Po I turze wyborów samorządowych

Po I turze wyborów samorządowych

Kontekstem tegorocznych wyborów samorządowych jest pogłębiający się podział między obywatelami, ostry konflikt polityczny, napięcia społeczne oraz destrukcyjne zmiany w polskim systemie politycznym, będące skutkiem antydemokratycznej polityki rządzącego partyjnego triumwiratu. Czynniki te powodują, że ów podział i konflikt wykraczają poza lokalne uwarunkowania, ogniskując polityczne sympatie na kandydatach popieranych lub wywodzących się albo ze środowiska politycznego Prawa i Sprawiedliwości, albo z obozu Koalicji Obywatelskiej, przede wszystkim Platformy Obywatelskiej.

Zwłaszcza duże miasta skupiają jak w soczewce te nastroje i polityczne afiliacje – stąd ich znaczenie, nadając wyborczej rywalizacji na poziomie lokalnym charakter znany z wyborów parlamentarnych i prezydenckich. Świadczy to o natężeniu emocji i zaciekłej walce politycznej między zantagonizowanymi środowiskami społeczno-politycznymi. Pierwsza tura wyborów samorządowych nie przyniosła przy tym niespodzianek – Polacy po raz kolejny zagłosowali zgodnie z przewidywaniami, wyniki poszczególnych komitetów i ich kandydatów, zwłaszcza w największych miastach, nie są wcale zaskakujące, i znów jest to efekt złożonego i nieraz paradoksalnego związku obywateli z partiami w ramach obecnego układu konfliktowego.

Zwróćmy uwagę na to, że coraz wyraźniej rysują się te relacje, oparte na określonych kodach normatywnych – zbiorach wartości politycznych, jak i na programach negatywnych, określających wroga; wszystko to „pośredniczy” w budowaniu więzi między grupami obywateli i partiami, a także w kształtowaniu swoistych tożsamości politycznych. Wyniki zeszłotygodniowej walki wyborczej – bo inaczej trudno to określić – są powyższego znamiennym dowodem. Już teraz widać, że indywidualne motywacje do głosowania krążą wokół stanowisk głównych partii politycznych, uznawanych za głównych reprezentantów określonych wizji Polski. Wizje te, każda z osobna, jak i konflikt, zderzenie między nimi, mobilizują obywateli do określonych zachowań wyborczych – jak widać nie tyle do tłumnego pójścia na wybory, co do konsekwentnego wybierania kandydatów związanych z określonymi ugrupowaniami. Na marginesie warto zauważyć, że pogłębia się marginalizacja lewicy partyjnej oraz powiększa się rozdźwięk między największymi ośrodkami a mniejszymi miastami i wsią.

Bieżące wybory samorządowe mają niebagatelne znaczenie polityczne. Dla PiS to kolejna szansa na wzmocnienie swej pozycji i legitymizację władzy na niższych poziomach organizacji państwa. Dla opozycji to okazja do odbudowania swojego znaczenia po kompromitujących błędach taktycznych ostatnich dwóch lat. Dla obydwu rywalizujących środowisk to sposobność na mobilizację poparcia, integrację swojego zaplecza społecznego i konsolidację organizacyjną, które będą się przekładać na realizację celów politycznych. Choć wyniki pierwszej tury nie są sensacją, to są symptomatyczne; choć nie świadczą o przełomie politycznym, to z pewnością świadczą o utrwalaniu się określonego schematu relacji politycznych w Polsce. Dlatego właśnie druga tura wyborów samorządowych 2018 r. zapowiada się bardzo ciekawie, podobnie zresztą jak poprzedzająca ją kampania wyborcza, jak dotąd schematyczna i nudna, a nade wszystko wprowadzająca Polaków w błąd, bo bieżąca debata i gra polityczna toczą się nie tylko o „lokalne sprawy”.

dr Piotr Obacz – politolog, pracownik Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek Polskiego Towarzystwa Nauk Politycznych, autor m.in. książki „Podział »Polska solidarna – Polska liberalna« w świetle wybranych koncepcji pluralizmu politycznego” (Kraków 2018, Wydawnictwo Libron).

Wydanie:

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy