Tag "upały"
Nie przegap czerniaka
Uważajmy na poparzenia słoneczne
Prof. Piotr Rutkowski – kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie. Od czerwca prof. Piotr Rutkowski zasiada w ścisłym kierownictwie ASCO, komitetu odpowiadającego za globalne działania największego towarzystwa onkologicznego na świecie. To pierwsza taka funkcja powierzona Polakowi. Profesor zajmuje się kompleksową diagnostyką i leczeniem operacyjnym nowotworów tkanek miękkich, leczeniem operacyjnym mięsaków, diagnostyką i leczeniem operacyjnym nowotworów skóry – rakiem podstawnokomórkowym, płaskonabłonkowym i czerniakiem.
Jaka zmiana na skórze powinna nas zaniepokoić?
– Trzeba pamiętać, że nowotwory skóry są częste. Chociaż sam czerniak nie jest tak częsty. Ma różny kolor, może mieć też bardzo różne rozmiary, a jego główną cechą jest to, że się zmienia. Czyli czegoś na skórze nie było, a pojawiło się i rośnie, albo coś było nawet przez długi czas i zaczęło się zmieniać, powiększać. Czerniak jest zmianą asymetryczną, ma nierówne brzegi. Naprawdę należy zwrócić uwagę na przekształcanie się zmiany skórnej, bo czasem pacjenci mówią, że mieli 10 lat jakąś zmianę i zaczęła im rosnąć. Nie należy odkładać wizyty u lekarza. Na skórze przekształcają się różne łagodne zmiany: znamiona albo brodawki czy naczyniaki. Nie jest jednak tak, że jeśli coś się zmienia, to od razu musi to być nowotwór skóry. Niemniej nie powinniśmy tego lekceważyć. W przypadku raków skóry to są często niegojące się ranki. Jeżeli coś nam się nie goi powyżej sześciu tygodni, powinniśmy się tym zainteresować.
Czy łatwo wykryć czerniaka, jeżeli jest na bardzo wczesnym etapie?
– Dermatolog lub chirurg onkolog jest w stanie wykryć czerniaka za pomocą dermatoskopu lub wideodermatoskopu. Część pacjentów pyta, czy nie lepiej sięgnąć po wideodermatoskop, czyli połączenie dermatoskopu z bardzo dokładnym monitorem, który dodatkowo sam analizuje zmiany skórne. Odpowiadam: nie, wideodermatoskop jest głównie potrzebny do kontroli dużej liczby znamion. W większości wideodermatoskopów można wszystko zeskanować, pozaznaczać, gdzie te zmiany są, i porównywać w czasie, jak się zmieniają. A w przypadku większości chorych wystarczy zwykła dermatoskopia. Jest naprawdę bardzo czułym badaniem,
Włochy jak Karaiby
Kiedy upalne lato przestaje być rajem
Korespondencja z Rzymu
– O Boże, do Europy nadciąga karaibski klimat… Ale na Karaibach od dawna żyją w takich warunkach i jakoś sobie radzą. My też się do tego przyzwyczaimy, nie umrzemy – stwierdził przewodniczący włoskiego Senatu Ignazio La Russa, komentując falę upałów, która pod koniec czerwca objęła znaczną część Europy i mocno dotknęła Półwysep Apeniński. Słowa drugiej osoby w państwie wywołały burzliwą dyskusję. Dla jednych były wyrazem zdrowego rozsądku, dla drugich – niebezpiecznym uproszczeniem. Krytycy podkreślali, że zmiany klimatu to nie tylko wyższe temperatury, ale i susze, gwałtowne burze, pożary oraz rosnące straty gospodarcze.
Liczby nie pozostawiają wątpliwości – czerwcowa fala upałów miała historyczną skalę. Choć pierwsza połowa miesiąca była chłodniejsza, w drugiej temperatury w wielu regionach przekraczały normę o 7-9 st. C. W Mediolanie i Turynie padły rekordy czerwca – niemal 38 st.
30 czerwca aż 25 włoskich miast objęto najwyższym stopniem ostrzeżenia przed upałami – bollino rosso. Czerwony alert ogłaszany jest, gdy ekstremalne temperatury utrzymują się przez kilka dni i nocy, stwarzając zagrożenie dla całej populacji.
To najwyższy poziom w czterostopniowym systemie ostrzeżeń Ministerstwa Zdrowia. I rzeczywiście w wielu miejscach również noce pozostawały wyjątkowo gorące, uniemożliwiając organizmowi regenerację.
Rekordowe zużycie energii przez klimatyzatory przeciążyło sieć elektroenergetyczną. W Turynie, Mediolanie i Neapolu doszło do lokalnych blackoutów. Jednocześnie temperatura mórz otaczających Włochy osiągała 27-28 st., miejscami nawet o 6 st. przekraczając średnią sezonową.
Ekstremalne temperatury odnotowano w całej Europie. W hiszpańskim Andújar 45,1 st. C, w Bordeaux 42 st., w Rzymie ponad 40 st., w Czechach 40,6 st., w Niemczech 41,5 st., a w Polsce – w Słubicach – 40,5 st., najwyższą temperaturę w historii oficjalnych pomiarów. Według Światowej Organizacji Zdrowia w ciągu jednego tygodnia fala upałów mogła się przyczynić do ponad 1,3 tys. zgonów.
Klimatolodzy podkreślają, że jeszcze pół wieku temu tak silna fala gorąca już w czerwcu byłaby niemożliwa. Dziś wyzwaniem jest więc nie samo przyzwyczajenie się do wyższych temperatur, lecz dostosowanie miast, ochrony zdrowia, energetyki i gospodarki do nowej rzeczywistości klimatycznej.
A to dopiero początek
Przed nami jeszcze sierpień, który budzi coraz większe obawy. Włosi analizują już dane z ubiegłego roku i tworzą nową klasyfikację. Raport Krajowego Systemu Ochrony Środowiska (SNPA) pokazuje, że 2025 był kolejnym rekordowo ciepłym rokiem i zapowiedzią tego, z czym kraj zmierzy się w 2026. To,
Śmiertelna ochłoda
Co zabija w upał? Woda, brawura, a może alkohol?
Tragiczna niedziela skończyła się utonięciem 17 osób. W obliczu ekstremalnych upałów każdy szuka możliwości schłodzenia. Często nad wodą. Niestety, część osób zachowuje się nierozważnie, co prowadzi do licznych tragedii. Jeśli nie chcemy powtórki z tego czarnego weekendu, czas zacząć uważać na siebie i innych.
Mordercze upały
Zgodnie z najnowszymi statystykami Komendy Głównej Policji oraz Rządowego Centrum Bezpieczeństwa od początku czerwca (wliczając w to rozpoczęte właśnie wakacje szkolne) w Polsce utonęło już 55 osób. Ostatnie dni przyniosły wyjątkowo tragiczny bilans ze względu na przetaczające się przez kraj fale ekstremalnych upałów. Wyjątkowo czarna okazała się niedziela 28 czerwca, kiedy w ciągu zaledwie jednej doby życie nad wodą straciło aż 17 osób – to najwyższy jednodniowy bilans od początku całego roku. Według danych zgromadzonych przez policję w ciągu ostatnich kilku lat mamy tendencję spadkową, jeśli chodzi o utonięcia nad Wisłą. W 2025 r. utonięcia były przyczyną śmierci 292 osób. W 2024 r. utonęły 444 osoby, a w 2023 r. było to 450 osób.
Ten rok może być jednak rekordowy ze względu na ekstremalne temperatury. Od jego początku w polskich wodach utonęło już co najmniej 120 osób, z czego 65 zginęło od stycznia do maja. Kolejne 55 przypadków to tragiczna statystyka z samego czerwca, co pokazuje skalę problemu w okresie letnim. Tym bardziej przerażający jest fakt, że mieliśmy 17 ofiar jednego dnia. W weekend 27-28 czerwca padł historyczny rekord temperatury. Jak przekazała Polsat News rzeczniczka Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej Agnieszka Prasek, według danych telemetrycznych i operacyjnych IMGW w niedzielę w Słubicach odnotowano 40,5 st. C, a w Toruniu 40,3 st. C. Oznacza to pobicie rekordu z 1921 r., który padł w Prószkowie (było to 40,2 st. C).
Jeśli długoterminowe prognozy się sprawdzą, lipiec wcale nie przyniesie poprawy. Synoptycy przewidują, że już około 8-9 lipca nad zachodnią Europą ponownie zacznie się rozbudowywać silny wyż baryczny, określany mianem kopuły ciepła. To może oznaczać, że na zachodzie i południowym zachodzie kraju temperatura może ponownie sięgnąć 35-40 st. C. Synoptycy zastrzegają, że prognozy długoterminowe mogą ulegać zmianom, jednak większość modeli wskazuje, że lipiec będzie cieplejszy niż zwykle.
Piwko nad jeziorkiem
„Apel o zachowanie czujności nad wodą. Woda to żywioł – chwila nieuwagi może zakończyć się tragedią. Każdego roku dochodzi do utonięć, którym można zapobiec” – napisano w komunikacie policji po feralnej niedzieli. Służby ratunkowe nieustannie apelują do amatorów letniego pływania o rozwagę. Zalecają wybieranie wyłącznie strzeżonych kąpielisk i absolutne niełączenie alkoholu z wchodzeniem do wody. Ofiarami tragicznej niedzieli byli sami mężczyźni, a według służb do głównych przyczyn utonięć należał alkohol. To wszystko wpasowuje się zaś w wieloletnie statystyki dotyczące utonięć. Spójrzmy na profil ofiary wyłaniający się ze statystyk. Ponad 85% wszystkich osób tonących w Polsce to mężczyźni – najczęściej w wieku od 45 do 59 lat – oraz młodzi dorośli. To właśnie w tych grupach odnotowuje się najwięcej przypadków brawury połączonej ze spożywaniem alkoholu na dzikich kąpieliskach.
Policja oraz Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe (WOPR) operują szczegółowymi danymi rocznymi, z których wyłania się stały i bardzo niepokojący schemat. Długoterminowe statystyki pokazują, że ofiarami ok. 20-25% wszystkich utonięć w Polsce są osoby,
k.wawrzyniak@tygodnikprzeglad.pl
Zarządzanie żarem
Upały sakramenckie; choć i bez nich się męczę i pocę z byle powodu, dawno wkroczywszy w wiek zawałowy, dryfuję już ku otwartemu morzu starości, zatem wszelkie alerty esemesowe o ekstremalnym zagrożeniu stanem upalnym trafiają prosto w moją pakamerę lęków. I sam już nie wiem, czy ta fala gorąca faktycznie taka mordercza, czy zaiste nigdy wcześniej takiego żaru między Bugiem i Odrą nie zaznano, azaliż to masy upalnego powietrza tak miażdżące, czy też może miazga masowego przekazu czerwonymi wersalikami tłoczonego. No bo jeśli kto moim strachem zaczął zarządzać, niedoczekanie jego, teraz mnie straszy gołym niebem, zaraz będzie chciał zasiać inne obawy, a to że wróg u bram przebiera nogami, by gwałcić „nasze kobiety”, wróg wewnętrzny chce uczyć masturbacji „nasze dzieci”, do tego „różnego rodzaju pasożyty, pierwotniaki” wprost kotłują się w każdym imigranckim organizmie, próbującym przeniknąć przez płoty kolczaste i korony cierniowe, którymiśmy obwarowali „naszą ziemię”. Te wszystkie alarmy wciskają się nam do telefonów nie po to, byśmy mieli baczenie, lecz by nam dusza na ramieniu wciąż siedziała, bo człowiek z duszą na ramieniu jest bezbronny jak srający pies, nie człowiek to już, a zasób ludzki, podatny na manipulację. Trudno, wolę się topić od żaru, niż pocić ze strachu, rzekłem i od razu temperatura odczuwalna spadła w granice normy.
Owszem, niegdyś lepiej znosiłem upały od wielkich mrozów, bo do czterdziestki brakowało mi ochronnej warstwy tłuszczu, potem zaś oddałem Tatrom palec u stopy i część w niej czucia, przez co marzł mi w bucie kiepsko ukrwiony ocalały paluch. Teraz nadciśnienie sprawia, że mi wiecznie ciepło, babiny okutane płaszczami dziwują się, gdy śmigam po mieście w żonobijce, za to upały działają mi na nerwy, wyczuwam w nich niejaką wrogość, agresywność wymierzoną we mnie osobiście, nie muszą być ekstremalne, wystarczy zwykłe plażowe trzydzieści w cieniu. Morze nigdy mnie nie pociągało,
Wynaleźć naród na nowo
Żadne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego nie równa się z globalnymi zmianami klimatu
Pamiętajmy, że w ewolucji naszego gatunku współpraca była ważniejsza niż konflikt. Jesteśmy znakomitymi współpracownikami, nawet jeśli – paradoksalnie – zdolność ta popycha nas do rasizmu i postaw plemiennych. Jednak czekają nas czasy, których nie da się porównać z tym, czego doświadczyliśmy wcześniej. Żadne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego nie może się równać z tym, jakim dla państw są globalne zmiany klimatu i ich społeczne reperkusje, w tym masowa migracja. Fale upałów już teraz zabijają więcej ludzi niż wojny.
Zdolność naszego gatunku do współpracy nigdy dotąd nie była tak potrzebna; i nigdy nie była wystawiona na taką próbę. Skala czekającego nas kryzysu wymaga globalnej współpracy nowego typu, w tym wprowadzenia nowego międzynarodowego obywatelstwa i stworzenia globalnych instytucji odpowiedzialnych za migracje i stan biosfery – nowych władz, które będą opłacane z naszych podatków i przed którymi państwa narodowe będą odpowiadać za swoje działania. Politolog David Held przekonuje, że w wyniku postępującej globalizacji nasze granice państwowe straciły na znaczeniu – niejako „wyrośliśmy z nich” – i obecnie żyjemy w „nakładających się na siebie wspólnotach losu”, z których powinniśmy stworzyć kosmopolityczną demokrację na poziomie globalnym. Organizacja Narodów Zjednoczonych nie ma obecnie władzy wykonawczej nad państwami narodowymi, jeśli jednak mamy obniżyć temperaturę planety, zmniejszyć stężenie dwutlenku węgla w atmosferze i przywrócić różnorodność biologiczną na świecie, konieczne będzie wprowadzenie globalnych ograniczeń i globalnego zarządzania. Niezbędne jest zatem stworzenie jakiegoś nadrzędnego organu władzy, dysponującego uprawnieniami, które da się wyegzekwować.
Podstawę tego globalnego rządu powinny stanowić silne państwa, ponieważ napięcie między dążeniami jednostki i społeczeństwa jest faktem – znamy je wszyscy bardzo dobrze i wiemy, jak trudno ze sobą pogodzić te pragnienia i potrzeby nawet w małej, połączonej silnymi więzami społeczności, nie mówiąc o populacji całej planety. Trudno jest nam poczuć troskę o bezimiennego, człowieka żyjącego w kraju, którego nigdy nie odwiedziliśmy, żyjąc w mieście oddalonym od niego o tysiące kilometrów; tak naprawdę miewamy nawet problem z uwzględnieniem w naszych decyzjach potrzeb nieznajomego mieszkańca sąsiedniej ulicy.
Ostatecznie do tego właśnie można sprowadzić sens istnienia państw narodowych: mają one pomagać w zarządzaniu strukturami i instytucjami umożliwiającymi praktyczną współpracę między obcymi ludźmi, dzięki czemu rozwija się i umacnia wspólnota, w której wszystkim się powodzi. Nie jesteśmy tak blisko spokrewnieni z innymi członkami naszego społeczeństwa, by nasza współpraca z nimi miała sens z punktu widzenia genetyki. A jednak działamy razem, jakbyśmy byli członkami jednej rodziny. Codziennie dobrowolnie poświęcamy swój czas, energię i zasoby jako jednostki, aby zapewnić korzyści naszemu społeczeństwu – i robimy to, ponieważ jest to nasze społeczeństwo, nasza „rozszerzona rodzina”, nasze państwo narodowe. Państwo narodowe jest potężnym narzędziem umożliwiającym nam tak owocną współpracę; jak to ujął politolog David Miller, „narody to społeczności, które robią coś razem”.
Tym, czego nam obecnie potrzeba, jest połączenie internacjonalizmu i nacjonalizmu. Tylko silne państwa narodowe będą w stanie
Fragmenty książki Gai Vince Stulecie nomadów. Jak wędrówki ludów zmienią świat, przeł. Andrzej Wojtasik, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2024
Spalanie świata
Utrzymanie wzrostu temperatury na poziomie 1,5 st. C jest celem nierealistycznym. Ale czy należy go porzucić? Choć na półkuli północnej panuje zima, i to jedna ze sroższych w ostatnich latach, refren typowy dla dziennikarskich depesz okresu letniego już zaczyna wybrzmiewać całkiem głośno. Dopiero co analitycy z NASA oficjalnie zaprotokołowali fakt oczywisty chyba dla wszystkich: rok 2023 był najcieplejszy, od kiedy prowadzone są systematyczne pomiary. Dla reportera klimatycznego styczeń oznacza też lato w Australii, z którym wiążą się
Pociągiem za jeden uśmiech i zero euro
Hiszpanie z części połączeń skorzystają za darmo, Niemcy – za 9 euro. Czy ten eksperyment przetrwa? Wbrew oczekiwaniom ustawodawców na początku nie było ekscytacji, tylko chaos. Kiedy wiosną niemieckie władze ogłosiły, że na trzymiesięczny okres wakacyjny wprowadzają powszechnie obowiązujący bilet na transport publiczny w wysokości zaledwie 9 euro, jak Europa długa i szeroka chwalono je za odważne posunięcie i stawianie na komunikację zbiorową. Wtedy jednak projekt był jeszcze teorią, a jego praktyczne konsekwencje pozostawały trudne do oszacowania. Deutsche
Najlepsze buty na upalne, letnie dni – kup je z Kuplio
Fale upałów coraz częściej napływają nad nasz kraj w okresie letnim, pustosząc nasze domy i ciała. Powstrzymujemy je na wszelkie możliwe sposoby, nosząc m.in. przewiewną i cieńszą odzież, a także zakładając odpowiednie obuwie. Jeśli chcesz sprawić sobie buty,
Subkontynent spalony słońcem
Fale upałów, które dewastują Indie, przestały dla kogokolwiek być anomalią W ubiegłym miesiącu średnia maksymalna temperatura w New Delhi wynosiła 40,1 st. C. 15 maja padł rekord absolutny, termometry zbliżyły się do granicy 50 st.: dwie położone na południu miasta stacje meteorologiczne odnotowały odpowiednio 49,1 i 49,2 st. Upał nie był zresztą tylko problemem stolicy, bo w tym czasie mapa pogodowa całego kraju wyglądała jak satelitarne zdjęcie powierzchni Marsa.
2021 – kanadyjski rok rekordów
Czyli Polak potrafi, pod każdą szerokością geograficzną Korespondencja z Kanady 2021 – kolejny rok pod znakiem COVID-19 na całym świecie – w Kanadzie był czasem bolesnych rozliczeń z mrokami przeszłości, która na trwałe okaleczyła prawowitych właścicieli ziem stanowiących dzisiaj Kanadę. Odnalezienie setek szczątków dzieci – uczniów nieludzkich szkół rezydencjalnych dla „Indian”, spowodowało eksplozję dyskusji, trudnej, ale niezbędnej, bo rozliczyć się z historią powinien każdy kraj. To proces, który jeszcze potrwa, ale ważne, że nikt nie zamiata








