Uparta dwunastka

Uparta dwunastka

Czy Rada Polityki Pieniężnej chce obalić rząd Leszka Millera?

– Ostatnie wypowiedzi Leszka Balcerowicza są bardzo emocjonalne, wygłasza on swe opinie z niesamowitą zawziętością, widać, że spór o Radę Polityki Pieniężnej tratuje jak rozgrywkę osobistą. Tu już nie liczą się względy merytoryczne, ale emocje – a to nie powinno mieć miejsca przy prowadzeniu polityki pieniężnej państwa. Naturalnie, programu gospodarczego rządu nie będzie można zrealizować przy tak wysokich stopach procentowych, powodujących stagnację. Rada, w której sześciu z dziewięciu członków zostało powołanych przez poprzedni Sejm i Senat, gra na upadek gabinetu Leszka Millera, bo jeśli nie będzie wyjścia z recesji, rząd musi upaść – twierdzi prof. Władysław Jaworski, kierownik Katedry Bankowości Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
Czy to właśnie te emocje zadecydowały, iż RPP na swym ostatnim posiedzeniu nie obniżyła stóp procentowych? Jak w ogóle należy oceniać działalność tego niezwykle ważnego ciała decyzyjnego?

Tylko kosmetyka

– Działania RPP uważam za niepoprawne. Argument, że trzeba zaczekać na skutki poprzednich obniżek, nie wytrzymuje krytyki. Jeśli impuls spowodowany obniżeniem stóp procentowych przenosi się na gospodarkę dopiero po półtora roku, jak uważa prof. Balcerowicz, to dlaczego już siedem razy obniżano stopy, nie czekając na skutki pierwszej obniżki? Jest miejsce na redukcje stóp, należało robić to wcześniej i głębiej. To, co się stało w Polsce – spadek tempa rozwoju gospodarczego praktycznie do zera – jest wynikiem polityki pieniężnej, prowadzonej przez Radę Polityki Pieniężnej. Na ostatnim jej posiedzeniu można było obniżyć stopy o 1,5 punktu procentowego – mówi prof. Witold Koziński, kierownik Katedry Bankowości i Finansów Wydziału Ekonomicznego Uniwersytetu Warszawskiego.
Według prof. Stanisława Owsiaka, prorektora Akademii Ekonomicznej w Krakowie, to, że RPP nie obniżyła stóp procentowych, nie jest błędem, bo można poczekać z tym miesiąc. Jednak zdaniem prof. Andrzeja Sopoćki z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, obniżka powinna być szybka i duża, nawet o cztery punkty procentowe: – Mamy stagnację i załamanie popytu wewnętrznego. Spadają inwestycje i produkcja budowlano-montażowa, potrzebne są więc mechanizmy pobudzające. Wieloletnie inwestycje produkcyjne finansuje się z kredytu, który dziś jest za drogi. Zmiana oprocentowania znacznie mocniej oddziałuje na producentów niż na konsumentów. Ci ostatni przecież nie analizują wysokości stóp procentowych co do ułamka procenta – a producenci tak, bo przy dużych kredytach są to dla nich ogromne sumy. Co z tego, że RPP już siedem razy obniżała stopy, skoro zmiany te miały charakter kosmetyczny, zaś ich skutek był żaden? W ciągu ostatnich 12 miesięcy, od lutego do lutego, wzrost produkcji wyniósł 0,1% i nastąpił realny spadek inwestycji. Należało obniżyć stopy znacznie wyraźniej.

Stopy ugrzęzły w polityce

Leszek Balcerowicz wielokrotnie mówił, że RPP nie ugnie się przed naciskami politycznymi. Nie chodzi jednak o naciski polityczne, lecz o merytoryczne – bo niemal wszyscy liczący się specjaliści od spraw bankowości i finansów uważają, że utrzymywanie wysokich stóp procentowych może być zabójcze dla gospodarki. Koszty obsługi kredytu są bardzo duże, co sprawia, że inwestowanie stało się działalnością bardzo ryzykowną. Przedsiębiorstwa nie mogą zwiększyć sprzedaży, bariera popytu doprowadza je do bankructwa. Zaledwie 4-5% firm jest w niezłej kondycji finansowej, a nasze stopy procentowe należą do najwyższych na świecie (tabelka). Dlaczego jednak wszystko to nie przekonuje członków Rady Polityki Pieniężnej?

– Błąd popełniono już przy wyborze jej członków przez Sejm i Senat. Nie uwzględniono zapisów ustawy, mówiących, że powinni być oni specjalistami z zakresu finansów i bankowości. Wybór miał charakter polityczny, powołano teoretyków zapatrzonych w parę książek propagujących teorie liberalno-monetarne. Żaden z wybranych przez Sejm i Senat członków RPP nie jest specjalistą z zakresu finansów i bankowości, nie przepracował kilkunastu lat w żadnej instytucji finansowej, nie ma jakiejkolwiek wiedzy praktycznej, nie zna warunków działalności przedsiębiorstw. Trzej członkowie powołani przez prezydenta Kwaśniewskiego często zajmują inne stanowisko niż reszta, ale oni mają doświadczenia z pracy w NBP i przedsiębiorstwach – podkreśla prof. Władysław Jaworski.

Ci, co naciskają naprawdę

Duży wpływ na utrzymywanie wysokich stóp procentowych mają też naciski i perswazje ze strony banków działających w Polsce, które w większości należą do zagranicznych właścicieli. Zależy im na tym, by obniżka stóp następowała jak najwolniej. Dzięki temu mogą bardzo łatwo zarabiać na wysokim oprocentowaniu papierów wartościowych emitowanych przez skarb państwa, co jest przecież znacznie prostsze niż prowadzenie żmudnej działalności kredytowej. – Niewątpliwie banki są zainteresowane wysokimi stopami procentowymi. Problem w tym, czy NBP kierowany przez Leszka Balcerowicza skłoni te komercyjne, w dużej części już zachodnie banki do zredukowania swych marż. Z pewnością byłoby to bardzo trudne – uważa prof. Witold Koziński.
Na rzecz utrzymania wysokich stóp procentowych intensywnie, acz dyskretnie lobbują też analitycy naszego rynku finansowego opłacani przez banki. Zdaniem prof. Jaworskiego, określenie „niezależni analitycy” to jawne kpiny, bo są oni właściwie bez wyjątku pracownikami banków komercyjnych – i wypowiadają poglądy zgodne z interesami ich zagranicznych właścicieli.
Łatwo zatem zrozumieć, że nasi analitycy nie mogą być obiektywni w swoich opiniach. Na pewno jednak obiektywizmu i rzetelnej oceny sytuacji trzeba domagać się od RPP.


Gdzie nisko, gdzie wysoko?

Stopy procentowe inflacja ogółem inflacja w produkcji (w %)
Strefa Euro 3,3 2,2 -1,1
USA 1,9 1,8 -2,6
Meksyk 8,5 4,8 -3,6

Rosja 17,8 18 21,4
Australia 4,3 3,1 -0,5
Czechy 4,3 3,7 0,6
Węgry 8,6 6,6 -0,4
Słowacja 7,8 6,2 3,4
Polska 10,3 3,5 0,0

 

Wydanie: 13/2002

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy