Tag "relacje międzynarodowe"
Polska nie jest kolonią
Zachowanie ambasadora Rose’a to nie tylko bezczelność na granicy chamstwa, ale także przejaw niebywałej pychy
To zdanie, które nie wydaje się odkrywcze, trzeba w ostatnim czasie jednak powtórzyć, a nawet częściej przytaczać, bo nabrało ono w świetle skandalicznych wypowiedzi amerykańskiego ambasadora nowego znaczenia. Marszałek Czarzasty, nie popierając absurdalnego wniosku o przyznanie Trumpowi Pokojowej Nagrody Nobla, nie tylko nie zrobił niczego złego i w najmniejszym stopniu nie obraził amerykańskiego prezydenta, ale po prostu postąpił słusznie. Poparcie tego wniosku byłoby kpiną z Trumpa. W dodatku ustawiałoby nasz kraj w gronie państw zależnych, niesuwerennych, klienckich. Samo dopominanie się nagrody miało w sobie coś z zachowania Nerona, który domagał się od Aten przyznania olimpijskiego wieńca w poezji, śpiewie i muzyce. Zresztą dla Nerona finał był smutny, gdy popełniał samobójstwo w obawie przed zasłużoną zemstą mieszkańców Rzymu, stwierdził: „Jakiż to artysta ginie we mnie”. Ciekawe, jak skończy karierę Trump.
Ogłoszenie przez niefortunnego ambasadora USA w Polsce, że zrywa wszelkie kontakty z marszałkiem Czarzastym, to właśnie przejaw imperialnej mentalności, oznaczającej, że zachcianki Trumpa są prawem, i inne państwa, a zwłaszcza sojusznicy Ameryki, mają obowiązek je spełniać. Jeszcze bardziej bezczelna była odpowiedź udzielona polskiemu premierowi. Na rzeczową i całkowicie słuszną uwagę, że sojusznicy nie powinni wzajemnie się pouczać, ambasador był uprzejmy stwierdzić, że odpowiedź premiera została wysłana do niego przez pomyłkę, a w rzeczywistości adresowana była do Czarzastego i dlatego panu Rose’owi bardzo się podobała. To nie tylko bezczelność na granicy chamstwa, ale także przejaw prostackiego poczucia humoru oraz niebywałej pychy ambasadora, który powinien znaleźć sobie inne zajęcie.
Polska wiele razy była zajmowana, atakowana,
Jedni się boją, drudzy nie
Polska ma kłopot z ambasadorem USA Thomasem Rose’em, który zaczął przybierać pozę namiestnika. I to, jak Polska będzie sobie z tą sytuacją radzić, wiele nam o niej powie.
Miejmy świadomość, że nie jest to jakaś nadzwyczajna sprawa. Amerykańscy ambasadorowie mają skłonność do prób dyrygowania miejscowym rządem. Poprzednicy Rose’a, Mark Brzezinski i Georgette Mosbacher, też nie byli od tych inklinacji wolni, choć zachowywali więcej zręczności.
Hm… To nie jest wzór, ale dobrze o tym wiedzieć. Otóż kilka wojen z ambasadorami USA przetrenował… Viktor Orbán. Jedna zaowocowała nawet książką. Nosi ona tytuł „Madam Ambassador”, a jej autorką jest Eleni Kounalakis, która w latach 2010-2013 była ambasadorem USA w Budapeszcie. Wcześniej była prezesem jednej z największych kalifornijskich firm zajmujących się zagospodarowaniem przestrzennym, AKT Development Corporation. A jednocześnie liczącą się działaczką Partii Demokratycznej. Była więc, jeśli chodzi o dyplomację, absolutną amatorką i jako taka wysłana została na Węgry.
W recenzji jej książki o Węgrzech zamieszczonej w „Washington Post” możemy przeczytać: „Kounalakis była świadkiem upadku tego, co niegdyś było najbardziej obiecującą nową demokracją w byłym bloku sowieckim. Neofaszyści zostali wybrani do parlamentu. Premier Viktor Orbán przewodniczył pracom nad nową konstytucją i uchwaleniem setek ustaw podważających niezależność sądownictwa, służby cywilnej i mediów. Antysemityzm narastał. W swoich wspomnieniach »Madam Ambassador« Kounalakis opisuje staczanie się Węgier w stan,
Południe zmienia kierunek
BRICS zyskał sześciu nowych członków – i nieformalne chińskie przywództwo O tym rozszerzeniu mówiło się już od lat, w końcu taki miał być cel istnienia tego nieoczywistego paktu. Kiedy powstawał, jeszcze jako czteroczłonowy blok, w 2009 r. na szczycie w Jekaterynburgu, miał przypieczętować wybicie się dawnych europejskich kolonii na pozycję globalnych pierwszoligowców. Najgłośniej za zinstytucjonalizowaniem współpracy z Rosją, Chinami i Indiami agitował ówczesny prezydent Brazylii Luiz Inácio Lula da Silva. Typowy dla
Wielka odnowa amerykańskiego imperium
Rozsądna rewizja strategii bezpieczeństwa narodowego powinna się rozpocząć od ogłoszenia harmonogramu wycofania się z NATO Andrew J. Bacevich gościł już na łamach PRZEGLĄDU 13 marca 2023 r. za sprawą głośnego i wyśmienitego tekstu „Hipokryzja i obrona cywilizacji”.
Jasina wyjedzie do Londynu. Albo nie?
Szukali roboty byłemu rzecznikowi MSZ i chyba znaleźli. Łukasz Jasina ma zostać szefem Instytutu Polskiego w Londynie. Pewności nie ma, bo w PiS jest silne lobby anty-LGBT. Ale również silny jest obóz sceptycznie oceniający przekazywanie Ukrainie tego, czego sami mamy mało. A Jasina ma tu pewne zasługi. Bo go zawiesili za parę słów prawdy o naszych relacjach ze wschodnim sąsiadem. Oczekiwanie od prezydenta Zełenskiego przeprosin nie mieści się w głowie prezydentowi Dudzie. Jeszcze nie. Ale Ukraińcy kolejnymi żądaniami mocno
Naiwni i nieporadni
Mający zazwyczaj trafne prognozy geostrategiczne Lech Mażewski jest pesymistą w sprawie przyszłych, powojennych relacji Polski z Ukrainą. Na łamach „Do Rzeczy” przewiduje, że głównym partnerem Kijowa będzie wówczas Berlin. Dlaczego? Bo Polska już nic więcej Ukrainie dać nie może. A Niemcy mają silne karty. Co pokazali, rozbudowując relacje niemiecko-ukraińskie długo przed wojną. Takie są zasady Realpolitik. Dobrze rozumieją to liderzy ukraińscy. A nasi? Według Mażewskiego „nie są w stanie tego pojąć nasi prostolinijni i wręcz
NATO nie powinno przyjmować Ukrainy
Europa musi się uniezależnić od USA i dać Ukrainie bardziej wiarygodne gwarancje niż sen o członkostwie Stephen Wertheim Opublikował pan niedawno w „New York Timesie” esej, który przekonuje, że przyjmowanie Ukrainy do NATO to zły pomysł. Pozwolę sobie zapytać od razu i bez zbędnego wstępu: dlaczego? – Wielu zwolenników członkostwa Ukrainy w NATO widzi Sojusz jako ostateczną gwarancję bezpieczeństwa. Najpewniejszą metodę odstraszania (surest deterrent), jaka istnieje. I ja doskonale rozumiem, dlaczego tak twierdzą. Dla wielu
Co Zachód naprawdę myśli o Ukrainie w NATO?
Między oficjalnymi deklaracjami polityków a rzeczywistością zieje przepaść Prezydent USA ogłosił w przededniu szczytu NATO w Wilnie, że Ukraina nie jest gotowa na akcesję do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Jednym zdaniem uciął trwające od miesięcy spekulacje. Joe Biden stwierdził, że „nie widzi jednomyślności co do przyjęcia Ukrainy już dziś do natowskiej rodziny” i że przyjęcie Ukrainy teraz oznaczałoby wejście członków paktu w stan wojny z Rosją. Dodał, że do akcesji konieczne będzie nie tylko zakończenie wojny, ale i spełnienie przez Ukrainę innych warunków, związanych choćby
Zostawić Europę?
Waszyngton chce ośmielić Europę do bardziej zdecydowanych działań militarnych. Czy Polska jest na to gotowa? W Stanach Zjednoczonych rośnie nowy konsensus. Szerokie grono, od realistów w dziedzinie stosunków międzynarodowych po lewicę, libertarian, a nawet część głównego nurtu, zgadza się w jednej sprawie. Ameryka historyczne maksimum zaangażowania militarnego w Europie osiągnęła już dawno – teraz jest czas, by je ograniczać. Europa powinna się usamodzielnić militarnie – zarówno pod względem własnych zdolności obronnych, jak i produkcji zbrojeniowej.
Koniec dominacji dolara? Nie tak szybko
Marzących o zdetronizowaniu dolara jako „rezerwowej waluty świata” jest wielu. Ale na razie się nie udaje Jest jedna rzecz, która łączy w nieoczywistym sojuszu alterglobalistów i skrajną prawicę w różnych miejscach globu. Coś, w czym zgodni mogą być lewicowy prezydent Brazylii Lula i Władimir Putin, technokratyczny Emmanuel Macron i radykalni francuscy marksiści oraz Komunistyczna Partia Chin. To przekonanie o hegemonii dolara i przewadze, jaką daje ona USA. A ściślej mówiąc, nawet nie samo przekonanie, ale chęć zmiany status






