Giertych za Ziobrę, Kuba za Michała…

Giertych za Ziobrę, Kuba za Michała…

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki publicznie ujawnił swojego kandydata na stanowisko prokuratora generalnego. Oczywiście po wygranych przez opozycję wyborach. Otóż zdaniem pana marszałka na to stanowisko nadaje się najbardziej… Roman Giertych! Ujawniając nazwisko kandydata, marszałek ujawnił znacznie więcej. Nie chodzi już o to, że to akurat Giertych. Z całą jego przeszłością z czasów, gdy był posłem, członkiem komisji śledczej, ministrem w pierwszym rządzie PiS. Platforma już tak ma. Lubi przytulać tych, którzy odeszli od Jarosława Kaczyńskiego albo zostali przez niego wyrzuceni. Osób takich nawet wśród prominentnych członków Platformy znalazłoby się niemało. Za najlepszą rekomendację do polityki i zajmowania najwyższych stanowisk Platformie wystarcza, jak widać, aktualny, dobrze nagłośniony w mediach konflikt z Jarosławem Kaczyńskim. Tak już jest, ale tu nawet nie o to chodzi.

Jak widać, dla pana marszałka Senatu, czwartej osoby w państwie, jednego z liderów opozycji, transformacja po pokonaniu PiS w wyborach miałaby polegać nie na zmianach instytucjonalnych, ale na zmianach personalnych. W ramach takiej filozofii rzeczywiście Ziobrę mógłby zastąpić Giertych. W konsekwencji ludzi Ziobry zastąpiliby ludzie Giertycha. Tyle że istotą patologii polskiej prokuratury nie jest to, że Ziobro ma paskudny charakter i trzeba go wymienić, najlepiej na Giertycha. Nie jestem zresztą pewien, czy Giertych charakter ma lepszy. Istotą tej patologii jest upolitycznienie prokuratury, bo na jej czele stanął polityk, i to polityk o wyrazistych, skrajnych poglądach. Tu akurat Giertych ma identyczne kwalifikacje jak Ziobro. I na stanowisko prokuratora generalnego tak samo jak Ziobro się nie nadaje.

Polsce potrzebna jest sprawna, profesjonalna i całkowicie apolityczna prokuratura. Oczywiście trzeba rozdzielić stanowiska ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Ministrem sprawiedliwości z natury rzeczy (i konstytucjonalnego porządku) może (choć też wcale nie musi) być polityk. Ale prokuratorem generalnym powinien być apolityczny fachowiec! Najlepiej sędzia karny, doświadczony, ale nieubabrany politycznie prokurator (są jeszcze tacy!), może profesor prawa. W każdym razie musi to być osoba ciesząca się szacunkiem z racji swojej wiedzy, uczciwości, siły charakteru. Bo tylko taka osoba jest w stanie uczynić z prokuratury apolityczny, służący państwu, prawu i obywatelom organ.

Wydawać by się mogło, że są to sprawy oczywiste, przynajmniej dla liderów opozycji. Jak widać – nie są. A tak na marginesie, czy opozycja ma jakiś program naprawy wymiaru sprawiedliwości poza pomysłami, aby ludzi Ziobry zastąpić ludźmi Giertycha, Kubą zastąpić Michała, Frankiem Józka…?

Tymczasem z uporu i obsesji Kukiza (prawdziwe nieszczęście polskiej polityki!) trwają prace nad wprowadzeniem do polskiego wymiaru sprawiedliwości instytucji „sędziego pokoju”. Jestem absolutnie pewien, że Kukiz nie wie, na czym polega ta instytucja. Tak mu się rzuciło, bo tak mu się skojarzyło. Bo tak sobie wyobraził, że ludzie sami sobie będą wybierać sędziów do drobniejszych spraw. Bo takie ma wyobrażenie idealnego państwa demokratycznego: jednomandatowe okręgi wyborcze i sędziowie pokoju. I plecie o tym już od kilku lat. Ale głosy Kukiza i jego posłów nabrały w Sejmie znaczenia. Potrzebuje ich PiS, potrzebuje opozycja. W efekcie w Sejmie są już złożone cztery projekty ustaw o instytucji sędziego pokoju. Do tematu sędziego pokoju trzeba będzie wrócić przy innej okazji, bo to temat ważny i – co więcej – niebezpieczny. Autorzy wszystkich czterech projektów nie bardzo potrafią odpowiedzieć na pytanie, na jaką to dolegliwość polskiego wymiaru sprawiedliwości sędzia pokoju ma być lekarstwem, nie bardzo wiedzą, jak ta instytucja (ściślej instytucje – bo modeli instytucji sędziego pokoju w świecie jest wiele) ma wyglądać i do czego właściwie jest potrzebna poza zaspokojeniem ambicji posła Kukiza. W efekcie, jeśli Sejm zdąży ustawę uchwalić (nadzieja w tym, że nie zdąży), wrócimy, pod nową nazwą, do instytucji kolegiów do spraw wykroczeń, które przed laty, słusznie jako przeżytek z czasów PRL, likwidowaliśmy. Dyskusja o instytucji sędziego pokoju w oderwaniu od dyskusji o całym modelu wymiaru sprawiedliwości po prostu nie ma sensu. A o wymiarze sprawiedliwości, jego reformie, kierunkach tej reformy opozycja rozmawiać nie chce albo nie potrafi. Pozostaje więc tylko debata, czy Giertych za Ziobrę, Kuba za Michała…

j.widacki@tygodnikprzeglad.pl

Wydanie: 28/2022

Kategorie: Felietony, Jan Widacki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy