Tag "rząd PiS"

Powrót na stronę główną
Felietony Jan Widacki

Znów te „Dziady”!

Słynne powiedzenie Lecha Kaczyńskiego „Spieprzaj, dziadu” okazało się prorocze. Krakowski Teatr im. Juliusza Słowackiego wystawił „Dziady” w reżyserii Mai Kleczewskiej. Ledwie się odbyła premiera, głos zabrała znana z głębokich przemyśleń i fanatycznego przywiązania do PiS małopolska kurator Barbara Nowak. Nie oglądając spektaklu, pani kurator uznała, że jest „haniebny”, „przygotowany dla celów walki opozycji antyrządowej z polską racją stanu” oraz „szkodliwy dla dzieci i młodzieży”, bo zawiera i promuje „treści, które pozostają w jawnej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Polska wolna od Dziedziczaka

Jeśli coś w dojnej zmianie obrodziło, to kosmici. Choćby taki Jan Dziedziczak. Odlot nawet jak na standardy PiS. Przypadek człowieka, który za cokolwiek się weźmie – to klapa. 15 lat temu był rzecznikiem prasowym Jarosława Kaczyńskiego. I na tym jedzie. Od posady do posady. Przyssał się do Polonii – najpierw w MSZ jako sekretarz stanu, a teraz w Kancelarii Premiera jako pełnomocnik rządu ds. Polonii. Taka paprotka, która lubi zjeść. Ale czasem się odezwie. I to Dziedziczakowi gwarantuje wysokie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

W MZA kasa jest. Ale dla Syguta

Kierowcy warszawskich autobusów mają dość pracy za grosze. W Miejskich Zakładach Autobusowych pięć (!) związków zawodowych domaga się wyższych wynagrodzeń. Nawet nie myślą, by zarabiać grube tysiące jak członek zarządu Tomasz Sygut. Chodzi im o 800 zł brutto. Sygut został wepchnięty do spółki przez Platformę Obywatelską, której się wysługiwał jako szef TVP Info. Ile to już lat rządzi PiS? I tyle lat warszawiacy utrzymują Syguta. Ma to jakiś sens? Nie sprawdził się w telewizji. W MZA

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Po drugiej stronie lustra

Skoro nie można pomóc tym w lesie, to może da się pomóc tym, którzy już tu są Ośrodki dla cudzoziemców Według danych umieszczonych na stronie gpv.pl/web/udsc w Polsce jest dziewięć ośrodków dla cudzoziemców: w Dragaczu, Bezwoli, Białej Podlaskiej, Horbowie-Kolonii, Łukowie, Dębaku, Górze Kalwarii, Białymstoku, Czerwonym Borze. Jesteśmy dzielni. Jesteśmy solidarni. Jesteśmy tolerancyjni. Wykrwawialiśmy się stuleciami w obronie wolności naszej i waszej. Forsowaliśmy Somosierrę, szturmowaliśmy Monte Cassino i wdychaliśmy pustynny pył pod Tobrukiem.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Czy Łukaszenka wygra Kaczyńskiemu wybory?

Dyktator nie złamie Polski. Ale wyborcy w dniu elekcji, być może przyśpieszonej, pójdą za PiS jak za panią matką Czy Łukaszenka wygra PiS wybory? Powyższy pogląd może się wydać absurdalny – niesłusznie. Od sześciu lat grzęźniemy w takich oparach nonsensu, że już nic nie może nas dziwić. Władza Jarosława Kaczyńskiego zbudowana jest na konfliktach i awanturach wszystkich ze wszystkimi. Dotyczy to zarówno polityki wewnętrznej, jak i zagranicznej. W tej sytuacji nie może dziwić, że gdy tylko na naszej granicy zaczęli się pojawiać

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Antyszczepionkowcy pod parasolem PiS

Jak to z nami jest? Prawica utwierdza naród w przekonaniu, że nasza historia to piękny serial składający się z bohaterskich czynów. Wyłącznie. A kto marudzi i wyciąga jakieś brudy, zdrady i pospolitą głupotę, ten uprawia pedagogikę wstydu. Bo przecież my, Polacy, odwagę i niezłomność wyssaliśmy z mlekiem matki. I nagle ten bohaterski naród na widok kilkuset migrantów, uzbrojonych w kije i kamienie, ogarnęła taka fala lęku, taki strach, że większość gotowa jest oddać się pod opiekę nawet temu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Ludzie i koty

Kiedy zaczął się szturm uchodźców na polską granicę z Białorusią, gdy pomrukiwać zaczęła Rosja, moja pierwsza myśl była mało humanitarna, bardziej polityczna – że to podarunek od losu dla PiS, to może mieć taką wagę jak katastrofa smoleńska. Reżimowa telewizja trąbi: do boju, wojna! Przerażony lud zawsze tuli się do władzy. A dla Polski to będzie egzamin z humanizmu, więcej, test, czy jeszcze należymy do Europy. Zima za pasem i ci ludzie zaczną umierać na naszych oczach. Kaczyński

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Damski bokser

Przemówił znany moralista, obdarowany certyfikatem moralności przez hierarchów, i to potwierdzonym praktyką. Zaliczenie dwóch ślubów kościelnych to ciekawostka z Księgi rekordów Guinnessa. Ale Jacek Kurski wycina nie takie numery. A najbardziej lubi rozdawać kasę podatników. I karać przeciwników dojnej zmiany. Na przykład Barbarę Kurdej-Szatan, którą pogonił z serialu „M jak miłość”. Pogonił, bo aktorka dość emocjonalnie oceniła Straż Graniczną, a jeszcze gorzej pracę rządu. W telewizji rządowej od dawna nie ma miejsca na takie poglądy. Po wyrzuceniu Kurdej-Szatan załoga

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Przeddrucie chrześcijaństwa

Oficjalna propaganda otrąbiła wielkie zwycięstwo! Na miarę odsieczy wiedeńskiej i batalii chocimskiej. Nasze siły zbrojne, Straż Graniczna i policja powstrzymały najazd islamu na Europę. Po raz kolejny ocaliliśmy nasz kontynent przed najazdem pogaństwa! Tym razem pod Kuźnicą Białostocką. Tak oto Kuźnica dołączyła do Wiednia i Chocimia! Europa powinna być nam wdzięczna. Ale Europa (ta zachodnia), jak to Europa, okazuje się znów niewdzięczna! Prezydent i tym razem, jak zresztą zawsze, miał rację! To przecież „wyimaginowana wspólnota”.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Andrzej Romanowski Felietony

Polonez-Fantazja

Nie jestem pewien, czy z utworów Chopina akurat „Polonez-Fantazja” jest mi najbliższy. Gdybym taki utwór miał wskazać, padłoby chyba na „Balladę g-moll”, którą przed wielu laty wykonał parę razy w naszym mieszkaniu Zdzisław Bytnar, brat mamy, dyrygent i pianista. Wuj, osiadły w Sopocie, przyjeżdżał od czasu do czasu do nas do Krakowa i swoją obecnością tworzył rodzinne święto. Uczyłem się już wtedy muzyki, lecz wuj w „Balladzie g-moll” wydobywał z fortepianu możliwości dla mnie, 11-latka, kompletnie niewyobrażalne, nigdy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.