Tag "Robert Walenciak"
Naga prawda o służbach specjanych
9 służb kontroluje i śledzi Polaków Kwiecień 2007 r. Siemianowice Śląskie. Godzina szósta rano. ABW wchodzi do domu Barbary Blidy. Pada strzał. Blida ginie we własnym domu. Dlaczego akurat byłą posłankę przed oblicze prokuratora miała doprowadzić ABW, a nie policja? Czy nie po to, by powiało w mediach grozą? Co robiła przed domem Blidy ekipa z kamerą? Czy nie było tak (w zasadzie na sto procent tak było), że funkcjonariusze ABW kręcili film z aresztowania posłanki po to, by władza mogła go pokazać w wieczornych „Wiadomościach”, by służył
Tusk na polu minowym
Wiemy, jaka będzie opozycja, nie wiemy, jaki będzie rząd Lepiej już było. 16 października został zaprzysiężony rząd Donalda Tuska i tym samym skończył się dla nowego premiera czas karnawału, który zaczął się w powyborczy wieczór, 21 października. I bracia Kaczyńscy, i PiS bardzo zadbali, by nowy premier nie miał zbyt wielu złudzeń. Lech Kaczyński wprawdzie pogratulował Tuskowi zwycięstwa, ale za chwilę przedstawił mu swój wzorzec idealnego rządu – a był nim
Tusk chce uciec od wyborczych obietnic?
Niebawem przekonamy się, czy nowy premier wskoczy w buty PiS Rząd Donalda Tuska to 241 posłów. 209 z Platformy, 31 z PSL i jeden poseł reprezentujący Mniejszość Niemiecką. W polskich warunkach to nie jest większość pozwalająca efektywnie rządzić. W polskich warunkach de facto jest to rząd mniejszościowy. Aby bowiem przyjąć kluczowe ustawy (te mniej ważne z reguły przyjmowane są przygniatającą większością, głosami rządzących i opozycji), Tusk będzie musiał dogadać się albo z prezydentem Lechem Kaczyńskim (czyli z PiS), albo z LiD.
Odetchnąłem!
Mam wrażenie, że Kaczyński wciąż nie wie, co się stało… Tomasz Lis – dziennikarz Otworzył pan szampana w wyborczy wieczór? Nie było szampana. Było wino, choć z powodów doskonale apolitycznych. I była, przyznaję, ulga. Obawiał się pan zwycięstwa PiS? Przed 12 października, przed debatą Kaczyński-Tusk, bardzo się bałem, że opozycja zmierza w stronę porażki, że PiS zdobędzie pełnię władzy. Bałem się, jako obywatel… I to wszystko prysło 12 października, o godzinie 21.00. Runął
LiD po wyborach i co dalej?
Wyborcy centrolewicy w niewielkim stopniu liczą się ze wskazówkami lokalnych działaczy. Plakietki organizacyjne są dla nich trzeciorzędne Klęska czy niezły wynik? Kto na centrolewicy wygrał, a kto zawalił? Jak oceniać 13,15% uzyskanych w niedzielnych wyborach przez LiD? Czy ten projekt ma przyszłość? Czy liderzy lewicy rzucą się sobie do gardeł, by walczyć o przywództwo nad słabnącą partią? Co dalej – czy centrolewica będzie miała w nowym Sejmie dobre dni, czy też skazana będzie na przemilczenie, nie przebije się w walce między PiS
Odsuniemy PiS od władzy
Im większe poparcie dla LiD, tym większe prawdopodobieństwo odsunięcia PiS od władzy. Powiem więcej – po raz pierwszy w tej kampanii – silny LiD to gwarancja, że PiS nie będzie rządziło Z Wojciechem Olejniczakiem, przewodniczący koalicji LiD rozmawia Robert Walenciak – O co chodzi w tej grze? Czy wybory 21 października naprawdę są najważniejsze od roku 1989? – Te wybory rzeczywiście są najważniejsze od roku 1989. Dlatego, że Polska ma ogromną szansę rozwoju, Polska ma szansę zmian na lepsze. Realizacji programu społecznego, naprawy
Zbrojne dywizje partii rządzącej
Prawo stosowane jest wybiórczo. Z wielką surowością w stosunku do przeciwników politycznych obecnej władzy i z dużą tolerancją wobec osób bliskich rządzącemu układowi Z prof. Zbigniewem Ćwiąkalskim rozmawia Robert Walenciak – Panie profesorze, czy to, co robi PiS, to jest zagrożenie dla państwa prawa, czy tylko takie gadanie? – Uważam, że to, co robi PiS, jest zagrożeniem dla państwa prawa. A najnowsze wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego w tych obawach mnie umacniają. Premier powiedział, że budujemy państwo na nowo. To bardzo
W Sejmie będę postrachem PiS
W Krakowie mówi się, że ta cała ekipa stanie kiedyś przed Trybunałem Stanu, z wyjątkiem ministra Ziobry, bo ten stanie przed sądem dla nieletnich Prof. Jan Widacki – Widacki numerem jeden na liście LiD w Krakowie… Co pan zrobił, że ma pan jedynkę? – Nic nie zrobiłem. 10 lat temu pożegnałem się z polityką i byłem święcie przekonany, że na zawsze. A znalazłem się w niej w 1989 r., jak gdyby na delegacji obywatelskiej. Wtedy szli tu ludzie z różnych miejsc, z redakcji, z uczelni, z teatru. Ja też poszedłem,
Reporter bez granic
Książka Mirosława Ikonowicza zaczyna się trzęsieniem ziemi, a potem napięcie rośnie „Na szczęście spalił się nasz dom przy ulicy Konarskiego w Wilnie” – tak zaczyna się książka Mirosława Ikonowicza „Zawód: reporter”, czyli zaczyna się trzęsieniem ziemi, a potem napięcie rośnie. Namawialiśmy Mirka Ikonowicza, naszego redakcyjnego kolegę, przez lata całe, by przelał na papier choć część swoich reporterskich wspomnień. By opisał, jak rozmawiał z Che Guevarą, jak plażował z Fidelem Castro, jak






