Ten pierwszy mejl

Ten pierwszy mejl

To fizycy pierwsi poczuli potrzebę podłączenia siebie, a potem całej Polski, do światowej sieci

Można się spierać, kto pierwszy uruchomił w Polsce internet albo kto wysłał pierwszy mejl. Nazwisk jest wiele, ale jeden fakt pozostaje bezsporny – wszystkie drogi prowadzą do Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. To fizycy pierwsi poczuli potrzebę podłączenia siebie, a potem całej Polski, do światowej sieci, chociaż nic nie przychodziło łatwo.

Nocna zmiana w instytucie

Opowieści o początkach wysłuchuję na Wydziale Fizyki, na który zapraszają dwaj ojcowie polskiego internetu. Dr hab. Roman Szwed, specjalizujący się w fizyce cząstek elementarnych, na początku tłumaczy, dlaczego akurat fizycy, a nie np. matematycy, dziś sąsiedzi z przeciwnej strony ulicy Pasteura, jako pierwsi sięgnęli po ten wynalazek informatyczny. Przecież na Wydziale Matematyki UW działała już sekcja informatyczna. Dr Szwed wylicza przyczyny:

• bo fizykom internet był bardziej potrzebny,

• bo pracowali oni w dużych zespołach, nawet międzynarodowych, i widzieli pilną potrzebę łatwej i szybkiej komunikacji między sobą,

• bo na Wydziale Fizyki już w latach 80. przeprowadzono komputeryzację, zakupiono (przywiezione w plecakach) pierwsze 25 pecetów firmy Inswell,

• bo internet był już na Zachodzie otwarty i był niezależnym standardem.

Fizycy pracujący naukowo w Warszawie mogli dzięki prymitywnym sztuczkom – wówczas był to jedyny sposób – łączyć się z zagranicznymi ośrodkami obliczeniowymi przez tzw. internet wdzwaniany. Kładło się słuchawkę telefonu, który był połączony za pośrednictwem zwykłej sieci telefonicznej z jakimś instytutem zachodnim, na specjalnym urządzeniu, które wysyłało dane numeryczne do odbiorcy dysponującego dużą mocą obliczeniową. W analogiczny sposób odbierano w Polsce przysyłane wyniki. Sesja połączenia trwała czasem kilka godzin, na Wydziale Fizyki ustalono więc nocne dyżury.

Naszym fizykom wciąż jednak było mało. Założyli na Uniwersytecie Warszawskim pierwszą sieć komputerową, potem rozszerzaną na inne placówki. Tak rozpoczęła się długa i skomplikowana walka o podłączenie naszej sieci do tej właściwej, WWW, czyli World Wide Web. Do roku 1991 Polska była dla Zachodu niepewnym partnerem, choć już dwa lata minęły od Okrągłego Stołu i pierwszych częściowo wolnych wyborów czerwcowych 1989 r.

Roman Szwed wspomina swoje dalsze losy. Chciał zbudować sieć metropolitalną, ale odmówiono mu grantu, więc zajął się biznesem, który nazywa skokiem w komercję. Założył firmę ATM i stał się pierwszym komercyjnym dostawcą internetu w Polsce. – A zarobienie pierwszych 20 mln zł na sieć światłowodową zajęło mi 10 lat! – dodaje. – W TPSA nie mieli wtedy pojęcia, czym jest światłowód. Powiedzieli, że to nie jest przyszłościowe…

Wędrująca antena

Sprawa internetu dla Polski jednak nie umarła. Pałeczkę od Wydziału Fizyki przejęła Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa, NASK, która początkowo była dziełem Centrum Informatycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Na dyrektora NASK powołano też fizyka, specjalizującego się w astronomii dr. Macieja Kozłowskiego.

Dr Kozłowski trochę bardziej szczegółowo opisuje kulisy starań o internet dla Polski. Pokazuje fotografię z komentarzem: – Za początek internetu w Polsce uważa się 17 sierpnia 1991 r., kiedy to Rafał Pietrak, fizyk z Uniwersytetu Warszawskiego, współpracujący z Krzysztofem Hellerem, fizykiem z Uniwersytetu Jagiellońskiego, nawiązał łączność internetową z Janem Sorensenem, pracującym na uniwersytecie w Kopenhadze.

Ale za prawdziwy początek pełnej łączności uważa się dopiero 20 grudnia 1991 r., kiedy dla naszego kraju otworzyły się bramki po stronie USA. Trzeba pamiętać, że internet w Stanach zaczął się ponad 20 lat wcześniej, w 1969 r. Widać jak na dłoni polskie zapóźnienie technologiczne.

Jednak wcale nie czekano u nas bezczynnie na zmiłowanie się Wuja Sama. – Nie chcieliśmy stać się skansenem naukowym. Już w maju 1987 r. fizycy z UW uruchomili wydziałowy serwis wymiany komputerowej z sieciami światowymi. Mejlowaliśmy na potęgę – wspomina dr Kozłowski. – Mejle przynoszono na dyskietkach, z których sekretarka tworzyła zbiorczy plik.

Od pierwszego oficjalnego mejla zaczął się wyższy szczebel rozwoju technologicznego, bo nie używano już archaicznego internetu wdzwanianego, ale na dziedzińcu przy rektoracie Uniwersytetu Warszawskiego zamontowano antenę satelitarną. W ten sposób przez kolejne cztery lata mieliśmy niezależne łącze obsługujące linię satelitarną Warszawa-Sztokholm. Antena podjęła pracę w marcu 1992 r. i była nastawiona na szwedzkiego satelitę geostacjonarnego Tele-X. W połowie1996 r. zastąpiono ją nową, ustawioną na dachu Auditorium Maximum. Obsługiwała łącze do USA, gdy już uchyliła się żelazna kurtyna dla techniki używanej przez placówki militarne. Wcześniej oficjalne pisma rektora UW (wtedy był nim fizyk prof. Grzegorz Białkowski) spotykały się z eleganckim i zawoalowanym sprzeciwem strony amerykańskiej. Na przykład: „Są potencjalne trudności w zestawieniu takich połączeń wobec regulacji Departamentu Handlu USA dla użytkowników zaawansowanego sprzętu komputerowego”.

Stara antena, niewątpliwy zabytek techniki, w 2008 r. legła pod płotem magazynu UW przy ulicy Pasteura. – Ale ją uratowaliśmy – podkreśla dr Kozłowski. – Teraz stoi przy budynku Centrum Astronomicznego PAN w Warszawie, co świadczy o roli astronomów w inicjowaniu i rozwijaniu internetu w Polsce.

Astronomiczne wsparcie

Epopeja starań o podłączenie Polski do światowej sieci internetowej ma wiele etapów i licznych bohaterów, pozytywnych i negatywnych. Z pewnością najbardziej chwalebny jest udział w niej wybitnego polskiego astronoma pracującego w USA, prof. Bohdana Paczyńskiego (1940–2007). Dr Kozłowski mówi o nim: – Pierwszy po Koperniku.

Prof. Paczyński próbował, korzystając z prywatnych przyjaźni i doskonałych kontaktów w kręgach naukowych USA, wyjednać zniesienie embarga na przyłączenie Polski do WWW. To on mejlował do dr. Kozłowskiego: „Świat się zmienia, a USA nie nadążają”.

Polskich astronomów pracujących w różnych krajach Zachodu było oczywiście więcej i wszyscy w miarę swoich możliwości wspomagali nasze starania. Ich internetowe adresy były więc dla uczonych w Polsce cennym kapitałem.

Dzięki fizykom z UW powstała w grudniu 1993 r. pierwsza polska graficzna strona www. W naukowym czasopiśmie „Science” ukazała się jeszcze w 1990 r. notatka zapowiadająca, że naukowcy w Europie Wschodniej wkrótce będą mogli współpracować z kolegami z Zachodu, używając sieci komputerowych. Departament Handlu USA poinformował, że nie sprzeciwia się udostępnieniu sieci komputerowej BITNET instytucjom naukowym w krajach Europy Wschodniej.

W tej sytuacji znalazły się w Polsce pieniądze na prace związane z przystąpieniem szkół wyższych i instytucji naukowych do sieci EARN/BITNET. I ruszyła fala. Połączenia z internetem uzyskała większość uniwersytetów i uczelni technicznych, a polscy informatycy nawet pomagali kolegom z innych krajów, np. z Ukrainy i Białorusi, podłączyć się do sieci. Dr Kozłowski zachował pismo z Mińska z 1996 r.: Uważajemyj profiessor. My błogodarny NASK… My sożalejem, czto iz-za otsustwija dienieg ot etogo kanała swiazi priszłoś otkazatsia (Szanowny profesorze. Jesteśmy wdzięczni NASK… Ubolewamy, że z powodu braku pieniędzy musimy odmówić połączenia z tym kanałem łączności). Ale to już zupełnie inna historia.

Fot. YouTube.com

Wydanie: 26/2019

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy