Tag "Przegląd"
Biedronka i polskie produkty
„Stawiamy na polskie produkty”, chwali się sieć marketów Biedronka, należąca do portugalskiej firmy Jeronimo Martins. Polskie produkty to np. „Flaki po zamojsku” czy „Gołąbki w sosie pomidorowym”. Już mieliśmy te pyszności w koszyku, gdy coś nas podkusiło, żeby sprawdzić, któż to je wytwarza. No i okazało się, że patriotycznie reklamowane produkty to dzieło firmy HJ Heinz Polska, należącej do amerykańskiego koncernu HJ Heinz Company, założonego na przedmieściach Pittsburgha w 1869 r. przez pana Henry’ego Johna Heinza. Tak to portugalsko-amerykański biznes przez żołądek trafia do polskiego serca.
Mistrzyni Wellman
O czym mogą rozmawiać wybitni aktorzy w sobotnie południe w TVN? Oczywiście o… tzw. sprawie Pawlaka. Taki właśnie temat zadano Joannie Szczepkowskiej, Janowi Englertowi i Andrzejowi Grabowskiemu w magazynie kulturalnym „Drugie śniadanie mistrzów”. Artyści jednak nie zachowali się tak dobrze jak przerabiający ten sam temat politycy czy dziennikarze i zamiast skosić wicepremiera równo z trawą, zaczęli mieć jakieś, pardon, inteligenckie rozdrapy. A to, że dopatrywanie się wszędzie forowania rodziny często jest przesadą,
Prawdziwa strefa zysku
72-letnia pani Teresa zaoszczędziła w ubezpieczeniu „Pogodna Jesień” ponad 31 tys. zł, po czym za namową agenta pod koniec 2007 r. przeniosła pieniądze do zrównoważonego funduszu „Strefa Zysku”, gdzie mieli je pomnażać najlepsi fachowcy. Już po roku zostało tylko 17 tys. zł. Rzeczywiście, zysk i równowaga były jak się patrzy. Nazwa nie jest jednak myląca, bo zysk okazał się całkiem godziwy – za „pomnażanie” pieniędzy pani Teresy, fundusz pobrał sobie prawie 3,5 tys.
Cenzorzy z Realu
Zadzwonił do redakcji czytelnik z pytaniem, co zrobiliśmy sieci supermarketów Real, że z oferty prasowej wyrzucili „Przegląd”. Myśleliśmy, że to primaaprilisowy żart, ale niestety nie. Jakiś bezimienny cenzor z tej sieci wyrzucił nasz tygodnik ze sprzedaży. Najłagodniejsza ocena tego ruchu jest taka: pomyliły się biedakowi role, a właściciele sieci nie rozumieją, że biznes prowadzą w cywilizowanym kraju. Grandziarzom z Realu przekazujemy dobrotliwie radę: nie idźcie tą drogą. A czytelnikom radzimy robienie zakupów w sieciach bez cenzury.
škoda Skowrońskiego na obczyźnie
Bardzo nas rozbawił Bernard Margueritte. Starsi czytelnicy pamiętają go z czasów PRL i ekranów telewizyjnych. Kapitalizm mu jednak za bardzo nie służy. Została mu tylko rubryka w „Tygodniku Solidarność”. I tam dzieli się swoimi (złotymi) myślami ze stoczniowcami i górnikami. Choćby tą, która nas szczególnie rozbawiła: „wyrzucenie z radia Krzysztofa Skowrońskiego, jednego z najwybitniejszych dziennikarzy europejskich i zastąpienie go tuzinkową redaktorką…”. Rozbawiło nas skojarzenie tej opinii z tekstem w tygodniku „NIE”, gdzie opisano, jak to ten wybitny Europejczyk służbową škodą bez pozwolenia
Jarosław Kaczyński jako parkingowy
Znany pogromca układów Zbigniew Ziobro szukał ich daleko, a przecież pod samym bokiem miał aferę za 165 mln zł. Wystarczyło tylko pochylić się nad szwindlem, w którym uczestniczyli politycy Porozumienia Centrum, pierwszej partii braci Kaczyńskich. Już w 1991 r. pokazali, że nie są gapami. Do dziś trudno pojąć, jak można było tak gładko wejść w posiadanie czterech budynków i kilku działek w centrum Warszawy. A jednak sztuka ta udała się Fundacji Prasowej „Solidarność”, w której szefem rady fundacji był nie kto inny
Męczeństwo Migalskiego bez granic
Marek Migalski znany jest z ogromnej miłości do PiS i z tego, że za tę miłość jest prześladowany tak okrutnie, że pogoniły go z pracą habilitacyjną aż trzy uniwersytety: Jagielloński, Wrocławski i Śląski. Męczeństwu Migalskiego towarzyszą media. Nie ma dnia, by ten najbardziej pazerny na szkło politolog nie stanął do bitki (słownej) o dobre imię PiS. Gorliwością i żarliwością przebił nawet posłów Brudzińskiego i Gosiewskiego. Migalski widzi w tej partii tyle zalet, że nawet paprotki reklamowe PiS nie są w stanie przebić go w tej miłości. Widzi niebywałe sukcesy, ooogromne zasługi
Fotyga – ofiara kryzysu
Pierwsza dama PiS-owskiej dyplomacji będzie reprezentować Polskę przy ONZ. Dlaczego? Bo Polski – jak powiedział premier Tusk – nie stać na marnowanie zasobów kadrowych. To bardzo ciekawa opinia. Jeszcze w sierpniu 2007 r. Tusk mówił bowiem „o bankructwie polityki zagranicznej i pani minister spraw zagranicznych”. Czy więc Fotyga jako bankrutka została zlicytowana i przejęta przez PO za grosze? Bogdan Zdrojewski zarzucał Fotydze w lipcu 2007 r. „indolencję w polityce kadrowej”. Czyżby pani minister po zlicytowaniu została przez rząd
„Fakt” przeprasza
Sąd nie dał się nabrać ani na „rzetelność dziennikarską”, ani na prawo do prowokacji dziennikarskiej. „Fakt” musiał przeprosić red. Andrzeja Kwiatkowskiego i uczynił to na pierwszej stronie sobotnio-niedzielnego wydania (21-22.02.09), zamieszczając nakazany przez sąd tekst oświadczenia. „Redaktor Naczelny i Wydawca »Faktu« uprzejmie przepraszają Pana Andrzeja Kwiatkowskiego za opublikowanie nieprawdziwych informacji godzących w jego dobre imię oraz uchybiających jego czci twierdzeń zawartych w materiałach prasowych zamieszczonych w numerach 155 i 156 »Faktu« z 2006 r.”. Ponadto „Fakt” musiał
„Bez wartości, bez zasad, bez sensu”
Kazimierz Marcinkiewicz przed miesiącem jednocześnie wrócił na okładki prasy brukowej i wyleciał ostatecznie z polityki. Wszystko za sprawą rozwodu i kochanki Isabel. Jeśli cofniemy się jeszcze kilka miesięcy, do listopada 2008 r., to zobaczymy Kazimierza biorącego udział w II Krajowym Zjeździe Oblatów Benedyktyńskich w Tyńcu. Oblatów – czyli osób świeckich żyjących według reguły św. Benedykta. Kazimierz wygłosił tam referat pt. „Analiza aktualnej sytuacji chrześcijanina w świecie w kontekście wyzwań i zagrożeń”. „Mam prawie 49 lat, dobrą







