Warto było

Warto było

Od ukazania się pierwszego egzemplarza „Przeglądu” minęły już dwa miesiące. Do Czytelników trafia właśnie 10 numer naszego tygodnika. Pora więc na pierwsze opinie i oceny.

Nie ma co ukrywać, że rozpoczynając, w wymuszonych okolicznościach, wydawanie nowego tygodnika, mieliśmy ogromną tremę. Baliśmy się reakcji Czytelników, tego, co zrobią? Czy pójdą za swoimi autorami do nowego tytułu? Czy też, zrażeni zmianami, dadzą sobie spokój z kolejnymi eksperymentami?

Na cóż bowiem mógł liczyć kolejny tygodnik ukazujący się na mocno zapchanym rynku wydawniczym?

Zwłaszcza że siłą „Przeglądu” mogą być wyłącznie autorzy, pomysły dziennikarskie i wspólnota intelektualna z Czytelnikami. A nie potęga zagranicznych koncernów prasowych, krajowych prasowych, krajowych potentantów czy instytucji rządowych.

Gdy więc po czterech numerach okazało się, że sprzedaż przekroczyła 40 tysięcy egzemplarzy, kamień spadł nam z serca. To jest przyzwoity wynik. Zwłaszcza że ciągle jesteśmy nieobecni w kilkunastu tysiącach kiosków „Kolportera”, największego prywatnego dystrybutora prasy w Polsce. I choć do potentantów rynkowych droga jeszcze długa, wiemy już, że obraliśmy dobry kierunek.

Czeka nas jeszcze trudny okres budowania redakcji. Wystartowaliśmy bowiem jak ludzie po rozwodzie. Jesteśmy wolni, ale majątek został w poprzednim związku.

I choć nie brak doraźnych kłopotów i trudności, wiemy, że warto było ryzykować, by „Przegląd” mógł być samodzielnym i niezależnym podmiotem rynku prasowego.

Od pierwszego numeru dowodzimy, że „Przegląd” jest pismem otwartym na różnorodne opinie. Stąd takie wielkie znaczenie przywiązujemy do kontaktów z Czytelnikami. Do Państwa ocen i propozycji. Wiele z wykorzystamy na łamach tygodnika. Niebawem ogłosimy ankietę precyzującą oczekiwania Czytelników. Poprosiliśmy o ocenę autorów, stałych rubryk i grafiki pisma. Będziemy szukali takich rozwiązań graficznych okładki i tych kolumn, które drukowane są w kolorze, by lepiej łączyły opiniotwórczy charakter pisma z wymogami marketingowymi.

Jednak dla przyszłości tygodnika najważniejsze będą publikacje definiujące nasz stosunek do najważniejszych problemów współczesności. Widzianej zarówno w wymiarze globalnym, jak i tym znad Wisły. By sprostać tym wyzwaniom, będziemy organizowali kluby dyskusyjne „Przeglądu”. Spróbujemy dotrzeć tam, gdzie mieszkają nasi Czytelnicy zainteresowani takimi spotkaniami. Liczymy tu zwłaszcza na ośrodki akademickie i studentów. Dla tych, którzy interesują się tematyką medialną, zorganizujemy warsztaty dziennikarskie.

Minione tygodnie to setki dowodów życzliwości. To listy, telefony i podpowiedzi. Ale też uwagi krytyczne i polemiki. Takiej więzi z Czytelnikami mógłby nam pozazdrościć niejeden tytuł.

Nie piszemy w próżnię! I to jest dla nas, dziennikarzy, najważniejsze.

Za wszystkie serdeczne gesty, przejawy życzliwości i konkretne wsparcie dziękujemy. To bardzo dopinguje. I zobowiązuje.

Wydanie: 2000 8/2000

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy