Tag "Robert Walenciak"
Komisja Millera
Kto wyjaśnia katastrofę smoleńską? Dziś głównym saperem rządu jest Jerzy Miller, minister spraw wewnętrznych i administracji. Inżynier z wykształcenia, który nigdy nie zdradzał politycznych ambicji i dobrze na tym wychodził, bo lista stanowisk, które zajmował, jest imponująca. Wojewoda, wiceminister finansów, szef NFZ… Zawsze spokojny, poukładany, wiedzący, co mówi. Ale teraz przyszedł dla niego czas próby. Bo to on jest odpowiedzialny za raport polskiej strony badającej przyczyny katastrofy samolotu Tu-154 w Smoleńsku. To jest ta mina, którą
100 najbardziej wpływowych Polaków
Po raz 11. „Przegląd” przygotował listę stu najbardziej wpływowych Polaków. I po raz kolejny wyjaśniamy, jak ta lista powstawała, jakimi zasadami kierowaliśmy się podczas jej układania. Cóż bowiem znaczy „wpływowy Polak”? Wpływ to pojęcie szersze niż władza, niż stanowisko, a jednocześnie – bardzo ulotne. Jak precyzyjnie opisać, co kto może? I zważyć, kto ile może? Powtórzmy więc po raz kolejny: władza w państwie demokratycznym jest rozproszona. Jakąś jej część mają rządzący,
Wszystko teraz zwala się na pułk – rozmowa z płk Robertem Latkowskim
Nie daj Bóg, gdyby sprawę katastrofy wzięła w swoje ręce jakaś komisja międzynarodowa, bo skompromitowałaby nas. Zapytaliby: co wyście zrobili? – Czytał pan te stenogramy z czarnej skrzynki. – Pan to czytał, ja leciałem. I jak doleciałem (doprowadziłem) do pewnego momentu, to wstawałem. Nie dałem rady, musiałem przerwać. Nerwowo nie wytrzymywałem. Pan rozumie, ja „siedziałem” w tej kabinie! Żaden pilot Tu-154 M nie mógł tego spokojnie czytać! – Dlaczego? – Żeby zebrać do jednego lotu tyle naruszeń, to się w głowie
Na smoleńskich trumnach po władzę
Jarosław Kaczyński realizuje swój plan Polityczna jatka, którą mogliśmy obejrzeć w Sejmie w minionym tygodniu, to nie była eksplozja emocji czy też spontanicznie wywołana awantura. To był kolejny krok w kampanii Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS już kilka dni po przegranych wyborach prezydenckich proklamował nową drogę do władzy, nową politykę. I konsekwentnie ją prowadzi. Mit smoleński Mitem założycielskim tej polityki jest katastrofa smoleńska. Kaczyński nadaje jej wymiar mistyczny, choć sam jest przecież politykiem
Rok wielkich wstrząsów
Kto zyskał, kto stracił, a kto rozczarował w 2010 roku? To był rok wielkich wstrząsów. W lesie pod Smoleńskiem śmierć ponieśli czołowi politycy praktycznie ze wszystkich ugrupowań. Zginął urzędujący prezydent. Zdziesiątkowane zostało PiS, lewica straciła kandydata na prezydenta, Jerzego Szmajdzińskiego, i dwie wybitne posłanki – Jolantę Szymanek-Deresz i Izabelę Jarugę-Nowacką. W czerwcu, w atmosferze narodowej żałoby, Polacy poszli do urn. Wybrać nowego prezydenta. W drugiej turze niewielką większością głosów Bronisław Komorowski
Co goi polskie rany, co je rozdrapuje…
Prof. Karol Modzelewski Po katastrofie smoleńskiej poszedłem na mszę za duszę Izy Jarugi-Nowackiej. Znalazłem się obok gen. Jaruzelskiego. Przyszedł moment, przekazaliśmy sobie znak pokoju, na co był wielki czas – Zaskoczyła pana decyzja prezydenta Komorowskiego, gdy przed wizytą prezydenta Miedwiediewa zaprosił na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego gen. Jaruzelskiego? – Myślę, że to był świadomy krok, bardzo przemyślana decyzja. Została ona umieszczona w ramach szerszej inicjatywy, żeby zaprosić wszystkich byłych prezydentów i wszystkich byłych premierów
Szykowana była pełzająca interwencja
Rok 1981. Polska, ZSRR, stan wojenny. Widziane ze Sztabu Generalnego Gen. Franciszek Puchała – Panie generale, kiedy zaczęliście przygotowywać plany stanu wojennego? – To nie zaczęło się w Sztabie Generalnym. Sztab Generalny był wykonawcą decyzji politycznych. Trzeba by więc sięgnąć do materiałów Komitetu Obrony Kraju, przypuszczam, z jesieni 1980 r. Natomiast koncepcja stanu wojennego dojrzała w marcu 1981 r. 27 marca gen. Jaruzelski podpisał trzy najważniejsze dokumenty: Myśl przewodnią wprowadzenia stanu
Oto odzywają się nożyce
„Wszystkie ręce umyte” – film nie tylko o Blidzie Film Sylwestra Latkowskiego i Piotra Pytlakowskiego o Barbarze Blidzie poruszył polską sceną polityczną i medialną. Z kilku powodów. Po pierwsze, autorzy dotarli do nowych informacji, uzupełniających naszą wiedzę o sprawie Blidy. Informacji, dodajmy, bardzo niewygodnych dla PiS i jego funkcjonariuszy. Po drugie, rzadko się zdarza, by o jakimkolwiek filmie, zanim jeszcze się ukaże, tak wiele pisano i by tak bardzo go atakowano. Filmu jeszcze nie zmontowano, fizycznie go nie było, a już
Ile Śląska w Śląsku?
Prof. Jacek Wódz, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego Czas, żeby Polacy przyzwyczaili się, że Polska to nie jest zabór rosyjski i nic więcej – Zaskoczył pana wyborczy rezultat Ruchu Autonomii Śląska? – Nie za bardzo. Zakładałem, że dostaną w granicach 6-8%, dostali trochę więcej. A dlaczego nie zaskoczył mnie ich wynik? Dlatego że jest to struktura działająca od dłuższego czasu, pojawiająca się często w mediach, aktywna. Dr Gorzelik, który jest szefem RAŚ, jest człowiekiem znanym, dość często zabierającym głos publicznie.
Dlaczego nie można dojść do prawdy
Nikt filmu o śmierci Blidy nie widział, a już o nim piszą i mówią! Film nie był jeszcze zmontowany, fizycznie go nie było, a już krzyczano, że jesteśmy hienami Sylwester Latkowski, współautor, razem z Piotrem Pytlakowskim, filmu „Wszystkie ręce umyte. Sprawa Barbary Blidy” – Dlaczego zdecydowaliście się kręcić taki film? – Rozmawialiśmy kiedyś z Piotrem Pytlakowskim o naszych planach, o tym, czym warto się zająć. I wtedy mu powiedziałem, że ze wszystkich spraw, którymi się zajmujemy, które omawiamy,







