Uprzedzenia we krwi

Uprzedzenia we krwi

Środowiska gejowskie o zakazie oddawania krwi przez homoseksualistów

Narodowe Centrum Krwi, instytucja rządowa zajmująca się krwiodawstwem, zaproponowało wprowadzenie zakazu honorowego oddawania krwi przez „mężczyzn, którzy mieli kiedykolwiek kontakty seksualne z mężczyzną” oraz „kobiet, które miały w ciągu ostatnich 12 miesięcy kontakty seksualne z mężczyzną, który miał kontakty seksualne z innym mężczyzną”. Na szczęście szybko się z tego pomysłu wycofano. Był bowiem nie tylko dyskryminujący i naruszający podstawowe prawa człowieka, ale także utrwalający nieprawdziwe stereotypy i uprzedzenia.
Podstawą tego uprzedzenia jest przekonanie, że wszyscy mężczyźni, którzy mieli kiedykolwiek seks z innym mężczyzną, są potencjalnymi nosicielami chorób. Uprzedzenie to można rozwinąć dalej – wszyscy geje to nosiciele wirusa HIV. Stereotyp ten ma bowiem swoje źródło historyczne.
Gdy na początku lat 80. pojawił się śmiertelny wówczas wirus HIV, podejrzenie o jego rozprzestrzenianie padło na mężczyzn homoseksualnych. W ramach ochrony przed przenoszeniem wirusa poprzez transfuzję krwi wiele krajów wprowadziło zakaz jej przyjmowania od mężczyzn mających kontakty seksualne z mężczyznami. Brakowało skutecznej metody badania krwi pod kątem obecności wirusa HIV.
Szybko okazało się, że HIV i AIDS nie były i nie są problemem tylko mężczyzn homoseksualnych – wirus nie rozróżnia płci, narodowości, religii, wieku czy orientacji seksualnej. Dotyka wszystkich grup. Robienie z gejów na siłę kozłów ofiarnych jest bezsensowne – usypia naszą czujność, każąc uznać, że istnieje jakaś grupa społeczna, która stanowi zagrożenie, a wszystkie pozostałe są traktowane bardziej ulgowo. Ta oczywista bzdura pokazuje, że system krwiodawstwa w Polsce staje się niebezpieczny – błąd polega bowiem na błędnej ocenie sytuacji.
Według dr Magdaleny Rosińskiej z Państwowego Zakładu Higieny „(…) w grupie, w której sposób zakażenia HIV jest znany, 70% stanowią osoby zarażone wskutek dożylnego przyjmowania narkotyków, pozostali to przede wszystkim osoby zarażone podczas ryzykownych kontaktów seksualnych. (…) Wzrosła liczba zakażeń HIV drogą heteroseksualną (obecnie 26% nowych przypadków), a heteroseksualiści zakażają się w naszym kraju tym wirusem częściej niż homoseksualiści”. Ostatnie dostępne na ten temat dane, z lutego br., potwierdzają tę tendencję – cztery osoby zakażone HIV drogą ryzykownych kontaktów heteroseksualnych, jeden mężczyzna homo- lub biseksualny oraz aż 61 osób bez informacji o drodze zakażenia.
Wprowadzono też skuteczne metody badania krwi, które pozwalają szybko wykryć w niej wirusa. Dlatego Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) i wiele innych instytucji zajmujących się problematyką krwiodawstwa zniosło kategorię „grup ryzyka” (do których zaliczano m.in. mężczyzn homoseksualnych), jednocześnie wprowadzając tzw. ryzykowne zachowania (które podejmowane mogą być przez każdą osobę, bez względu na grupę, do jakiej przynależy). I to właśnie ryzykowne zachowania powinny decydować o przyjęciu krwi do transfuzji, a nie orientacja seksualna osoby, która chce ratować komuś życie.
Dlaczego bowiem przyjmujemy krew od heteroseksualnego mężczyzny mającego wiele partnerek seksualnych, a odmawiamy przyjęcia krwi od zdrowego geja, który ma stałego, zdrowego partnera? Jako uczeń szkoły średniej w Ustrzykach Dolnych na początku lat 90. chciałem oddać honorowo krew i w ten sposób pomóc komuś potrzebującemu. Na ulotce w szpitalu przyjmującym krew przeczytałem, że homoseksualiści krwi oddawać nie mogą. Wiedziałem już wtedy, że jestem gejem, chociaż żadnego innego geja nie znałem. Skłamałem, że jestem heteroseksualny i krew oddałem, by bezinteresownie pomóc komuś potrzebującemu. Oczywiście, moja krew okazała się zdrowa, ale ja poczułem się jak obywatel drugiej kategorii. Gdybym powiedział, że jestem gejem, moja krew okazałaby się chora.
Nikt nie jest bowiem w stanie sprawdzić prawdziwości udzielanych przez potencjalnego dawcę krwi odpowiedzi. Deklaratywność sprawi, że mężczyźni homoseksualni będą nadal zmuszani do kłamstwa, udając, że podejmują stosunki tylko heteroseksualne. Sprawa zostanie więc doprowadzona do absurdu.
Stygmatyzujące uregulowania sprawią, że i tak trudna sytuacja społeczna gejów i lesbijek stanie się jeszcze trudniejsza. Przez takie nieodpowiedzialne pomysły buduje się obraz mężczyzn homoseksualnych jako seksualnie niewyżytych zboczeńców, nosicieli wirusa HIV, których związki są nietrwałe. To mity, z którymi państwo powinno walczyć, a nie wspierać je i upowszechniać, jak robi to Narodowe Centrum Krwi.
Zaskakujący jest tutaj nie tylko brak refleksji i zdrowego rozsądku, podpowiadający, że przynależność do jakiejkolwiek grupy nie powinna być przyczynkiem do dyskryminacji, ale także brak elementarnej wiedzy ze strony poważnej i wydawałoby się profesjonalnej instytucji.
Może warto uczyć się od innych? Kwestia honorowego krwiodawstwa mężczyzn homoseksualnych ma bowiem swoje rozwiązania i decyzje nie tylko na poziomie naszego kraju. Wiele krajów na świecie miało podobne zakazy – są one jednak sukcesywnie znoszone lub trwa na ten temat dyskusja. Dla przykładu w Stanach Zjednoczonych, które ten zakaz nadal podtrzymują. Robią to mimo wyraźnej deklaracji Amerykańskiego Czerwonego Krzyża, Międzynarodowej Organizacji Krwi (AABB) oraz Amerykańskich Centrów Krwi, że tego typu praktyka jest „z medycznego i naukowego punktu widzenia bezzasadna”. W Finlandii zakaz ten został zaskarżony przez rzecznika praw obywatelskich jako niekonstytucyjny, a kilka miesięcy temu uchyliły go Francja, RPA i Rosja. W tej sprawie wypowiedziała się także Komisja Europejska. W oświadczeniu z 30 listopada 2006 r. podkreślono, że zasady dotyczące bezpieczeństwa krwi „obejmują wszystkich dawców na terenie Unii Europejskiej i nie mają podstaw opartych na orientacji seksualnej, ale ryzykownych zachowaniach, które powinny być analizowane na podstawie konkretnych przypadków”. Według posłów Parlamentu Europejskiego, taki zakaz narusza również artykuł 13 traktatu o Unii Europejskiej zakazujący dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej.
Nadal oddaję honorowo moją homoseksualną krew, która ratuje innym życie. I będę to robił w przyszłości. Nie obrażam się na bezmyślnych urzędników, bo wiem, jak bardzo w Polsce krwi brakuje. Staram się wtedy zagłuszyć moją godność, która domaga się odrobiny szacunku. Ale czy naprawdę muszę przechodzić takie upokorzenia, bezinteresownie pomagając potrzebującym?


Autor jest gejem i honorowym krwiodawcą. Politologiem, prezesem Kampanii przeciw Homofobii. Autor „Tęczowego elementarza”

Wydanie: 21/2008

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy