Telemedycyna – leczenie na odległość

Leczyć taniej, szybciej, wygodniej, bezpieczniej

Nie ma wyboru – powiedział podczas debaty poświęconej telemedycynie były minister zdrowia Marek Balicki – jest konieczność. Po pierwsze – starzejemy się i będziemy potrzebowali częstszych kontaktów ze służbą zdrowia, po drugie – kadry lekarskiej i pielęgniarskiej nie mamy w nadmiarze, po trzecie – wciąż próbujemy zwalczyć kryzys finansów publicznych, od którego zależą nakłady na służbę zdrowia. Jedyną drogą wyjścia z tego impasu jest rozwój najnowszych technologii, w tym telemedycyny, która skróci i uprości kontakty pacjenta z lekarzem, zlikwiduje kolejki, poprawi komfort obsługi, a dodatkowo podniesie jakość leczenia i zmniejszy jego koszty.
Gdyby zastosować te wszystkie udogodnienia, jakie przedstawiali eksperci zaproszeni do debaty w ramach obchodów Światowego Dnia Społeczeństwa Informacyjnego, to odczulibyśmy wszyscy ogromną ulgę. Do przychodni i szpitali trafiałyby wyłącznie osoby w sytuacjach najcięższych, wymagające bezpośredniej ingerencji medycznej, cała reszta, nie ruszając się z domu, byłaby obsłużona szybko i bezbłędnie z użyciem najnowocześniejszego sprzętu oraz technologii medycznych. O tym zapewniali uczestnicy debaty zorganizowanej 11 maja 2011 r. przez Polskie Towarzystwo Informatyczne we współpracy z Centrum Komunikacji Medialnej „Media Trend”.

Diagnoza przez internet i satelitę
Mianem telemedycyny określa się medycynę na odległość. Jest to najnowsza forma świadczenia usług medycznych i opieki zdrowotnej łącząca elementy telekomunikacji, informatyki oraz nauk medycznych. Dzięki możliwości przesyłania obrazów nieruchomych i ruchomych (np. zdjęcia EKG, USG, MRI) przełamuje bariery geograficzne i pozwala na wymianę specjalistycznych informacji. Telemedycyna pozwala diagnozować stan pacjenta, ale także umożliwia przeprowadzanie na odległość operacji chirurgicznych. Dzięki zastosowaniu najnowszych technologii, szybkich procesorów i algorytmów do cyfrowego przetwarzania i kompresji sygnałów przesyła się nawet najbardziej skomplikowane dane, obrazy o najwyższej rozdzielczości, można też przeprowadzać w celach terapeutycznych lub szkoleniowych wideokonferencje i tworzyć całe systemy wideokomunikacyjne, pracując na ogólnodostępnych cyfrowych liniach transmisyjnych ISDN, w internecie, a także na liniach satelitarnych.
Namacalnym dowodem przydatności telemedycyny jest diagnozowanie i monitorowanie zdrowia pacjentów w ich domach lub odpowiednio przystosowanych lokalnych centrach łączności. Korzyści z zastosowania takiej metody odnoszą zarówno lekarze, jak i pacjenci, bo z jednej strony obniża się koszty utrzymania jednostek sanitarnych, z drugiej zaś zapewnia osobom leczonym wyższą jakość usług i większą wygodę.
Telemedycyna umożliwia więc konsultacje specjalistyczne, przeprowadzanie badań przez internet, kontynuację długotrwałego leczenia chorób przewlekłych, stałe monitorowanie wyników leczenia pacjenta, asystowanie przy trudnych zabiegach chirurgicznych, konsultacje powypadkowe i rehabilitację, a nawet wspomaganie ratownictwa medycznego. Na odległość można także ustalać terapię, wypisywać recepty i dokonywać wielu innych usług medycznych – terapeutycznych i profilaktycznych.

Przekonać pacjentów
Pierwszy uczestnik debaty, dr Leszek Sikorski, dyrektor Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia przy Ministerstwie Zdrowia, poczynił jednak wiele zastrzeżeń. Mówił o ogromie pracy, jakiej wymaga przekonanie do telemedycyny tradycyjnie nastawionych pacjentów, którzy cenią sobie i akceptują tylko bezpośredni kontakt z lekarzem, a nie mają zaufania do technologicznych nowinek. Zwrócił uwagę na konieczne zmiany przepisów, wpuszczenie bowiem do sieci poufnych, chronionych prawem danych o pacjentach wymagać będzie wielu zabezpieczeń. Wreszcie podkreślił, że leczenie na odległość też coś kosztuje i jeśli wprowadzi się je do systemu publicznej opieki zdrowotnej, to należałoby pomyśleć o jego finansowaniu ze środków publicznych, na co na razie przepisy nie pozwalają. W pierwszym etapie koszty telemedycyny pokrywaliby więc sami inwestorzy, co z pewnością może stanowić barierę w rozwoju tej nowej dziedziny.
Akcenty sceptycyzmu pobrzmiewały także w wypowiedzi Zygmunta Kamińskiego, prezesa firmy KAMSOFT SA, która postawiła sobie za cel zbudowanie zelektronizowanego i zautomatyzowanego systemu przesyłania informacji medycznych, a także wspomagania zarządzania placówkami medycznymi i aptekami. – Wydaliśmy 5 mln kart, na których zapisuje się informacje dotyczące zdrowia pacjentów, ale niewiele ponad 10%, czyli 620 tys., zostało wprowadzone do systemu. Wiele jeszcze trzeba zrobić, aby te zalążki zinformatyzowanego systemu opieki zdrowotnej zostały upowszechnione.

Lekarz bliżej pacjenta
Kolejni uczestnicy debaty podawali jednak przykłady już funkcjonujących, choć najczęściej za granicą, zastosowań telemedycyny. Agnieszka Pioruńska z firmy Alcatel-Lucent mówiła o telemonitoringu pacjentów, zwłaszcza tam, gdzie szybki dostęp do usługi medycznej jest utrudniony z powodu dużych odległości. Służyć temu mogą zarówno mobilne, jak i stacjonarne łącza internetowe. Zdalne monitorowanie stanu zdrowia dobrze się sprawdza w przypadku chorych na cukrzycę. Lekarz otrzymuje dokładny zestaw danych, co pozwala zapobiegać na bieżąco wszelkim atakom i powikłaniom. System elektronicznego przesyłu danych, jak podkreślają lekarze, ma jeszcze tę zaletę, że pacjenci nie mogą kłamać. W bezpośrednich kontaktach często charakteryzują oni swój stan albo zbyt optymistycznie, albo wyłącznie w ciemnych barwach. W przypadku telemonitoringu natomiast lekarz otrzymuje całkowicie bezstronne informacje i może na bieżąco interweniować w przypadku zagrożenia.
O urządzeniach telemedycznych służących diagnozowaniu stanu zdrowia na odległość wspominał Grzegorz Sobolewski, dyrektor rynku publicznego z firmy Hewlett-Packard Polska. Wyposażenie w taką aparaturę jednego ze szpitali w Szwecji, zwanego teraz Cyfrowym Szpitalem, przyniosło znaczące efekty w postaci wzrostu wykonanych usług medycznych o 30% i skrócenia pobytu pacjentów w szpitalu o 25%. Korzyści przeliczano nawet na kilometry, które każdego dnia pokonują pielęgniarki obsługujące chorych. Ich droga przemierzana w pracy zmniejszyła się o 20%. Z kolei tylko jeden program telemedyczny zastosowany w USA spowodował redukcję interwencji ratunkowych o 40%, a liczba wizyt domowych i przyjęć do szpitali spadła aż o 60%. Korzyści okazały się więc znaczne i zawsze obniżeniu kosztów towarzyszyło podniesienie poziomu opieki medycznej.
Adam Pośpiech, dyrektor sprzedaży technologii dla sektora ochrony zdrowia w Oracle Polska, zwrócił uwagę na to, że kolejnym etapem telerewolucji po kontaktach klientów z bankami będą kontakty medyczne, a więc z lekarzami, aptekami, szpitalami. Nowoczesne systemy informatyczne pozwalają także na tworzenie wyspecjalizowanego zaplecza dla służby zdrowia, czego przykładem jest projekt „Biblioteki medycznej”, mający na celu gromadzenie np. zdjęć radiologicznych z dziedziny ortopedii, co pozwala lepiej konsultować trudniejsze przypadki.

Kajetany w światowej awangardzie
Rozmaite terminy medyczne z przedrostkiem tele- pojawiały się też w ogromnie ciekawej prezentacji prof. Henryka Skarżyńskiego, szefa Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu. To właśnie w tej placówce zastosowania telemedycyny są dziś najbardziej zaawansowane. Szeroko stosuje się telerehabilitację pacjentów, a nawet telefitting, który obejmuje zdalne sterowanie parametrami wszczepionych implantów, pozwalających słyszeć osobom z wadami słuchu. Każdy pacjent instytutu, w zależności od czasu, jaki upłynął od operacji wszczepienia, musi odbywać sesje kontrolne z różną częstotliwością, od 3 do 12 rocznie. Dziś, kiedy powstało już Ogólnopolskie Centrum Rehabilitacji Słuchowej, które obejmuje 20 ośrodków na terenie kraju oraz pierwszy ośrodek zagraniczny dla pacjentów z Ukrainy, mieszczący się w Odessie, proces telerehabilitacji został znacznie rozbudowany i zdobył wiele specjalistycznych nagród. Ostatnią, Achievement Award, otrzymał w Waszyngtonie, w konkursie The Computerworld Honors Program. To przykłady najbardziej zaawansowanej telemedycyny, bo w ośrodku można na odległość przeprowadzać wszystkie niezbędne badania, pomiary i konsultacje, a nawet dokonywać interwencji w już działającym, wszczepionym implancie.
Ze swojego gabinetu w Międzynarodowym Centrum Słuchu i Mowy inżynier kliniczny przez komputer może mieć kontrolę nad implantem np. u małego dziecka, które jedynie przez swoje zachowanie okazuje lepsze lub gorsze słyszenie. Inżynier ów może na odległość przeprogramowywać procesor mowy i słuchu u pacjenta, który znajduje się w zupełnie innym miejscu w kraju czy za granicą, na bieżąco dostosowywać parametry urządzenia w zależności od potrzeb, od widocznych zmian w stanie zdrowia pacjenta.

Wydanie: 21/2011

Kategorie: Zdrowie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy