Ucieczka przed nudą

Ucieczka przed nudą

Co było przyczyną śmierci Lenina? Ernest Jünger przytacza w swoich dziennikach paryskich słowa pewnego doktora, który leczył Lenina. Według niego, zwycięski wódz rewolucji zmarł z powodu nudy. Całe życie konspirował i organizował grupy rewolucyjne; gdy stanął na czele państwa, nie mógł już robić tego, co było jego największą namiętnością. Znalazł się w położeniu znakomitego szachisty, który nie ma partnera, albo zamiłowanego w swojej roli urzędnika, którego przedwcześnie odesłano na emeryturę. Zabiła go nuda.
Ci z naszych działaczy partyjnych, którzy inicjację polityczną przeszli w opozycji korowskiej lub solidarnościowej, cały czas czują zagrożenie ze strony śmiertelnej nudy. Bronią się w ten sposób, iż wmawiają w siebie i innych, że od legendarnych czasów komunizmu niewiele się zmieniło, że winowajcy nie zostali ukarani, że byli funkcjonariusze SB i służb specjalnych z ukrycia pociągają za sznurki w biznesie i polityce, zaś nomenklatura się uwłaszczyła i udaje biznesmenów. Panuje czworograniasty układ, który trzeba rozbić, aby polska gospodarka zaczęła się rozwijać w należytym tempie. Podobnie za granicą: Związek Radziecki nazwał się Federacją Rosyjską, która w celu ukrycia swojej tożsamości zastąpiła marksizm-leninizm prawosławiem. Taka wizja rzeczywistości nakazuje postępować w sposób nabyty w czasach inicjacji politycznej, co chroni przed śmiercią z nudy.
Polska jest najbardziej zacofanym i najbiedniejszym krajem w Unii Europejskiej. Przed rządem i samorządami stoi mnóstwo zadań pierwszorzędnego znaczenia. Trzeba przede wszystkim poprawić warunki gospodarowania. Nie chodzi o jakąś „wolność gospodarczą”, bo jest to puste hasło i w obecnej fazie globalizacji nieokreślona „wolność” może zrujnować kraj. Gospodarkę trzeba postawić w centrum polityki i mierzalne rezultaty gospodarki krajowej brać za podstawę oceny rządzących partii i polityków. Taki stan, jaki mamy obecnie, że o pozycji polityka w hierarchii władzy rozstrzyga jego gorliwość rewolucyjna (czy kontrrewolucyjna), jego gestykulacja antypostkomunistyczna czy temu podobne pustoty, jest doskonale kompatybilny z polskim zacofaniem. Jednakże wzięcie na swoje barki tych problemów grozi politykom śmiercią z nudy. To samo niebezpieczeństwo czyha na tych, którzy zechcą poważnie zająć się systemem kształcenia i wychowania; zintegrowany z całością polskiego życia publicznego, przysposabia naród do trwałego pozostawania w ogonie, a wkrótce może i pod ogonem Europy. Administracja w Polsce jest tradycyjnie bałaganiarska, drobiazgowo-dokuczliwa, nie wiadomo czemu służąca – niezajęte pole do popisu dla reformatora, ale niestety zadanie grozi śmiercią z nudy. Od nudnej administracji polityk woli służby specjalne, bo te przypominają konspirację i pozwalają żyć wyobraźnią.
Cała ta sfera służb specjalnych jest ważna tylko w wyobraźni. Realnej władzy nabiera dopiero w dyktaturze. W demokracji siłą jest tłum, a nie tajna policja, taka czy inna.
Gdzieś na początku lat 90. wychodził tygodnik „Spotkania”. Redakcja ogłosiła ankietę na temat pierwszych lat legalnej „Solidarności”. Odpowiedziałem, że jak długo „S” będzie istnieć, nie przestanie walczyć z komunizmem, bo nic innego ją nie pasjonuje. Mogło to być odebrane wówczas jako złośliwość, a było tylko stwierdzeniem oczywistości, która do dziś się potwierdza. Partie wyrosłe z „Solidarności”, jak też ona sama w postaci związkowej, nadal dekomunizują Polskę, podobnie jak szesnaście lat temu, i końca nie widać, bo przejście do normalnego rządzenia krajem grozi śmiercią z nudy.
Zastanawiałem się kiedyś, czy „Solidarność” jest ruchem rewolucyjnym, czy kontrrewolucyjnym. Pytanie postawione w ten sposób jest nierozstrzygalne; ma „S” w sobie od początku elementy jednego i drugiego; upływ czasu i nowe warunki polityczne nie doprowadziły do polaryzacji tych składników. Jest to „rewolucja przeciwnie skierowana”, że użyję jakby na tę okoliczność wymyślonego wyrażenia Josepha de Maistre’a. Dekomunizacja, która właśnie zaczęła się od czystki w policji, używa rewolucyjnych metod, aby zamanifestować platoniczną miłość do konserwatywnych wartości.
Z punktu widzenia samych polityków rozróżnienie na rewolucję i kontrrewolucję jest nieważne, ponieważ jedno i drugie, wyrażając się w polowaniu na ludzi, daje dobrze znane myśliwym pobudzenie zmysłów i chroni przed nudą.

 

Wydanie: 45/2005

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy