Trąby jerychońskie i wojna z komputera

Trąby jerychońskie i wojna z komputera

Serbowie naprowadzali amerykańskie rakiety “Harm” na kuchenki mikrofalowe

W artykule “Wojna z komputera” Krzysztof Kęciek zapewnia nas na samym wstępie, iż specjaliści z Pentagonu zdołali sparaliżować jugosłowiańską obronę przeciwlotniczą (w skrócie pl) tylko przy użyciu komputerów. Przez 78 dni konfliktu serbskie baterie pl zestrzeliły tylko dwa samoloty NATO… Jak poinformował fachowy amerykański magazyn “Aviation Week and Space Technology”, czołowi eksperci od elektronicznej strategii Pentagonu zmienili programy (serbskiej obrony pl) w ten sposób, że oficerowie widzieli na ekranach odbicie samolotów tam, gdzie było puste niebo…
Ta informacja brzmi rzeczywiście pięknie dla fanów supertechniki NATO, ale dla kogoś mającego wykształcenie w zakresie fizyki jest ona więcej niż podejrzana: jak bowiem można na odległość zmienić komputerowy program autonomicznej baterii pl w sytuacji, gdy ze swym radarem połączona jest ona zwykłym kablem? To przecież tak, jakby próbować ślepemu przekazać informację językiem migowym lub głuchego pouczać za pomocą radia!
Natomiast do znudzenia powtarzana przez propagandystów NATO informacja o zestrzeleniu przez Serbów w ciągu dwóch i pół miesiąca tylko dwóch samolotów Paktu jest bez wątpienia dziełem czołowych ekspertów Pentagonu. Mniej uzależnione od public relations amerykańskie, elitarne pismo “Defence and Foreign Affairs” (rozpowszechniane tylko wśród wyższych rangą przedstawicieli polityki, świata biznesu oraz wojska w 170 krajach) do 20 kwietnia br. naliczyło aż 38 strąconych NATO-wskich samolotów załogowych, w tym 3 “niewidzialne” F-117.
Cybernetyczna doktryna ścisłego kamuflażu strat własnych – przy jednoczesnej propagandzie wirtualnych strat oraz błędów przeciwnika – od czasów zwycięskiej wojny w Zatoce stała się obowiązkowa we wszystkich służbach informacyjnych NATO. Niedawno dowiedziałem się, że w ciągu “wojny powietrznej” z Jugosławią zniszczono tylko siedem serbskich czołgów (co ponoć potwierdzają tajne raporty Paktu) a nie 93 (jak to jeszcze 15 września ub.r. gen. Wesley Clark wmawiał dziennikarzom). Znajomi z Belgradu opowiadali mi, że żołnierze ze służb obrony pl chwalili się, że wystarczało włączyć do prądu ustawione razem cztery kuchenki mikrofalowe, aby ściągnąć na ten “cel pozorowany” amerykańskie, antyradarowe rakiety “Harm”, kosztujące każda wiele dziesiątków tysięcy dolarów.
Z artykułu Krzysztofa Kęćka wynika, że “wojna pozoracyjna” ekspertów Pentagonu o panowanie nad światem trwa nadal. Eksperci chwalą się, że za pomocą “wirtualnego uderzenia” w system komputerowy są w stanie spowodować nawet pęknięcie tamy elektrowni wodnej. Cóż, trochę się znam na budowie zapór wodnych (pracowałem kiedyś w tej specjalności na Politechnice w Lozannie) i zapewniam, że jest to kolejna pozoracja potęgi “trustu mózgów” z Waszyngtonu: ci sami “czołowi eksperci” zapewniali zachodnich polityków, że wystarczą im trzy dni do rzucenia na kolana Jugosławii.
Niewątpliwie sugestywny pomysł z pękaniem betonowych murów tamy li tylko pod wpływem sygnałów z Internetu przypomina biblijną, przedelektroniczną bajkę o pękaniu murów Jerycha li tylko pod wpływem dźwięków sławnych żydowskich trąb jerychońskich: jak ktoś uwierzył w potęgę tych “trąb” – oraz w magiczne właściwości “świętej skrzyni” eksponowanej w czasie trąbienia – to rzeczywiście, nawet w solidnych na pozór murach pojawiały się wyłomy; gdy jednak nie uwierzył (albo był po prostu głuchy), to nic z tej sztuczki nie wychodziło. Dla przykładu, dziesięć lat temu na pozór przepotężne mury Imperium Sovieticum runęły na sam dźwięk słów “gwiezdne wojny”, “era komputerów” oraz “konwergencja”; natomiast prawie niewidzialnego muru, chroniącego Serbię, nie zdołał rozkruszyć nawet naddźwięk tysięcy samolotów oraz grzmot bomb NATO, który trwał nie dni 7 (jak w Biblii), ale całych 77 dni.
Przysłowiowe trąby jerychońskie wciąż trąbią o rychłym końcu antyeuropejskiego reżymu w Belgradzie.
Po pierwsze, zjawiska “pogrążania się Serbii w gospodarczym chaosie” nie udało mi się zaobserwować. Przeciwnie, w tym kraju odbudowano już ponad 25 mostów z prawie sześćdziesięciu zniszczonych przez NATO; jednym z nich (przez Dunaj) sam przejeżdżałem. W porównaniu z tempem analogicznych prac w dzisiejszej Polsce Serbowie wydają się być narodem stachanowców. Ogólny spadek poziomu życia daje się jednak w Serbii zauważyć i ten kraj przypominał mi trochę Polskę początku lat 90., po pierwszej rundzie “terapii szokowej” Leszka Balcerowicza: sklepy są zapchane towarem, centrum stolicy szpanuje luksusem i jednocześnie odrapanymi murami, bezdomnych na ulicach jeszcze brak i wciąż jeżdżą po nich, na złej jakości benzynie, samochody głównie miejscowej marki “Yugo”. (Jak mi tłumaczono, słusznie zbombardowane przez NATO – za karę za niską jakość produkcji – zakłady “Czerwonej Zastawy” znów uruchomiły produkcję swych dość zgrabnych autek).
Po drugie, wskutek wysokiej, czarnorynkowej ceny niemieckiej marki nielicznym obcokrajowcom żyje się nie najgorzej. Za 12 DM autor mógł ufundować obiad w dobrej restauracji sobie i znajomemu emerytowi z wyższym wykształceniem i długoletnim stażem w Instytucie – nomen omen – Balistyki. Bo właśnie emerytom jest dziś w Serbii najgorzej, jako że tylko z lokalnego ZUS-u rząd Jugosławii mógł wyciągnąć pieniądze konieczne na odbudowę po bombardowaniach NATO.
Po trzecie, przytoczona w tekście opinia studentki z Belgradu, która przestała studiować prawo, “bo w tym kraju prawo nic nie znaczy”, zawiera małe niedomówienie: otóż, zapewne, chodzi tutaj o prawo międzynarodowe, które w wypadku Jugosławii zostało bezwzględnie pogwałcone, zarówno przez Stany Zjednoczone, jak i ich europejskich wasali. Były prokurator generalny USA, Ramsey Clark, zamierza w związku z tym wytoczyć międzynarodowy proces Billowi Clintonowi i jego “zbrodniczej klice” z Wesley Clarkiem i Madeleine Korbel-Albright na czele. (W Berlinie, Paryżu i Rzymie odbyły się już, otwarte dla publiczności, spotkania przygotowawcze do tego “procesu”. Oczywiście, te spotkania – w których, jak na przykład w Berlinie, uczestniczyło blisko tysiąc osób – zostały przemilczane przez wolną prasę w Polsce).
Patrząc z bliska na sytuację w Serbii, ma się wrażenie, że “elity Europy” usiłują odciąć, uparcie patrzącą w przeszłość, głowę całego serbskiego narodu. Podobną diagnozę zachowania się Zachodu przedstawił Aleksander Zinowiew w “Liście do Serbów”, opublikowanym przez “Viecerne Novosti”. Według autora “Przepastnych wyżyn” oraz “Homo sovieticus”, Ich (Zachodniaków) zamiary wobec nas, Rosjan, i was, Serbów, są identyczne: oni chcą rozwalić nasze głowy i w dalszej konsekwencji doprowadzić do naszej anihilacji… Wasza walka nie jest tylko walką o Serbię… Jest to także walka o całą ludzkość, zagrożoną agresywnym zachodnim imperializmem. Jak można to sobie przeczytać w Internecie, mniej więcej to samo twierdzi Ramsey Clark, który zapewnił Serbów: You have huge support (Wy macie ogromne poparcie). I to poparcie wszyscy na świecie ludzie rozumni winni aktywnie demonstrować.
Fot. Reuters/Forum

Wydanie: 22/2000

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy