Umizgi do kiboli

Umizgi do kiboli

Kto mieczem wojuje, od miecza ginie. A kto się dogaduje z kibolami, prędzej niż później zostaje przez nich oszukany i ośmieszony. Na własnej skórze przekonał się o tym Zbigniew Boniek, który wiele wysiłku włożył w atrakcyjną oprawę finału Pucharu Polski. A efekt był taki, że zanim się zaczął mecz Legia-Lech, kibole odpalili race i przez kwadrans za wiele nie było widać, a smród spalenizny unosił się przez cały mecz. I to smród coraz większy. Gdy w ubiegłym roku w czasie meczu tych samych drużyn kibole również odpalili race, prezes Boniek powiedział, że race mu nie przeszkadzają, i… podziękował kibolom za fajną oprawę. W tym roku zobaczył chyba więcej, bo kibole zamiast pochwał doczekali się kar PZPN. Kar, które UEFA stosuje automatycznie, bo race są zakazane jako niebezpieczne dla zdrowia i życia widzów. O surowości kar przekonała się już wcześniej Legia. Jak widać, bez efektów. Odpowiedź na pytanie, jak można wnieść na wypełniony oficjelami i mocno strzeżony obiekt tyle ładunków pirotechnicznych, jest zaskakująco prosta. Race wjechały na Stadion Narodowy w samochodzie akredytowanym przez PZPN. Stąd późniejszy lament, że „nie tak się umawialiśmy”.

Mamy więc kolejny dowód, że umawianie się z kibolami jest szaleństwem. Wiele o tym, jak bezlitosny jest świat kiboli, mogliby poopowiadać prezesi klubów. Choćby ci w Warszawie, Poznaniu, Białymstoku czy Chorzowie. Dopóki pozwalali kibolom na wszystko, a drużyna wygrywała, byli noszeni na rękach. A gdy sytuacja się odmieniła, bywało, że bali się przyjść na własny stadion. Niestety, następcy niczego się od nich nie nauczyli. Kibole śmieją się z nich, bo prezes to dla nich tylko głupek, którego trzeba ograć. Podobny stosunek mają do polityków – powszechnie nimi pogardzają. Na Stadionie Narodowym niemiłosiernie wygwizdali prezydenta Dudę. I tylko w tym nienawidzący się na co dzień kibole Legii i Lecha byli solidarni. Dwie zorganizowane grupy po 10 tys. ludzi siedzących za bramkami gwizdały, wyły i lżyły, kogo się dało, przez cały mecz. 28 tys. widzów siedzących między nimi miało dodatkowy pokaz chamstwa. Żenada, wstyd i niestety bezradność to coraz powszechniejsze uczucia, które towarzyszą mariażowi obecnej władzy z kibolami. Te umizgi, łaszenie się do ludzi łamiących elementarne normy prawne i cywilizacyjne to we współczesnej Europie zadziwiające i zawstydzające zjawisko.

Wydanie: 19/2016

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Komentarze

  1. jacek Nadzin
    jacek Nadzin 10 maja, 2016, 06:56

    niestety, nie tylko w Polsce. w Szwecji od lat to samo, umizgi do prawicowych ekstremistow na stadionach i ” bezradna” policja?

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy