Tanie granie do kotleta

Tanie granie do kotleta

ZAIKS-owi już dziękujemy – mówią właściciele lokali, którzy nie chcą płacić tantiem za odtwarzanie muzyki

Wedle obowiązującej w Polsce Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych odtwarzanie muzyki w miejscu publicznym (sklepie, restauracji, kawiarni) obliguje właściciela lokalu do opłat – tantiem – na rzecz organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Na terenie kraju działają aż cztery takie stowarzyszenia: ZAIKS, STOART, SAWP i ZPAV. Zmęczeni nalotami ich przedstawicieli właściciele lokali usługowych i gastronomicznych zaczynają się buntować. Puszczają utwory, do których organizacje typu ZAIKS nie mają praw autorskich, a na drzwiach lokali umieszczają nalepki: „Free music” lub „ZAIKS-owi dziękujemy”.

Opłata za wysoka

Właściciele lokali przyznają, że kwestia opłat za odtwarzanie muzyki w miejscach publicznych byłaby dla nich znacznie mniej skomplikowana, gdyby istniała jedna organizacja zbierająca tantiemy. Na to jednak nie zgadza się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który widziałby w tym praktyki monopolistyczne. Problemem jest także wysokość opłat. ZAIKS pobiera od kilku do kilkudziesięciu złotych miesięcznie w zależności od metrażu lokalu i jego przeznaczenia oraz od liczby mieszkańców danej miejscowości. „Tantiemy są płacone w formie procentu od wpływów związanych z wykorzystaniem cudzych praw lub w formie ustalonego ryczałtu kwotowego”, czytamy na stronie ZAIKS. Organizacja podkreśla, że jako stowarzyszenie prowadzi działalność non profit, a opłaty pomniejszone o koszty ich uzyskania są przekazywane twórcom.
Właściciele lokali niegodzący się na płacenie za odtwarzanie muzyki nie mogą z niej tak po prostu zrezygnować, bo badania potwierdzają, że punkty handlowo-usługowe oraz gastronomiczne, w których panuje cisza, przyciągają o wiele mniej klientów. I tu do akcji wkraczają takie firmy jak Ada Music, oferujące płyty z muzyką, do której praw nie mają ZAIKS ani inne organizacje, i pobierające za to opłatę tylko raz. Właściciel lokalu otrzymuje jednorazową, nieograniczoną czasowo licencję na każdą płytę. – Mamy coraz więcej klientów, w tym restauracje, sklepy, kawiarnie, punkty usługowe. Dotychczas musiały one płacić aż czterem organizacjom działającym na zasadzie monopolu, które windowały opłaty bez możliwości ich korygowania. Wiele firm nie chciało albo już nie było w stanie płacić. Wolały więc skorzystać z naszej tańszej oferty. Jedna płyta kosztuje
49 zł i można ją puszczać do woli. Wybór muzyki zależy od klienta. Jeżeli nie ma pomysłu, nasi specjaliści pomagają dobrać muzykę do charakteru lokalu – zachęca Dariusz Adamczewski, dyrektor firmy Public Music, proponującej muzykę z katalogu Ada Music. I dodaje: – Prawa do utworów, których jesteśmy właścicielami, pochodzą bezpośrednio od wykonawców.

Miny rzedną

– Miałam dość wizyt przedstawicieli ZAIKS i innych organizacji. Każdy tylko wyciągał ręce po pieniądze. Z nimi w zasadzie nie było dyskusji. Teraz pokazuję certyfikat uprawniający mnie do puszczania płyty w lokalu i miny im rzedną – mówi właścicielka zakładu fryzjerskiego w warszawskich Włochach. Muzykę, za którą nie mogą być pobierane tantiemy, odtwarzają supermarkety MarcPol. – Na naszą decyzję wpływ miały wysokość opłat w ZAIKS i konkretna strategia audiomarketingu, którą się kierowaliśmy – wyjaśnia pracownik działu marketingu.
Często sami artyści udostępniają muzykę w internecie. Nie chcą, by jakiekolwiek organizacje zarządzały prawami do ich utworów. Dla wielu to szansa na wypromowanie się. W popularnym serwisie Jamendo.com muzycy udostępniają kompozycje i decydują, na jakich zasadach można je ściągać i odtwarzać. To ogromna baza, licząca 370 tys. pozycji. Umożliwia odnalezienie utworów, których autorzy zezwalają na komercyjne wykorzystanie ich muzyki. Wybierać można spośród 21 gatunków muzycznych. Tak jak inne serwisy tego typu Jamendo udostępnia certyfikaty zwalniające z opłat na rzecz ZAIKS i innych organizacji.
Wielu muzyków kieruje się względami ideowymi. Działają zgodnie z Filozofią Wolnej Muzyki (Free Music Philosophy, stworzoną przez Rama Samudralę,
profesora Uniwersytetu Waszyngtońskiego), według której muzyka, podobnie jak oprogramowanie komputerowe, powinna być kopiowana, rozpowszechniana i modyfikowana w dowolnym celu. Muzyka tego rodzaju podlega tzw. wolnej licencji. Free Music jest więc traktowana jako forma promocji twórczości artysty.

Wydanie: 43/2012

Kategorie: Kultura

Komentarze

  1. Darek
    Darek 14 kwietnia, 2016, 19:49

    Sprawa z muzyką powoli staje się poważnym problemem. Wyroki sądowe potwierdzają temat. Jest wiele firm / stron gdzie mozna kupic usługę z muzyka bez opłat zaiks. Ważne są trzy elementy takiej oferty: 1. Jakość; 2. legalność; 3. cena

    Warto zrobic zestawienie gdzie porównamy te czynniki.
    Zrobiłem to i wybrałem https://soniqa.pl sklep należący do Audio Marketing Sp. z o.o.
    Ale przekonajcie się sami, jak wygląda ich oferta.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy