Urodzone po 11 września

Urodzone po 11 września

Ojcowie zginęli w ataku na Amerykę. Ich dzieci przyszły na świat później Były w ciąży, gdy ich mężowie umierali w płonącym Pentagonie, we wraku samolotu w Pensylwanii i w ruinach World Trade Center. Potem zaczęły przychodzić na świat dzieci, które nigdy nie zobaczą swych ojców – ofiar zamachu terrorystycznego. Sześć miesięcy po ataku na Amerykę te maluszki są jedyną nadzieją i pociechą pogrążonych w żałobie rodzin. Ich historię opowiedział niemiecki magazyn „Stern”. Jako pierwsza urodziła się 13 września Farqad Chowdhury. Jako ostatni – 31 stycznia – przyszedł na świat Robin Ornedo. W Stanach Zjednoczonych jest ponad 50 matek-wdów, które urodziły dzieci, jakby żywe pamiątki po mężach tak nagle wyrwanych życiu. Niemowlęta pochodzą z różnych rodzin: włoskich, irlandzkich, chrześcijańskich, muzułmańskich, żydowskich. Sieroty po 11 września mają biały, żółty lub czarny kolor skóry. Ich matki spotykały się kilkakrotnie. „Kiedy kilka spośród nas zobaczyło się po raz pierwszy, nie pozdrowiłyśmy się: „Jak się masz”. Wiedziałyśmy przecież dobrze, co przeszłyśmy i co czujemy”, wspomina 38-letnia Holli Silver z New Rochelle. Matki-wdowy łączy strach przed – jak to nazywają – syndromem pustego krzesła. Przeraża je nowe zadanie, przecież teraz muszą samotnie wychowywać dzieci. Droga do normalności jest trudna. Niektóre pytają, kiedy wreszcie znów będą się śmiać. „Na przyjęciu ciągle wydawało mi się, że ludzie mnie obserwują i myślą, jak kobieta, która właśnie została wdową, może tak dobrze się bawić”, opowiada 28-letnia Jane Terrenzi z Long Island, matka trzymiesięcznej Elisabeth. 32-letnia Taryn McHale kołysze na kolanach małego Collina i wyjaśnia: „Pomaga mi to, że mogę znowu się śmiać i znowu żyć. To balsam na moje serce”. *** 38-letnia Dena Smagala z Halbrook opowiada swej maleńkiej córeczce, imieniem Alexa Faith, o ojcu, którego dziecko nigdy nie zobaczy. „Przekazuję małej najdrobniejsze szczegóły. Na przykład, że tata lubił gorącą czekoladę na mleku, nie na wodzie”. Kiedy wiosną 2001 r. strażak Stanley Smagala wrócił z pracy, zdziwił się, ujrzawszy na stole trzy, a nie jak zazwyczaj dwa nakrycia. „Czy mamy gości?”, zapytał. Dana uśmiechnęła się i wręczyła mężowi śliniaczek z napisem „I love Dady”. „Będziesz ojcem”, wyjaśniła. Od sześciu miesięcy to miejsce Stanleya przy stole pozostaje puste. 11 września strażak pospieszył, by ratować ludzi uwięzionych w World Trade Center. Nigdy nie wrócił. ** 31-letnia matka trzymiesięcznego Paula juniora z Glen Rock nie wierzyła własnym oczom, kiedy ostatnio dostała oficjalną przesyłkę zaadresowaną „Courtney Acquaviva, samotna” (single). „Ten list był jak cios w serce. Nie jestem samotna. Wciąż jestem żoną Paula”, gniewa się Courtney. Jej mąż, Paul senior, pracował jako makler w północnej wieży WTC. Gdy gmach stanął w płomieniach, zdążył jeszcze zadzwonić do żony: „Nie uda nam się stąd wydostać. Czy wiesz, gdzie leżą nasze papiery?” i potem jeszcze: „Court, kocham cię”. Trzyletnia córeczka Paula, Sarah, wciąż pyta o tatusia. I matka odpowiada: „Tatuś nie mógł wrócić do domu. Wielu tatusiów nie mogło wrócić do domu. Ale wciąż nas kochają”. To dzieci dają matce siłę potrzebną, aby dalej żyć. „Kiedy się uśmiechają, to tak jakby Paul wciąż obdarzał mnie swą miłością. Tego nie zabierze mi żaden terrorysta”, mówi matka i wdowa. *** 12 września Susan Retik po raz pierwszy zabrała swego czteroletniego syna na trening sportowy. „Ben tak długo czekał na ten dzień. Czy miał zostać w domu, bo jego ojciec wczoraj zginął? Postanowiłam się nie poddawać”, opowiada. Jej mąż, David, był pasażerem samolotu American Airlines, który wbił się w północną wieżę WTC. „Od tej pory nie czuję się już jak cały człowiek”, mówi Susan, która teraz musi zastąpić ojca Benowi, dwuletniej Molly i pięciomiesięcznej Dinie, która urodziła się po śmierci Davida. Susan chce za wszelką cenę patrzeć w przyszłość. „Przyjście na świat Diny wyznaczyło pierwszy dzień reszty mego życia”. *** 30-letnia Mindy Gabler jechała 11 września do pracy, gdy o godzinie 8.54 zadzwonił jej telefon komórkowy. To ze swego biura w północnej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 11/2002, 2002

Kategorie: Świat