W najdalszym punkcie

W najdalszym punkcie

Państwo Majewscy, podróżujący lanosem dookoła świata, już wkrótce zawitają do Sydney

Do półmetka swojej wielkiej podróży zbliża się pan Ireneusz Majewski z Kielc, który wraz z małżonką, Urszulą, jedzie lanosem dookoła świata. Pomyślnie pokonał bezdroża Syberii, odwiedził gościnną Koreę Południową, kończy swój pobyt w Wietnamie i Tajlandii, a wkrótce ruszy (statkiem) do Sydney, gdzie zjawi się w czasie igrzysk olimpijskich. Po przemierzeniu Australii będzie już coraz bliżej do kraju – choć do przejechania zostaną jeszcze państwu Majewskim obie Ameryki, Afryka, fragment Azji oraz Europy. Spośród znaczących punktów tej wyprawy podróżnicy mają już za sobą Moskwę, Nowosybirsk, Irkuck, Władywostok, Seul, Pekin, Hanoi. Teraz kolej na Sydney, Buenos Aires, Limę, Panamę, Los Angeles, Vancouver, Chicago, Nowy Jork, Kapsztad, Nairobi, Kair – no i Kielce oraz Warszawę.

Do zakopania jeden krok

Pan Majewski wyruszył w swą trasę dookoła Ziemi prawie trzy miesiące temu. Do Polski powróci pod koniec marca. Dzięki łączności przez telefon satelitarny, wiadomo, jak przebiegały dotychczasowe etapy podróży. Kierowca i jego pilotka są zdrowi, najpoważniejszym problemem było lekkie skręcenie nogi w stawie skokowym przez panią Majewską, po którym jednak nie ma już śladu. Mocno we znaki dawały się natomiast syberyjskie komary.
Początek trasy nie nastręczał żadnych trudności, a Moskwa to przecież nowoczesna metropolia. Prawdziwe schody pojawiły się na… wschodzie, czyli jakieś 400 km za stolicą Rosji. Po prostu skończyły się wszelkie bite drogi. Pan Majewski i jego pilotka musieli – wzorem dawnych przewodników pustynnych karawan – wybierać szlak możliwie łatwy do przejechania i prowadzący w mniej więcej dobrym kierunku. A do zakopania się w stepowych bezdrożach często było bardzo blisko, bo krajobraz przypominał, jak to opisywał pan Ireneusz, tereny kopalni odkrywkowej. Lanos spisywał się jednak dzielnie i pokonał te złowrogie okolice.

Nad Bajkałem mgła

Gdy globtroterzy dotarli w okolice jeziora Bajkał, trafili w strefę potężnych burz, mgieł i wichrów. W czasie wielodniowych, ulewnych deszczów widoczność była znikoma i podróż wymagała najwyższej ostrożności. Wody wezbrały i nie tylko nie było widać, jak biegnie droga, ale bardzo trudne stało się odróżnienie lądu od rzek. Pół biedy, gdy trafiło się na mostek z barierkami, bo one wyznaczały kierunek jazdy. Gorzej, gdy zalana wodą kładka barierek nie miała, gdyż wtedy poruszanie się do przodu było prawdziwą… rosyjską ruletką.
W tych warunkach znakomicie sprawdziło się jedyne mechaniczne usprawnienie, w jakie seryjny lanos został wyposażony w Kielcach (w tamtejszym salonie dealerskim Euro-Auto). Przeniesiono mianowicie wyżej wlot powietrza, chroniąc w ten sposób silnik przed zasysaniem dużej ilości wody.
Po takich emocjach Ireneusz Majewski i jego małżonka spędzili kilka dni na zasłużonym odpoczynku we Władywostoku. Stamtąd zaś wyruszyli statkiem, z lanosem w ładowni, do portu Pusan w Korei Płd. Okazało się jednak, że i tam dopadły ich burze i wiatry. Statek wpadł w potężny sztorm, a kilkumetrowe fale dostarczyły podróżnikom dodatkowych wrażeń. Wreszcie lanos wraz ze swoją dzielną załogą szczęśliwie wylądował na koreańskiej ziemi.

Tylko koła do wymiany

Kolejnym punktem podróży była wizyta w mieście Inchon koło Seulu, gdzie znajduje się siedziba Daewoo. Tam globtroterzy zostali powitani z należytymi honorami, bo to w końcu pierwszy przypadek, gdy lanos z Polski dotarł do Korei. O Ireneuszu i Urszuli Majewskich poinformowała nawet gazeta “Korea Times”. W artykule napisano o “polskiej parze podróżników”, która przebywa w Korei od kilku dni, podróżuje koreańskim samochodem klasy kompaktowej wyprodukowanym w Polsce, a ich cel to okrążenie Ziemi i pokonanie 110 tys. km po drogach i bezdrożach 37 krajów. “Korea Times” wspomniała o wielomiesięcznych, precyzyjnych przygotowaniach pana Majewskiego do okołoziemskiej wyprawy, dzięki którym podróż przebiega pomyślnie i bez kłopotów. Gazeta poinformowała też o innych dotychczasowych osiągnięciach Ireneusza Majewskiego, takich jak np. samotna podróż motocyklem z Polski do Japonii.
“Stan zdrowia” lanosa zbadano w Daewoo Motor Company, gdzie samochód został poddany gruntownemu przeglądowi technicznemu. Okazało się, że wszystko jest w porządku. Trzeba jednak było wymienić koła, gdyż opony trochę ucierpiały podczas pokonywania syberyjskich wertepów.
Po opuszczeniu gościnnej Korei państwo Majewscy odwiedzili Wietnam oraz Tajlandię. I właśnie z tego kraju w najbliższym czasie wyruszają na kontynent australijski.

Wydanie: 36/2000

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy