Walutowy dylemat

O kredyty w obcej walucie będzie coraz trudniej

Brać kredyt w złotówkach czy w obcej walucie – to jeden z podstawowych dylematów klientów banków. Największą zaletą kredytów w złotych jest fakt, że spłacamy kredyt w takiej samej walucie, w jakiej osiągamy dochody, a co za tym idzie, unikamy ryzyka kursowego i nie musimy przejmować się spadkiem wartości złotówki. Kredyty w złotych nie wymagają też tylu skomplikowanych operacji i zabezpieczeń, których żądają banki w innych przypadkach. Tym, co zniechęca klientów do kredytów złotówkowych, jest wyższe ich oprocentowanie niż kredytów w walutach obcych (por. ramka). Stają się one konkurencyjne dla walutowych, jeśli korzysta się z programu „Rodzina na swoim” oferującego dopłaty z budżetu.
Za kredytami walutowymi – we frankach szwajcarskich, euro lub dolarach – przemawia ich niższe oprocentowanie niż kredytów w złotych. Trzeba natomiast się liczyć z ryzykiem kursowym; gdy złotówka traci na wartości, musimy spłacać więcej. Część ekspertów podkreśla jednak, że niektóre waluty, np. frank szwajcarski, cechują się dużą stabilnością. Jednak na skutek kryzysu finansowego niektóre banki wycofały się z tej oferty i w tej chwili kredyty we frankach stanowią ok. 5% udzielanych kredytów, a nowe wytyczne Komisji Nadzoru Finansowego, podnoszące wymagania zdolności kredytowej, sprawią, że będzie o nie jeszcze trudniej (patrz: ramka na s. 33).
Niektórzy doradcy zachęcają również do brania kredytów w euro, będącym podstawową walutą krajów europejskich, z którymi nasza wymiana handlowa jest największa i decyduje o naszej sytuacji gospodarczej.
Dr Jacek Tomkiewicz z Akademii Leona Koźmińskiego, ekspert z dziedziny finansów, przypomina, że podejmując decyzję, w jakiej walucie będziemy brali kredyt, trzeba rozważyć kilka kwestii:
– na ile cenimy brak nerwów przy sprawdzaniu codziennie kursów walut;
– jaki jest poziom kursu złotego w chwili brania kredytu i w czasie jego spłacania; idealna sytuacja to brać kredyt, kiedy złoty jest słaby, a spłacać go, gdy nasza waluta się umacnia;
– uważajmy na spread walutowy, tj. różnicę między kursem kupna i sprzedaży walut. To po prostu dodatkowa prowizja banku – bank wypłaca nam mniej, a my wpłacamy więcej; kredyt w walucie obcej wypłacany jest po kursie kupna (niższym), a spłacany po kursie sprzedaży (wyższym). Spread walutowy powoduje, że mamy do spłaty więcej, niż otrzymaliśmy – zwykle 4-5% całej kwoty kredytu. Ale czasami ta różnica może być jeszcze większa.

Przewalutowanie rzadko się opłaca

W sytuacjach, w których spłacamy kredyt walutowy, a złotówka jest bardzo słaba, wielu kredytobiorców myśli o tzw. przewalutowaniu kredytu, np. z franków na złote, a więc o uniknięciu płacenia dodatkowych pieniędzy z powodu słabej pozycji naszej waluty narodowej.
Dr Jacek Tomkiewicz ostrzega jednak: – Przewalutowanie to z reguły zły pomysł, szczególnie teraz, gdy złoty jest słaby w stosunku do franka szwajcarskiego. Jeśli wziąłem kredyt we frankach przy kursie 2 zł za franka i teraz, gdy kurs wynosi 3 zł za franka, przewalutowałbym go, wartość mojego zadłużenia wyrażona w złotych będzie o 50% wyższa niż w momencie brania kredytu. Do tego zwykle bank dokłada swoją prowizję i dodatkowo zarobi naszym kosztem na spreadzie walutowym.
Cóż, to może oznaczać, że jeśli już kiedyś zdecydowaliśmy się na kredyt w określonej walucie, stracimy jednak mniej, jeżeli nie będziemy go przewalutowywać.

Wydanie: 9/2011

Kategorie: ABC BANKOWOŚCI, czesc I
Tagi: NBP

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy