Tag "zabawa"

Powrót na stronę główną
Obserwacje

Plac zabaw czy plac zakazów

Dzieci marzą o krzakach, patykach i błocie

Samotny zwierzak kiwak w rogu podwórza, otoczony płotem, z matą amortyzacyjną zamiast gleby – tak wygląda „plac zabaw o zaostrzonym rygorze” w Kielcach, przedstawiony w materiałach urbanisty i socjologa Łukasza Harata i nazwany „izolatką dla jednego bardzo małego, bardzo grzecznego przestępcy”. Przepiłowane i przedzielone płotem huśtawki przed blokiem przy ul. Owsianej w Poznaniu to z kolei zniszczony na polecenie właścicieli działki plac, który był miejscem zabaw całych pokoleń Poznaniaków, a dziś jest krajobrazem po bitwie stoczonej przez rodziców – i przegranej z chamstwem i chciwością.

Pomijając skrajności, polskie place zabaw są nowoczesne i bezpieczne. Jeżeli jednak zdarzy nam się na nich zobaczyć sfrustrowane monotonią zabawy dzieci, tudzież znudzonych rodziców, to warto zadać sobie pytanie, czy świat znów nam nie ucieka, i to w innym kierunku niż ten, gdzie rządzą wszechobecne maty i kolorowy plastik. W najlepszych projektach z myślą o dziecięcych zabawach wraca stare: przesiadywanie w krzakach, babki z piasku, błotne zupki i kotlety z liścia. Czyli wolna, nieskrępowana zabawa.

Nasz przyjaciel brud

W Finlandii błoto i mech stopniowo zastępują gumową matę amortyzacyjną. Fińscy uczeni mają przepis na lepsze dzieciństwo: dzikie place zabaw. Koniec z asfaltem, do przedszkoli wjeżdżają liście, czarna ziemia i martwe drzewo. W całym kraju 1 mln euro łącznie na dzikie place otrzymały 43 placówki. W przedszkolu Humpula w Lahti maluchy bawią się błotem. Teren wygląda jak działka rekreacyjna uprawiana przez dzieci: jest kompostownik, rosną ogórki, marchew, buraki, ziemniaki. Na miejsce, które pięć lat wcześniej służyło jako parking, nawieziono 10 m kw. leśnego runa, razem z jagodami i mchem.

Przedszkole bierze udział w trwającym od dwóch lat eksperymencie nadzorowanym przez Fiński Instytut Zasobów Naturalnych. Naukowcy monitorują aktywności i stan zdrowia 75 dzieci w wieku od trzech do pięciu lat, uczęszczających do zielonych placówek oraz do zwykłych. Po roku obserwacji okazało się,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Cóż tam, panie, pod choinką?

Coraz częściej wręczamy sobie prezenty, które niedawno nie przyszłyby nam do głowy Sprawa z gwiazdkowymi podarunkami robi się coraz bardziej skomplikowana. Jak sfinansować paczki dla tabunu wujów i kuzynek, gdy dużą część zarobków pożera inflacja? Co wręczyć przyjacielowi, skoro każdą nową książkę poświęconą swojemu hobby kupuje już w dniu premiery, o co dbają algorytmy Facebooka? I czy niespodzianka dla bratanicy działającej w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym nie spotka się z zarzutem, że tym zakupem wyrządziliśmy krzywdę

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Psikus Edwarda

Najpierw przyszło dwóch. „Kim jesteście?”, zapytałam. „Zabitymi Jezusami”, odparł ten wyższy i starszy. „Zabitymi Jezusami?”, powtórzyłam, przyglądając się ich strojom. Na bluzy narzucili czerwono poplamione prześcieradła. Obaj mieli jasne, słomiane włosy, byli chudzi i patrzyli mi prosto w oczy. „To znaczy byliśmy zabitymi Jezusami, a teraz jesteśmy po prostu wandalami”, doprecyzował młodszy. Nie spytałam, kiedy nastąpiła degradacja do „po prostu wandali”. Koncept Jezusów musiał im się wydać zbyt jednowymiarowy. „Cukierek

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.