Trudne powroty do Polski

Trudne powroty do Polski

Dzieci emigrantów wracających do kraju są narażone w szkole na dyskryminację

Joanna Grzymała-Moszczyńska – psycholożka, trenerka antydyskryminacyjna, doktorantka w Instytucie Psychologii UJ. Zajmuje się przeciwdziałaniem dyskryminacji i uprzedzeniom w edukacji. Członkini rady krajowej partii Razem. kraju są narażone w szkole na dyskryminację

Kiedy czytałem raport „(Nie)łatwe powroty do domu?”, w którym opisałyście problemy dzieci emigrantów wracających do Polski, zadawałem sobie pytanie, czy polska szkoła jest przygotowana na jakąkolwiek odmienność.
– Nie jest. Od kilku lat zajmuję się edukacją antydyskryminacyjną i często spotykam się z nauczycielami i nauczycielkami mającymi okazję pracować z dziećmi z doświadczeniami migracyjnymi. Moje obserwacje są zbieżne z wynikami badań, które prowadzi np. Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej. Te doświadczenia wyraźnie wskazują, że szkoły nie są przygotowane do radzenia sobie z odmiennością, z dziećmi i młodzieżą niepasującymi do wzorca „dobrego ucznia”. Ciekawe zresztą, kogo uważa się u nas za dobrego ucznia, bo z tym mają problem dzieci, które wcześniej chodziły do szkół np. w Skandynawii. Tam dobry uczeń zadaje dużo pytań i jest aktywny. Uczniowie próbują więc zachowywać się tak samo u nas. Mówią do nauczycieli po imieniu, podają rękę na dzień dobry. To nie spotyka się z entuzjazmem ani zrozumieniem szkoły. A często bywa, że prowadzi do dyskryminacji. Zdarzają się przezwiska, także przemoc fizyczna.

W raporcie najbardziej uderzyło mnie zdanie, że szczególnie źle znoszą przemoc dzieci wracające z krajów i systemów szkolnych, w których nie ma na nią przyzwolenia. Czy to oznacza, że w polskiej szkole takie przyzwolenie jest?
– Rzeczywiście było tak, że wracające dzieci doświadczały przemocy fizycznej, a to bagatelizowano lub szkoła udawała, że nic się nie stało. Reagowano dopiero – ale też nie zawsze odpowiednio – kiedy przemoc się powtarzała. Na pewno w wielu szkołach nie ma sensownych skryptów właściwego zachowania w takich sytuacjach. Nie ma też jasno sformułowanych norm mówiących, że żadna przemoc ani dyskryminacja nie są w porządku. Dla polskich szkół to nie jest naturalne. Problem jest systemowy. Jakiś czas temu do standardów ewaluacji oświaty wprowadzono punkty odnoszące się do edukacji równościowej i jej realizowania, ale już zostały usunięte. Szkoła nie musi nawet się zastanawiać, czy coś robi w tej sprawie.

Cały czas mówimy o polskich dzieciach wracających z zagranicy. Znających przynajmniej część polskich norm i schematów zachowania. Jeżeli one są ofiarami dyskryminacji, to trudno sobie wyobrazić, jak mają sobie radzić choćby dzieci ukraińskie.
– Rzeczywiście, bardzo trudno.

Jak sytuacje dyskryminacji wpływają na dzieci?
– Często pojawiają się problemy z nauką, z relacjami rówieśniczymi. Zdarzały się dramatyczne sytuacje, kiedy dzieci doświadczające przemocy homofobicznej popełniały samobójstwo. Bierność szkoły może mieć tragiczne konsekwencje.

Co może zrobić uczeń lub rodzic, któremu to się nie podoba?
– W ostatnich tygodniach w Krakowie mieliśmy skandal, ponieważ Liceum Ogólnokształcące im. Bartłomieja Nowodworskiego potrzebowało roku od zgłoszenia, by zareagować na seksistowskie uwagi, którymi jeden z nauczycieli raczył uczennice. Mamy prestiżową szkołę w dużym mieście, która nie reaguje właściwie na obrzydliwy seksizm ze strony nauczyciela. Liceum obudziło się, dopiero kiedy sprawa trafiła do kuratorium. Patrząc na tę sytuację, można by powiedzieć, że to właściwa droga, jednak walka z dyskryminacją, zwłaszcza kiedy chodzi o płeć lub orientację seksualną, raczej nie jest priorytetem dzisiejszych kuratoriów. Pracują tam wartościowi ludzie, ale kuratorzy pełnią funkcję z nadania politycznego i mają określony zestaw wartości. Dla nich takie konflikty nie są ważne. Można próbować działać w szkole, można zgłaszać wyżej, ale to nie gwarantuje sukcesu.

s– W wielu przypadkach tak jest. I to jest przerażające.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 1/2018, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Wydanie: 1/2018

Kategorie: Wywiady

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy