Tag "Latynosi"
Od Super Bowl po Azję
Język hiszpański podbija nie tylko Amerykę
Ponad 70 tys. ludzi na stadionie, znacznie powyżej 100 mln przed telewizorami. Super Bowl 2026 – największe sportowe widowisko Ameryki. A ze sceny – słychać hiszpański. Bez przechodzenia na angielski, bez tłumaczenia, bez przeprosin. Bad Bunny mówi do publiczności w języku, który według prezydenta Stanów Zjednoczonych nie powinien mieć statusu języka urzędowego. Ze stadionu nie wychodzi nikt.
8 lutego 2026 r. na Levi’s Stadium w Santa Clara obalono kolejny mit: największe widowisko telewizyjne w USA wcale nie musi być prowadzone w języku angielskim. Bad Bunny, Portorykańczyk, jeden z najważniejszych artystów współczesnej muzyki latynoskiej, jako pierwszy w historii cały halftime show, czyli występ w przerwie finału ligi NFL, wykonał po hiszpańsku. Po angielsku wypowiedział jedynie słowa: „God Bless America”, po czym wymienił kraje obydwu Ameryk. Symboliczny gest – hiszpański wybrzmiał z największej amerykańskiej sceny, został usłyszany w najważniejszym dla kultury masowej momencie.
Spanglish – język, który łączy
Język hiszpański, którym posługuje się ok. 13% mieszkańców USA, jest drugim najczęściej używanym językiem w kraju. Decyzja Donalda Trumpa z marca 2025 r. o ogłoszeniu angielskiego jedynym językiem urzędowym została przez wielu odebrana jako atak na amerykańską różnorodność kulturową. Jednak w praktyce ekipa Trumpa intensywnie korzystała z hiszpańskiego np. podczas kampanii wyborczych. Reklamy w języku hiszpańskim były emitowane w stanach zamieszkanych przez dużą liczbę Latynosów – w Arizonie czy Nevadzie. W 2024 r. Trump wystąpił nawet w programie amerykańskiej hiszpańskojęzycznej telewizji Univision, odpowiadając na pytania widzów po hiszpańsku. Dane sondażowe pokazują, że zdobył dzięki temu 42% głosów Latynosów – najwyższy od 40 lat odsetek, jaki otrzymał kandydat republikański. Pokazuje to, że hiszpański w USA nie jest tylko językiem imigrantów ani „drugim” językiem – jest realnym narzędziem polityki, ekonomii i komunikacji masowej.
Lingwiści od dawna śledzą nowe zjawiska językowe zrodzone z bogactwa języka hiszpańskiego używanego na Kubie, w Portoryko i w innych społecznościach, jak również jego wpływ na obszary Stanów Zjednoczonych o największej koncentracji mieszkańców hiszpańskojęzycznych. Mieszanka hiszpańskiego i angielskiego – spanglish – jest dziś najszybciej rozwijającą się hybrydą językową na świecie.
Entuzjazmu lingwistów nie podziela jednak administracja Trumpa. Dla republikanina to kwintesencja „inwazji Latynosów”, która rzekomo zagraża anglosaskiej istocie Stanów Zjednoczonych. Jego polityka „tylko angielski” miała na celu ograniczenie roli języka hiszpańskiego w kraju. „To państwo, w którym mówimy po angielsku, a nie po hiszpańsku”, powiedział amerykański prezydent w debacie w 2015 r., podczas swojej pierwszej kampanii prezydenckiej.
Mimo politycznych prób tłumienia języka hiszpańskojęzyczna ludność napędza życie kulturalne i gospodarcze USA – dzięki niej Miami stało się „naturalnym mostem biznesowym”, pełniąc funkcję kluczowego łącznika między Ameryką Łacińską a USA i resztą globu. „Hiszpańskim posługuje się obecnie ponad 50 mln osób w Stanach Zjednoczonych. Innymi słowy,
Wojna w rzymskim metrze
Youtuber kontra gangi kieszonkowców
Korespondencja z Rzymu
W rzymskim metrze od dawna trwa cicha wojna. Dobrze zorganizowane gangi kieszonkowców bezkarnie okradają turystów. W podziemiach coraz częściej dochodzi też do bójek, pościgów i prób samosądu. Wzmocniona ochrona nie działa, ambasady ostrzegają swoich obywateli, a władze miasta milczą, by nie wywołać paniki. W tej próżni pojawił się „samotny mściciel” – youtuber Cicalone, który postanowił wziąć sprawy w swoje ręce.
Ostatni incydent, do którego doszło zaledwie kilka tygodni temu, na długo pozostanie w pamięci mieszkańców Wiecznego Miasta.
12 listopada 2025 r. na stacji metra Ottaviano, niedaleko Watykanu, brutalnie pobito Simone Ruzziego, znanego jako Cicalone – byłego boksera i obecnie youtubera dokumentującego działalność gangów kieszonkowców. Atak był szybki, zaplanowany i przeprowadzony z wyraźną intencją. Uczestniczyło w nim kilka osób. Ruzzi otrzymał ciosy w twarz, a gdy upadł, kilkakrotnie kopnięto go w głowę. Silny cios wymierzono także ochroniarzowi, który próbował interweniować. Napastnicy zastraszali świadków, uniemożliwiając nagrywanie zajścia. Napaść – ewidentnie o charakterze zemsty – zakończyła się po kilku minutach, zanim policja zdołała cokolwiek zrobić.
– Mogli mnie zabić – powiedział Cicalone jeszcze w karetce, pokazując opuchniętą twarz.
Choć zdawał sobie sprawę, że jego działalność naraża go na wrogość zorganizowanych grup złodziei, skala przemocy zaszokowała zarówno jego, jak i opinię publiczną. Od wielu miesięcy jego nagrania z rzymskiego metra, publikowane na YouTubie, przyciągały ogromną widownię. Cicalone pokazywał, jak działają kieszonkowcy: jak obserwują turystów, jak koordynują swoje akcje i jak reagują w sytuacji zagrożenia. Nie unikał przy tym konfrontacji – często wchodził między podejrzane osoby, by je odstraszyć lub zniechęcić. Zdarzało mu się prowadzić mediacje między złodziejami a okradzionymi turystami – nakłaniał tych pierwszych do oddania dokumentów. W podziemiach metra wielokrotnie dochodziło do bójek i wypadków.
W lutym ub.r. 26-letni kieszonkowiec narodowości francuskiej, uciekając przed funkcjonariuszami po cywilnemu, wbiegł do tunelu na stacji Colosseo, blokując ruch pociągów na kilkanaście minut. W maju w tunelu między stacjami Anagnina i Cinecittà znaleziono ciało mężczyzny potrąconego przez pociąg; obok leżały skradziony telefon i portfel. Ofiara pochodziła z Ameryki Południowej.
O rzymskim youtuberze
Nienawiść i pożądanie. Opowieść o imigrancie
W USA brak wykwalifikowanych pracowników mierzy się dziś już w milionach Korespondencja ze Stanów Zjednoczonych Podczas gdy Amerykanie zdrowie swojej gospodarki wciąż oceniają po wskaźnikach inflacji oraz cenach benzyny, pod nosem wyrasta im inny problem. Brak wykwalifikowanych pracowników mierzy się dziś już nie w dziesiątkach tysięcy, ale w milionach. Pomogliby imigranci, lecz nie ma jak ich wpuszczać. W czasach przed pandemią mieliśmy zwyczaj obchodzić Święto Dziękczynienia w dużym gronie znajomych. Byli wśród nas zwolennicy różnych opcji politycznych, ale trzymaliśmy
Ich chata z kraja
Dla Amerykanów wojna w Ukrainie to przede wszystkim źródło problemów z rosnącymi kosztami życia Korespondencja z USA Gdy miesiąc temu pisałam relację z protestu przeciwko wojnie w Ukrainie w moim 200-tysięcznym mieście na północy Kolorado, szczerze wierzyłam, że prędzej czy później Amerykanie ockną się z szoku, że do wojny w ogóle doszło, i aktywniej włączą się w akcje pomocowe na rzecz ukraińskich uchodźców i żołnierzy. Transparenty zostawiłam więc przy drzwiach, przekonana, że akcje solidarności z Ukrainą będą się powtarzać regularnie i za chwilę znów
Nowa droga Latynosów
Coraz więcej krajów Ameryki Łacińskiej liberalizuje ustawodawstwo społeczne. Nareszcie 21 lutego na ulicach Bogoty i innych dużych miast Kolumbii zrobiło się zielono. Tysiące demonstrujących, głównie młodych kobiet, maszerowało szerokimi alejami postkolonialnych metropolii, wymachując zielonymi chustami w geście epokowego niemal triumfu. Kilka godzin wcześniej Sąd Najwyższy zdecydował o legalizacji aborcji aż do 24. tygodnia ciąży. W tradycyjnie konserwatywnym, patriarchalnym społeczeństwie, w którym co roku w podziemiu aborcyjnym przerywa się nawet 400 tys.
Na łasce gangów
Najpierw uderzyli mnie siedem razy, potem piętnaście. Trzeciego bicia pewnie bym nie przeżyła Korespondencja z San Salvador – Kiedy się w nim zakochałam, miałam 17 lat, on 21. Wtedy jeszcze wszystko było w porządku, był naprawdę miłym chłopakiem. Podobał mi się, był odważny, pewny siebie. Zaczęliśmy się spotykać, zostaliśmy parą. Zaszłam w ciążę. Wtedy zorientowałam się, że on robi złe rzeczy, cosas malas. Że spędza czas z ludźmi z gangu. W 2018 r. na świat
Prezydent największej większości
Joe Biden wygrał również dlatego, że mogło na niego głosować mnóstwo nowych wyborców Tegoroczny wyścig do Białego Domu był jednym z najdłuższych w historii, również z tego powodu, że nie zakończył się w noc wyborczą. Rosnąca polaryzacja amerykańskiego społeczeństwa, rekordowa frekwencja, wymuszona pandemią większa niż zwykle liczba głosów oddanych korespondencyjnie i coraz wyraźniejsze oddalenie wyborców od dwóch największych partii sprawiły, że rywalizacja w wielu kluczowych stanach rozstrzygnęła się kilkunastoma czy kilkudziesięcioma tysiącami głosów. Długo
Awantura w rodzinie demokratów
Młodzi radykałowie i politycy umiarkowani spierają się, czy tworzyć socjalistyczną i wielokulturową koalicję, czy wrócić do korzeni na białej prowincji Powyborcze rozliczenia to rzecz normalna. Kogoś spotyka krytyka, ktoś przyznaje się do błędu, a jeszcze ktoś musi odejść. Regułą jest jednak, że do ostrych porachunków dochodzi po porażce, nie po zwycięstwie. U amerykańskich demokratów w tym roku jest na odwrót. Wskazywanie palcem winnych zaczęło się właściwie od razu po przekroczeniu linii mety przez zwycięskiego kandydata demokratów, Joego Bidena. Odmienne poglądy,






