Tanie zakupy w podróży

Podczas wyjazdów zagranicznych, kiedy podróżujemy samolotem lub promem, mamy okazję do zrobienia tańszych, bo bezcłowych zakupów. Po kontroli paszportowej (formalnym przekroczeniu granicy) możemy poszaleć w sklepach na lotniskach. Warunkiem zakupu po dużo niższych cenach jest założenie, że towar opuści obszar celny danego kraju, czyli zostanie wywieziony za granicę. Tego rodzaju problemu nie ma na pokładzie samolotu czy – tym bardziej – promu, sprzedaży dokonuje się bowiem już po faktycznym opuszczeniu terytorium kraju. Aby zakupy rzeczywiście były okazyjne i nie sprawiły kłopotów, należy pamiętać o kilku zasadach.
Po pierwsze – liczmy, liczmy i jeszcze raz liczmy, czy zakup się opłaca. Na pewno dużo taniej (różnice w cenach pomiędzy „zwykłymi” sklepami a „strefą” mogą dochodzić nawet do 30-50%!) kupimy alkohol i perfumy, dlatego te towary cieszą się największym powodzeniem. W niektórych krajach warto też zwrócić uwagę na sprzęt elektroniczny. Natomiast pamiątki, wyroby jubilerskie czy rękodzieło lepiej kupić przed wyjazdem – sklepy na lotnisku liczą na spóźnialskich, którzy wcześniej nie pomyśleli, że bliskim trzeba kupić prezent, więc ceny są odpowiednio wyższe.
Zorientujmy się, w jakiej formie najkorzystniej dokonać płatności. W większości krajów przyjmuje się najpopularniejsze waluty (dolary amerykańskie, euro, nieco rzadziej funty brytyjskie), karty płatnicze oraz walutę danego kraju. Jeżeli ceny są w dolarach czy euro, sprawa jest prosta. Jeżeli natomiast podano je w walucie miejscowej, a my chcemy płacić np. dolarami, trzeba koniecznie zapytać o kurs – przelicznik może okazać się tak niekorzystny, że pozornie tańsze wino czy perfumy będą nas kosztować dużo więcej. W tej sytuacji, jeśli nie mamy już miejscowych pieniędzy, płaćmy po prostu kartą.
Nieco mniej możliwości płatniczych mamy w samolocie. Tu z reguły możemy płacić w walucie kraju przewoźnika, w dolarach albo euro i kartami – ale tylko tzw. wypukłymi (np. Visa Classic).
W ferworze zakupów należy też uważać, by nie przesadzić z ilością nabywanych towarów. Co prawda, przy wylocie nikt nam nie zwróci na to uwagi (choć wniesienie jako bagażu podręcznego dwóch skrzynek wódki na pokład może być jednak kłopoty), ale fakt zakupu w strefie wolnocłowej nie zwalnia nas od przestrzegania przepisów celnych kraju, do którego jedziemy. Warto więc przed podróżą dowiedzieć się, ile jakich towarów możemy tam bez problemu wwieźć.

 

Wydanie: 28/2002

Kategorie: Przegląd poleca

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy