światem bez wojen. Notabene teoria demokratycznego pokoju była także fundamentem, na którym po I wojnie światowej zbudowano Ligę Narodów – pierwszą organizację międzynarodową, która miała ostatecznie zapobiegać prowadzeniu wojen. Państwo agresywne w stosunku do innego państwa miało natychmiast napotykać opór pozostałych członków Ligi i być w ten sposób demokratycznie – to znaczy głosami zdecydowanej większości – przywoływane do porządku.
Tyle teorii. Praktyka jest inna. Dawno temu zauważył to Alexander Hamilton: „Sparta, Ateny, Rzym, Kartagina były republikami. Ateny i Kartagina były nawet republikami handlowymi. A jednak państwa te były zaangażowane w wojny tak ofensywne, jak defensywne w nie mniejszym stopniu aniżeli sąsiadujące z nimi w owym czasie monarchie. W brytyjskim systemie przedstawiciele ludu konstytuują jedną z gałęzi legislatywy. Od wieków handel jest zasadniczym znakiem rozpoznawczym tego kraju. Niewiele narodów jednakże prowadziło wojny tak często jak Brytyjczycy”.
Prawdopodobnie ustrojom demokratycznym trudniej zaangażować się w wielkie wojny absorbujące ogół obywateli. Wymaga to przygotowania gruntu, i to przez dłuższy czas. Wymaga grania na odpowiednich strunach emocjonalnych. Wymaga przekształcenia takiej wojny w rodzaj krucjaty, w której obywatele demokratycznego państwa pod wpływem perswazji rządzących dochodzą do przekonania, że zło wcielone zagrażające istocie ich życia znalazło się nagle na powierzchni ziemi i trzeba je z niej zetrzeć. Inaczej starty zostanie umiłowany przez obywateli demokracji system wartości. To zarazem powód, dla którego ustrojom demokratycznym trudniej zakończyć wojnę, nawet gdy osiągnęły one już w niej swoje cele.
Przed tym dylematem stanęli przywódcy zachodnich aliantów podczas II wojny światowej. Gdy było już wiadomo, że Hitler przegra wojnę, a prawdziwym wyzwaniem będzie ekspansja Związku Radzieckiego, kontynuowali oni politykę unconditional surrender – bezwarunkowej kapitulacji Niemiec Hitlera. Kontynuowali ją m.in. dlatego, że po latach demonizowania Niemców (dali oni do tego powody) trudno było nagle oświadczyć własnym obywatelom, że są to tacy sami ludzie jak my. Że, owszem, prowadziliśmy z nimi wojnę,
Iran: spojrzenie z wewnątrz
Od 47 lat kraj jest obłożony sankcjami. To pogłębia problemy
Juliusz Gojło – wieloletni dyplomata, specjalista od Bliskiego Wschodu, Afryki, krajów Azji Centralnej. W latach 2010-2017 ambasador RP w Iranie. Ekspert Centrum Stosunków Międzynarodowych.
(Ciąg dalszy rozmowy z nr. 18)
Mówił pan, że obecna wojna daje reżimowi w Teheranie drugi mit założycielski. Pierwszym była wojna z Irakiem, wtedy większość ludzi stanęła do obrony ojczyzny. Teraz mamy podobną sytuację: atakują naszą ojczyznę! Jednocześnie wojna zatrzymała ewolucję systemu, który powoli się otwierał. W Polsce o tym w zasadzie się nie mówiło. U nas Iran to państwo ajatollahów.
– Iran generalnie ma bardzo zły PR. Wystarczy przejrzeć polskie gazety. Na pierwszym miejscu czołowe dzienniki oraz tzw. tygodniki opinii, gdzie takie sformułowania jak „archaiczny artefakt historii”, „państwo rządzone przez sfanatyzowane oddziały Strażników Rewolucji” czy „brodatych ajatollahów”, „raj w szponach starców” albo „piekło kobiet” to frazeologizmy i epitety na porządku dziennym. To są autentyczne cytaty.
A przecież, jak mówi chińskie przysłowie, wszystko, co nie jest w pełni prawdą, co jest półprawdziwe, jest całym kłamstwem.
Wyjaśnijmy, na czym polega mit założycielski republiki – nie jest nim obalenie szacha, tylko obrona przed iracką inwazją. Gdy byłem w Teheranie, rzucały się w oczy murale poświęcone bohaterom tamtej wojny.
– Gdy mówię: rewolucja irańska, świadomie używam przymiotnika irańska, a nie islamska, dlatego że ona, jak większość rewolucji, miała dwa etapy. Pierwszy to był etap przeciwko szachowi, czyli przeciw czemuś, a drugi to był etap za czymś. Drugi etap został zdominowany przez duchowieństwo szyickie i przez ideały religijne. Ale w tym pierwszym wszyscy walczyli wspólnie przeciwko szachowi. Wtedy motorem rewolucji byli irańscy intelektualiści, a oni wówczas mocno lewicowali.
I szli razem z mułłami?
– Mieli wspólnego przeciwnika – reżim szacha. Po drugie, ideologia lewicowa pokrywała się z teologicznymi założeniami szyizmu na temat sprawiedliwości społecznej. Dlatego w tej rewolucji lewicujący intelektualiści szli ramię w ramię z duchowieństwem. Takie rzeczy się zdarzają – w Polsce w latach 80. lewicowi intelektualiści też szukali schronienia w salach parafialnych, występowali tam, chrzcili się, modlili. Duchowieństwo było w Iranie tradycyjnie tą grupą, która zawsze w XX w. optowała za zmianami prodemokratycznymi i wolnościowymi. Iran jest pierwszym państwem w Azji, w którym przyjęto konstytucję. A ruch konstytucyjny miał silne poparcie duchowieństwa. Dlatego ideologia rewolucji irańskiej była połączeniem ideałów lewicowych, różnej proweniencji, z koncepcjami szyickimi.
Tak się dało?
– W szyizmie główną koncepcją, która ma wartość dogmatyczną, jest koncepcja Sprawiedliwości. Tak właśnie – przez duże S. Jeżeli świat jest stworzony w sposób doskonały, to jest sprawiedliwy, bo Bóg jest sprawiedliwy. Jeżeli sprawiedliwość jest naruszana, to znaczy,
r.walenciak@tygodnikprzeglad.pl
Dziwny jest ten nasz polski świat
Dlaczego Polakom tak zależy, by być w pierwszym szeregu wojen rozpętanych w Iraku i Afganistanie?
Prezydentowi Donaldowi Trumpowi powinniśmy – oczywiście po cichu – podziękować za to, że swoją wypowiedzią o wojskach z krajów „sojuszniczych”, które nie zabijały ludzi na pierwszej linii frontu, pomniejszył niechlubną rolę polskich żołnierzy w nielegalnych wojnach Stanów Zjednoczonych. Dlaczego Polakom tak bardzo zależy, by być w pierwszym szeregu wojen rozpętanych w Iraku i Afganistanie przez USA? Dlaczego pchamy się do czołówki państw, które przy boku armii USA napadły bez powodów na Irak i okupowały Afganistan, brutalnie zwalczając partyzantów walczących tam o wolność? Przecież zachowujemy się teraz jak ludzie, którzy przed laty wzięli udział w poważnych przestępstwach, a gdy obecnie główny oskarżony i winny tamtych zbrodni publicznie mówi,
Krótka pamięć Trumpa
Służyli ramię w ramię z Amerykanami. Dziś słyszą, że byli „niepotrzebni” i „trzymali się z tyłu”
To była cisza przed burzą. Kolumna czterech MRAP-ów (wojskowych pojazdów opancerzonych) dotarła bez problemów do wioski. Wizyta w mauzoleum też przebiegła sprawnie. Specjaliści i ochraniający ich żołnierze wrócili do pojazdów oczekujących na placu. Konwój ruszył. Wybuch. Plac w Rawzie spowił kurz. W powietrzu latały kamienie, odłamki uderzały w pancerze wozów. Mina pułapka. Zginęło pięciu polskich żołnierzy 20. Brygady Zmechanizowanej: st. kpr. Piotr Ciesielski, st. szer. Łukasz Krawiec, st. szer. Marcin Szczurowski, st. szer. Marek Tomala i szer. Krystian Banach. Najmłodszy z nich miał 22 lata. To był 21 grudnia 2011 r. W rocznicę tamtego wydarzenia czcimy Dzień Pamięci o Poległych i Zmarłych w Misjach i Operacjach Wojskowych poza Granicami Państwa.
Panie Trump, właśnie tak działa NATO
Donald Trump stwierdził, że Stany Zjednoczone nigdy nie potrzebowały pomocy NATO: „My nigdy ich nie potrzebowaliśmy. My nigdy tak naprawdę o nic ich nie prosiliśmy”. Jak mówił prezydent USA w telewizji Fox News, wojska NATO podczas misji w Afganistanie „trzymały się trochę z tyłu” i „trochę z dala od linii frontu”.
Do Afganistanu, obok sił USA, wkroczyły wojska wielu państw NATO, w tym Polski. Zachodni sojusznicy, m.in. żołnierze z Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch czy Danii, przebywali w Afganistanie niemal 20 lat. W tym czasie zginęło ponad 3,5 tys. żołnierzy koalicji. 1144 z nich było żołnierzami państw sojuszniczych. W misjach w Afganistanie i Iraku zginęło łącznie 65 Polaków. Według danych dowództwa operacyjnego obrażenia w działaniach bojowych w Afganistanie odniosło ponad 800 osób, z których 361 zostało rannych. Setki naszych żołnierzy odniosło rany, z którymi żyją do dziś. Ranni często doznawali ciężkich urazów wielonarządowych. W wielu wypadkach potrzebne były amputacje kończyn. Najczęstszą przyczyną ciężkich obrażeń były improwizowane urządzenia wybuchowe (ang. IED), pieszczotliwie nazywane „ajdikami”.
Obraz wydarzeń w Afganistanie przedstawiany przez Trumpa jest zakłamany. Przypomnijmy, że po ataku Al-Kaidy na World Trade Center i Pentagon 11 września 2001 r. Stany Zjednoczone jako pierwszy i jak dotąd jedyny kraj w historii NATO uruchomiły procedury zapisane w art. 5 traktatu waszyngtońskiego. Stanowi on, że atak na jedno z państw NATO uważa się za atak na cały Sojusz, a wszyscy członkowie Sojuszu przyjdą z pomocą zaatakowanemu państwu.
– Sojusz Północnoatlantycki polega na spełnianiu pewnych obowiązków wynikających z przynależności do niego. Jednym z takich zobowiązań, zgodnie z art. 5, jest solidarne wsparcie państwa członkowskiego, które zostało napadnięte. Ze swojego obowiązku polscy żołnierze, jak i inni członkowie NATO, którzy brali udział w wojnie w Afganistanie, wywiązali się w stu procentach. Zginęło tam 44 naszych kolegów. Kilkuset zostało rannych i od tamtego czasu do końca życia będą odczuwać te rany i tę wojnę – mówi płk rez. Szczepan Głuszczak, weteran, który służył w Iraku i Afganistanie.
Słowa Trumpa dowodzą, że nie ma on pojęcia, jak wyglądały obie wojny. Nikt nie zostawał na tyłach. Nawet jeśli bazy należały do konkretnych państw, stacjonowali tam żołnierze różnych nacji, w tym Amerykanie. Aby się o tym dowiedzieć,
k.wawrzyniak@tygodnikprzeglad.pl
Dwie dekady chaosu i niestabilności
Irakijczycy są dumni ze swojego dziedzictwa, ale mają wiele żalu do byłych okupantów W marcu minęło 20 lat od inwazji na Irak, zainicjowanej przez amerykańskiego prezydenta George’a W. Busha, a wspartej przez międzynarodową koalicję, w skład której weszła także polska armia. Amerykanie liczyli na to, że obalą rząd Saddama Husajna, wieloletniego dyktatora z panarabskiej partii Baas (wciąż rządzącej Syrią pod wodzą Baszara al-Asada), jak również znajdą broń masowego rażenia, która była oficjalnym pretekstem do rozpoczęcia inwazji, nazwanej Operation
Krótka historia długiej katastrofy
Wojna w Iraku miała potrwać kilka tygodni, ale przerodziła się w długoletni konflikt, którego skutki dotknęły wiele innych krajów 20 marca 2003 r. – dokładnie 20 lat temu – rozpoczęła się wojna w Iraku, druga w ciągu kilkunastu lat. O godzinie 5.30 czasu lokalnego pierwsze amerykańskie bomby i pociski manewrujące spadły na Bagdad. Operacji „Iracka wolność” nie poprzedziły wielotygodniowe, zmasowane naloty ani uderzenia rakietowe, jak podczas pierwszego konfliktu z 1991 r. Wojska lądowe
W Iraku bez zmian
Tej rocznicy nikt nie obchodzi. A szkoda, bo jest bardzo pouczająca. 8 lutego 1963 r. został aresztowany i skazany na śmierć gen. Abd al-Karim Kasim, premier Iraku. Nie było w tym przypadku. CIA miała długoterminowy program eliminowania przywódców nieprzychylnych amerykańskim planom. A Kasim chciał znacjonalizować przemysł wydobywczy w Iraku. Nie zdążył. A kto po nim z namaszczenia Amerykanów przejął władzę? Saddam Husajn al-Tikriti. Też po latach powieszony, 30 grudnia 2006 r. Choć tak wiernie służył.
Sąd nad sankcjami
Europejska izolacja gospodarcza nie doprowadziła jeszcze rosyjskiej gospodarki do krachu. Wielu ekspertów zadaje sobie pytanie dlaczego Bywają okazje, gdy na miejscu są bardzo mocne słowa. Kiedy Europa ogłosiła pod koniec lutego ub.r., że nakłada „bezprecedensowe” sankcje na Rosję – tak rzeczywiście było. Środki zawarte w dziewięciu już kolejnych pakietach sankcji nie miały precedensu. Uderzono nie tylko w osobiste majątki osób „niepożądanych” czy biznes, ale także w system walutowy, rezerwy bankowe, import technologii i pół tuzina innych dziedzin. Chyba
Wiele mogą dyplomaci…
Ponieważ Katar trafił na czołówki gazet, a tydzień temu wspominaliśmy Roberta Rostka, który uruchamiał polską ambasadę w Ad-Dausze i był pierwszym ambasadorem RP w tym państwie, dorzućmy do tego jeszcze parę zdań. Otóż Rostek był bardzo zaangażowany w prace dotyczące dostaw skroplonego gazu LNG do Polski, umowa z Katarem w tej sprawie była swego czasu sztandarową inicjatywą rządu Donalda Tuska, premier wymachiwał nią jak chorągwią. Rostek, jedna z najważniejszych postaci w tym przedsięwzięciu, swoją rolę








