Uciekniemy na Marsa?

Uciekniemy na Marsa?

Co to oznacza w praktyce?

– Teraz tylko wystarczy za pomocą prądu wytopić wodę z wiecznej zmarzliny. A prąd uzyskamy dzięki panelom słonecznym. Zużyjemy go niewiele, bo woda zapewne będzie w zamkniętym obiegu, tak jak obecnie na stacjach orbitalnych. To, co wypijemy i wydalimy, również po oczyszczeniu będzie wędrowało z powrotem. Woda jest zbyt cenna, żeby ją marnować. A skoro jest woda, można zacząć uprawy. I nie trzeba całego jedzenia wozić w przestworza.

Ale najważniejszym problemem pozostaje kwestia powrotu na Ziemię.

– I tu odnalezienie wody również wiele rozwiązuje. Wożenie ton paliwa jest kosztowne, a w przypadku podróży na Marsa niewykonalne, bo nie potrafimy jeszcze skonstruować takich rakiet, które przewiozłyby załogę, stację habitat, zapasy na co najmniej dwa i pół roku i paliwo w obie strony. Jednak dzięki wodzie można zacząć produkcję paliwa tam, na Marsie. Woda to jest wodór i tlen. Gdyby dokonać elektrolizy i rozbić wodę na tlen i wodór, mielibyśmy tlen do oddychania i wodór jako paliwo rakietowe (łącząc wodór z tlenem).

Mówi się, że po ostatnich odkryciach człowiek już niedługo wyląduje na Marsie, może nawet w ciągu 10 lat.

– Ja w to nie wierzę. Chyba że myślimy o podróży w jedną stronę. Ponoć jest nawet kolejka chętnych na taką kosmiczną wyprawę. Ale nikt obecnie nie pozwoli sobie na wysłanie ludzi na Marsa, nie mogąc ich ściągnąć z powrotem na Ziemię, czyli z biletem w jedną stronę. Poza tym nie wiemy, gdzie dokładnie wylądować, bo nie znamy jeszcze Marsa. Nie wiemy np. podstawowej rzeczy: gdzie jest najwięcej najłatwiej dostępnej wody. A tylko tam będziemy lądować. Nie znamy meteorologii Marsa – nie wiemy, gdzie szczególnie intensywnie szaleją burze piaskowe, które mogą być niebezpieczne dla człowieka. Trzeba się zastanowić, jak uniknąć promieniowania słonecznego, które na Ziemi jest dla nas niegroźne, bo mamy pole magnetyczne.

A Mars nie ma pola magnetycznego.

– W dodatku ma bardzo cienką atmosferę. Jeżeli Słońce dmuchnie kolejną porcją swoich cząstek elementarnych, astronautów przeniknie szalenie niebezpieczne promieniowanie kosmiczne. Gdzie mają się schować? Mogliby za metrowymi, ołowianymi ścianami. Kto je przewiezie? Może lepiej uciekać pod powierzchnię. Bo grunt bardzo dobrze wychwytuje promieniowanie. Wkopać się. Albo – skoro na Marsie są cieki wodne – wykorzystać naturalne szczeliny, np. jaskinie? Jaskinia z wodą – to byłoby świetne miejsce na bazę. Ale gdzie są takie jaskinie? Znowu wracamy do pytania: gdzie wylądować? Bo równie dobrze można założyć bazę tuż przy biegunach, gdzie są ogromne czapy lodowe. Ale tam będzie zimno. I z pozyskiwaniem energii słonecznej będą kłopoty. Żeby podjąć dobrą decyzję, musimy lepiej poznać Marsa.

Czyli słać na Marsa sondę za sondą. A tymczasem zagadkowo dużo tych sond ginie.

– Prawie połowa. Zastanawiająco dużo sond przepada. Mówi się, że to jakieś fatum albo że Marsjanie istnieją i się bronią. Myślę, że przyczyną tych zaginięć są ludzkie błędy. Jedną z sond straciliśmy przez zwyczajne niedogadanie się. Konstruowali ją Europejczycy oraz Amerykanie. Roztrzaskała się przy lądowaniu. Okazało się, że w oprogramowaniu tkwił błąd wynikający ze stosowania dwóch różnych systemów metrycznych. Inna sonda minęła Marsa – zapewne źle obliczono tor jej lotu.

Czy dobrze te ludzkie zmagania z Marsem pokazał Ridley Scott w „Marsjaninie”, który niedawno trafił do kin?

– Jeszcze lepiej opisał to Andy Weir w książce „Marsjanin”, na postawie której powstał film. Zainteresowanym Marsem bardzo polecam i książkę, i film. Oczywiście z paroma faktami można dyskutować. Zastanawia mało oszczędna gospodarka wodą czy zwyczajne ziemskie przyciąganie na powierzchni Marsa. Ale w sumie znajomość realiów życia marsjańskiego, jaką popisał się Weir, budzi szacunek badaczy kosmosu. Czy to nie interesujące, że na mapach Marsa można odnaleźć miejsce, gdzie wylądował główny bohater książki, łatwo znaleźć trasy, którymi jeździł?

Każdy z nas może bez specjalistycznej aparatury dojrzeć Marsa. Jak?

– Podczas opozycji Marsa. Opozycja, czyli przeciwstawienie względem Słońca. Wtedy Mars i Ziemia są najbliżej siebie i tworzą linię: Słońce, Ziemia, Mars. W czasie wielkich opozycji od Marsa dzieli nas ok. 55 mln km. Najbliższa, przyszłoroczna (22 maja) nie będzie tak korzystna. Mars znajdzie się w odległości 76,3 mln km od nas. Gdy Słońce zacznie chować się na zachodzie, Mars pojawi się na wschodzie. O północy, gdy Słońce znajdzie się głęboko pod horyzontem, Mars będzie najwyżej na niebie. Widać go będzie gołym okiem nawet w centrum miasta. Jako najbardziej rozświetloną gwiazdę. Natomiast poza miastem – widać będzie jego czerwonawą, złotą barwę.


Mars

• czwarta planeta Układu
Słonecznego
• okrąża Słońce w czasie 687 dni ziemskich, czyli 670 dni marsjańskich
• rozmiary: 53% wielkości Ziemi i 10,7% jej masy
• atmosfera: dwutlenek węgla (95%), azot, argon, śladowe ilości tlenu, pary wodnej, tlenku węgla, tlenku azotu, neonu, kryptonu, ksenonu, ozonu i metanu
• ciśnienie nie przekracza 1% ciśnienia atmosferycznego Ziemi
• temperatura:
od minus 130
do plus 27 st. C

Foto: Piotr Lampkowski/STILL PHOTO

Strony: 1 2 3

Wydanie: 45/2015

Kategorie: Nauka

Komentarze

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy